Biała parasolka
fot. adam przeniewski / UNSPLASH.COM

Nigdy wcześniej nie byłem w Jedwabnem. Nie, nie przeraża mnie domyślność miejsca. Po prostu każdy wyjazd jest dla mnie za trudny. Poza tym rzadko mam czas. A teraz mam – kilka dni, kilkanaście, kilkadziesiąt. Dzwonię do księdza Wojciecha Lemańskiego, pytam, czy byłby moim towarzyszem i przewodnikiem. Przyjmuje moją prośbę. Dzwonię do Krystyny Jandy, potem do Michała Gielety – też chcą, też nie byli, jak ja. Ruszamy więc. Jest 2 czerwca Roku Epidemii.

Nie mam żadnych oczekiwań, będzie, co będzie. Wiem tylko, że zobaczymy i inne okoliczne miejsca, gdzie Żydów zamordowali sąsiedzi. W samochodzie Wojtek pyta, dlaczego chciałem, skąd ta moja prośba. Żeby zrozumieć, poczuć. W wymiarze, który uważam za jedyny prawdziwy, czyli w wymiarze lirycznym, czuję, że po prostu uwiera mnie własna nieobecność w miejscu, o którym czytałem. Że ta nieobecność ma coś wspólnego z obojętnością i zbrodnią. Z pustką, z nienawiązaną, a więc utraconą rozmową i opowieścią. Z milczeniem ważnego głosu.

Zostało Ci jeszcze 78% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się