Amerykański papież

Bezpośredni w obejściu, uśmiechnięty, energiczny. Uważa, że Kościół powinien kojarzyć się z "tak", a nie z "nie", bo katolicyzm to żywotny wzrost, a nie wegetacja w czasie zdążającym do śmierci.

W lutym 2009 roku Timothy Dolan, dotychczasowy ordynariusz archidiecezji Milwaukee, mianowany został przez papieża dziesiątym metropolitą Nowego Jorku. Dla wielu było to ogromne zaskoczenie – przez ostatnie siedemdziesiąt lat nie zdarzyło się, aby na czele najważniejszej (choć drugiej co do wielkości po Los Angeles) archidiecezji w Stanach Zjednoczonych stanął ktoś spoza niej. Kilkanaście miesięcy później pewną osobliwością był także wybór Dolana na przewodniczącego amerykańskiej Konferencji Biskupów Katolickich1. W głosowaniu, w którym brało udział 239 hierarchów, pokonał dziewięciu rywali. Nie wybrano wtedy – a taka jest niepisana długa praktyka – dotychczasowego zastępcy przewodniczącego. Podjęcie tej ważnej funkcji dało ówczesnemu arcybiskupowi przydomek „amerykański papież”. Timothy Dolan – mianowany niedawno przez Benedykta XVI kardynałem – uważany jest za postać wybitną, z którą wiąże się spore nadzieje. Dzień przed watykańską uroczystością metropolita wygłosił mowę na zamkniętej sesji Kolegium Kardynalskiego. Jak podaje prasa, było to poważne wystąpienie, ale, z czego słynie Dolan, urozmaicone dowcipami, anegdotami oraz aluzjami do książek i filmów. Podobno Benedyktowi XVI bardzo się podobało i ocenił je jako głębokie, radosne i pełne entuzjazmu.

Wobec skandalu

Zostało Ci jeszcze 89% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się