Benedykt XVI o rozwoju ludzkości

Benedykt XVI o rozwoju ludzkości

Benedykt XVI zabrał głos w sprawie, która wobec coraz liczniejszych i silniejszych objawów globalnego ocieplenia nabiera znaczenia z dekady na dekadę. Zajmuje w tym względzie stanowisko dość odosobnione, gdyż nawołuje do umiaru, i to nie w procesie niszczenia środowiska, ale do umiaru w podejściu do tej kwestii.

29 czerwca tego roku ukazała się encyklika papieża Benedykta XVI, której nadał tytuł Caritas in veritate 1. Świadomie nawiązuje w niej do Populorum progressio opublikowanego przez Pawła VI w 1967 roku, poruszając tę samą problematykę, czyli zagadnienia z pogranicza ekonomii, socjologii i etyki. Bardzo wiele tematów zostało podjętych przez Benedykta XVI. Nie sposób omówić wszystkich. Skoncentruję się na trzech – w moim przekonaniu – najważniejszych.

O globalizacji

Pierwszy to wyzwania, które stawia przed ludzkością globalizacja stanowiąca uboczny produkt postępu technicznego.

Rozwój ekonomiczny, jakiego życzył sobie Paweł VI, miał być taki, by przynosić realny wzrost obejmujący wszystkich i konkretnie zrównoważony. To prawda, że rozwój był i nadal jest pozytywnym faktorem, który uwolnił z nędzy miliardy osób i w końcu przyniósł wielu krajom możliwość stania się skutecznymi protagonistami polityki międzynarodowej. Trzeba jednak przyznać, że ten sam rozwój ekonomiczny był i nadal jest naznaczony zniekształceniami i dramatyczny- mi problemami, jeszcze bardziej oczywistymi w obecnej sytuacji kryzysu. Stawia nas ona nieuchronnie wobec wyborów odnoszących się coraz bardziej do przeznaczenia człowieka, który zresztą nie może abstrahować od swej natury. Aktualnie występujące siły techniczne, wzajemne planetarne relacje, zgubne dla realnej ekonomii skutki działalności finansowej źle spożytkowanej, a nawet spekulatywnej, ogromne ruchy migracyjne, często tylko prowokowane, a potem niewłaściwie zarządzane, nieumiarkowane wykorzystywanie zasobów ziemi skłaniają nas dzisiaj do refleksji nad podjęciem koniecznych środków, by znaleźć rozwiązanie nie tylko dla nowych problemów w porównaniu do tych, którym stawił czoło Paweł VI, ale i także przede wszystkim dla tych, które mają decydujący wpływ na dobro ludzkości teraz i w przyszłości 2.

Autor porusza problem, na który można patrzeć z wielu stron. Globalizacja bowiem jest procesem zachodzącym nie tylko w gospodarce, ale i w kulturze oraz w polityce. Ma dobre i złe konsekwencje. Do dobrych Polacy zaliczyć mogą to, że w ciągu zaledwie dwudziestu lat z szarego, ubogiego i zacofanego krewnego zachodniej Europy staliśmy się krajem wysokiej wydajności, zaawansowanych technologii, eksporterem najnowocześniejszych produktów, dysponującym rezerwami dewizowymi w wysokości kilkudziesięciu miliardów dolarów. Złą konsekwencją globalizacji jest skłonność do gospodarczej epidemii. Jeden bank Stanów Zjednoczonych zdołał błyskawicznie zarazić cały świat kryzysem.

Konsekwencje kulturowe to nie tylko przenikanie idei dobrych, ale i niedobrych. To także przeraźliwe ujednolicanie świata. Takie same sklepy, takie same restauracje, takie same stacje benzynowe, a w rezultacie – takie same zachowania.

Z politycznych efektów globalizacji możemy się chyba tylko cieszyć. Narody powiązane tysiącem więzi nie będą na siebie napadać, bo nie potrafią. Eliminacja zagrożeń militarnych nie eliminuje nierówności ani nowoczesnych form eksploatacji.

Dzisiaj rozwinęło się wiele obszarów planety, chociaż w sposób problematyczny i niejednorodny, wchodząc w poczet wielkich potęg przeznaczonych do odgrywania ważnych ról w przyszłości. Trzeba jednak podkreślić, że nie wystarczy postęp jedynie ekonomiczny i techniczny. Potrzebne jest, aby rozwój był przede wszystkim prawdziwy i integralny. Wyjście z zacofania ekonomicznego, samo w sobie pozytywne, nie rozwiązuje złożonej problematyki promocji człowieka ani dla krajów uczestniczących w tym procesie, ani dla krajów już rozwiniętych ekonomicznie, ani dla krajów pozostających ubogimi, które oprócz dawnych form wyzysku mogą doświadczać negatywnych konsekwencji, jakich źródłem jest wzrost naznaczony deformacjami i brakiem równowagi 3.

