A ja bym chciał Ennio Morricone

A ja bym chciał Ennio Morricone

Mówi się, że ślub jest dla państwa młodych, a wesele dla rodziny. I coś w tym jest. Ale organizacja przyjęcia weselnego to także lekcja rodzinnego dialogu, kompromisu i dogadywania się.

Katarzyna Kolska: Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że młodzi, nim przyjdą zamówić mszę ślubną w kościele, pójdą zarezerwować salę, w której będą mieli wesele. Czy ta kolejność o czymś świadczy, czy to jest po prostu znak czasów?

Maciej Soszyński OP : Nie ma w tym nic złego, że się myśli najpierw o sali, bo statystycznie rzecz biorąc, o wiele trudniej znaleźć salę niż kościół. A troska o wesele mówi też coś o głębi tego wydarzenia, o tym, że chcemy mu nadać wyjątkowy, uroczysty charakter. Jeśli prześledzimy historię różnych cywilizacji i społeczeństw, to zobaczymy, że moment zaślubin był zawsze bardzo ważny, że człowiek temu momentowi połączenia mężczyzny i kobiety nadaje wyjątkową rangę. Ale trzeba być ostrożnym, bo wyjątkowa ranga nie jest równoznaczna z rangą religijną.

Z jednej strony można podziwiać troskę młodych o dopięcie każdego szczegółu, o to, żeby było pięknie, elegancko, inaczej, wyjątkowo, ale czasem można odnieść wrażenie, że troska o rzeczy zewnętrzne jest dużo większa niż o duchowe przygotowanie do przyjęcia tego sakramentu.

Zostało Ci jeszcze 93% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się