fot. fot. isabella-and-louisa-fischer/unsplash

Stary Testament przekazuje liczne ślady tego, że sny były traktowane jako ważny sposób kontaktowania się z Bogiem. Jednak początkowy entuzjazm autorów natchnionych przeradza się w dużą ostrożność, a nawet krytykę. Czy śpiąc, człowiek może współdziałać z Bogiem?

Na początku postawmy pytanie: Czy radzenie się snów jest magią? Nie. Podobnie zresztą rzecz ma się z arcykapłańskimi kamieniami urim i tummim. Magia, najogólniej mówiąc, to czynności mające podporządkować bóstwo człowiekowi dla osiągnięcia korzyści. Tutaj mamy raczej do czynienia z szukaniem Bożego przesłania do człowieka. Ale nic na siłę! Biblia opisuje sytuacje, w których Bóg nie opowiada w żaden sposób: ani przez sny, ani nawet przez losy (zob. 1 Sm 28,6). Choć Izraelici zwracali uwagę na marzenia senne, ustępowali w tym przypadku Egiptowi czy Mezopotamii, dużo chętniej radzono się osób, które dysponowały charyzmatem prorockim.

Pierwsze sny

Biblia Hebrajska rozróżnia dwa rodzaje snów: zawierające obrazy lub przekaz słowny. W pierwszym przypadku są to najczęściej symboliczne wizje: przed oczami śniącego rozgrywa się krótka scena, jak na przykład w historii Józefa Egipskiego (zob. także Sdz 7,13). Natomiast sny z przekazem werbalnym zawierają bezpośrednią wiadomość niewymagającą interpretacji lub odszyfrowania. Ich adresatami są zazwyczaj osoby o wysokim statusie społecznym, np. Abimelek, król Geraru (Rdz 20) lub Salomon (1 Krl 3).

Zostało Ci jeszcze 87% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się