Aper de Silva
fot. tina sara

Z wielkim wzruszeniem przystępuję do opisania sylwetki ojca Sylwestra Palucha, jednego z ostatnich dominikanów, który przez całe życie, od chwili obłóczyn, nie przywdział cywilnego ubrania. Nie miał go po prostu i nie umiałby w nim chodzić. Najlepiej czuł się w habicie, z którym w ogóle się nie rozstawał.

Jego urocza postać sunąca po ulicach Starego Miasta w Warszawie wzbudzała rozbawienie i uśmiech. Niskiego wzrostu, z wielką głową i pucołowatymi, wydętymi policzkami, z nosem jak ziemniak i oczami skorymi w najpoważniejszej chwili do śmiechu, szedł i bawił ludzi swoim widokiem, a także – słowem.

Zostało Ci jeszcze 88% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się