O bezrobociu

Papież poświęcił sporo uwagi problemowi, z którym kapitalizm nigdy sobie nie poradził, gdyż – z wyjątkiem okresów nadzwyczajnych, czyli wojen – nigdy nie poradził sobie z brakiem popytu. Bezrobocie to zaś nic innego jak brak popytu na pracę.

Mobilność pracownicza w połączeniu z ogólnym rozluźnieniem reguł prawnych była ważnym zjawiskiem, niepozbawionym aspektów pozytywnych, ponieważ była zdolna pobudzić do wytwarzania nowego bogactwa i wymiany między różnymi kulturami. Jednak kiedy niepewność co do warunków pracy, jako wynik procesów mobilności oraz rozluźnienia reguł, staje się endemiczna, rodzą się formy niepewności psychologicznej, trudności w budowaniu własnej i spójnej egzystencji, łącznie z małżeństwem. Konsekwencją tego są sytuacje degradacji człowieka, a ponadto marnotrawstwo energii społecznych. W porównaniu do tego, co miało miejsce w przeszłości w społeczeństwie przemysłowym, dzisiaj bezrobocie prowokuje nowe aspekty poczucia braku znaczenia dla ekonomii, a obecny kryzys może tylko pogorszyć sytuację. Zwolnienie z pracy na długi okres czasu, albo przedłużająca się zależność od opieki publicznej lub prywatnej, podważają wolność i kreatywność osoby oraz jej relacje rodzinne i społeczne, powodując głębokie cierpienia w wymiarze psychologicznym i duchowym. Chciałbym przypomnieć wszystkim, a zwłaszcza rządzącym zaangażowanym w nadanie nowego kształtu ładowi ekonomicznemu i społecznemu w świecie, że pierwszym kapitałem, który należy ocalić i docenić jest człowiek, osoba, w swojej integralności (…) 4.

O środowisku

Benedykt XVI zabrał także głos w sprawie, która wobec coraz liczniejszych i silniejszych objawów globalnego ocieplenia nabiera znaczenia z dekady na dekadę. Zajmuje w tym względzie stanowisko dość odosobnione, gdyż nawołuje do umiaru, i to nie w procesie niszczenia środowiska, ale do umiaru w podejściu do tej kwestii.

Natura jest do naszej dyspozycji nie jak „stos przypadkowo rzuconych odpadków” (Heraklit z Efezu), ale jako dar Stwórcy, który określił jej wewnętrzne prawa, aby człowiek zaczerpnął z nich należne orientacje, by „uprawiał ją i doglądał”. Trzeba także podkreślić, że przeciwne prawdziwemu rozwojowi jest traktowanie natury jako ważniejszej od samej osoby ludzkiej. Takie stanowisko prowadzi do postaw neopogańskich lub do nowego panteizmu: z samej tylko natury, pojmowanej w sensie czysto naturalistycznym, nie może pochodzić zbawienie dla człowieka. Skądinąd trzeba także odrzucić pozycję przeciwną, która zmierza do jej całkowitej technicyzacji, ponieważ środowisko naturalne to nie tylko materia, którą możemy dysponować według własnych zachcianek, ale wspaniałe dzieło Stwórcy, zawierające w sobie „gramatykę” wskazującą na celowość i kryteria dla mądrego, a nie instrumentalnego czy samowolnego korzystania z niej 5.

Benedykt XVI porusza w encyklice szereg innych ważnych problemów. Nie w każdej encyklice społecznej papieże podejmowali kwestie ekonomiczne. Dobrze się zatem stało, że w obliczu światowej recesji niosącej zwątpienie, niepokój i zwykłe nieszczęście, ludzkość otrzymała te wskazówki i tę pociechę.

1 Ojciec Święty Benedykt XVI, Encyklika Caritas in veritate, Wyd. AA, Kraków 2009.
2 Tamże, s. 37–38.
3 Tamże, s. 40–41.
4 Tamże, s. 45–46.
5 Tamże, s. 99–101.

Benedykt XVI o rozwoju ludzkości
Władysław Balicki

(ur. 18 grudnia 1941 r. w Łęczycy – zm. 18 grudnia 2019 r.) – polski ekonomista, wieloletni wykładowca i rektor Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, której był współzałożycielem. Zapalony rowerzysta....