Arras i żymlok w kontekście stadnym
fot. alec attie

Arras i żymlok w kontekście stadnym

Obojętnie, czy podejdziemy od strony nauk (science), czy od strony nauk o człowieku (humanities), czy od strony teologii, zawsze nam wyjdzie, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Części teologów pewnie będzie nieswojo ze słowem „stadny”, więc preferować będą mówienie o „wspólnotowej naturze” ludzkiej. Jak zwał, tak zwał. Izolacja wymuszona na nas w ostatnich tygodniach przypomniała nam o tym mniej czy bardziej boleśnie. I to chyba głównie na dwa sposoby. Po pierwsze – przez cierpienie lub przynajmniej dyskomfort spowodowany brakiem czyjejkolwiek obecności i bliskości (samotność). Po drugie – przez nadmiar przebywania na małej przestrzeni z ciągle tymi samymi osobami, wyrwanymi ze swoich normalnych rytmów funkcjonowania, co nieraz rodzi pandemię konfliktów.

Tak czy siak sytuacja naruszonych więzów z ludźmi, zaburzonych przyzwyczajeń przy silnym nieraz lęku i niepewności co do rozwoju wydarzeń nie robi dobrze naszej psychice. Jako pierwsze odczuły to osoby borykające się już z chorobami lub zaburzeniami psychicznymi. Oberwą jednak – mniej czy bardziej – wszyscy. I to nie tylko indywidualnie. Niestety, jednym z mechanizmów stadnych jest poszukiwanie winnych sytuacji zagrożenia. Ale o tym za chwilę. Najpierw muszę wyjaśnić śląskie słowo z tytułu.

Zostało Ci jeszcze 77% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się