Budować zamiast burzyć

Budować zamiast burzyć

Maja Jaszewska: Pastor Wojciech Włoch z Kościoła Jezusa Chrystusa w Krakowie w rozmowie z Małgorzatą Pasicką powiedział: W Polsce faktycznie ruch ekumeniczny katolicko–protestancki nie istnieje, bo jesteśmy jak mrówki przy słoniu. Słoń nie zwraca na nas uwagi. Czy ksiądz — proboszcz parafii ewangelicko–reformowanej w Warszawie — podziela tę opinię?

Lech Tranda: Absolutnie nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że kontakty ekumeniczne między katolikami a ewangelikami nie istnieją. Wręcz przeciwnie, Kościół katolicki rozmawia z nami i liczy się z naszym zdaniem w sprawach istotnych dla naszego kraju i chrześcijaństwa. Kontakty te nie sprowadzają się na szczęście tylko do Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Niedawno spotkaliśmy się z okazji Światowego Dnia Modlitw Kobiet w świątyni katolickiej. Wartość wspólnych rozmów i modlitw jest nie do przecenienia.

Kościół Jezusa Chrystusa w Krakowie nie dość, że nie doświadcza takiej wspólnoty modlitewnej z Kościołem katolickim, to jeszcze mówi, że czuje się przezeń szykanowany. Co mogło spowodować te animozje?

Trudno mi się wypowiadać się w tej kwestii, ale myślę, że wynikają one z faktu odejścia grupy charyzmatycznej Wojciecha Włocha ze wspólnoty katolickiej. Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem przyczyny tego odejścia. Poza tym znam wiele grup charyzmatycznych, które z powodzeniem funkcjonują w obrębie Kościoła katolickiego, wzbogacając jego oblicze. I wbrew temu, co mówi pastor Włoch, są one często zdecydowanie chrystocentryczne.

Czyli zdaniem księdza, dla takich form chrześcijaństwa, jak Kościół Jezusa Chrystusa, jest miejsce w Kościołach historycznych?

Jest. Zarówno w Kościele katolickim, jak i ewangelickim, a szczególnie ewangelicko–reformowanym. Nie jest prawdą, że dalsze podziały wśród chrześcijan są nieuniknione. Powinniśmy raczej pracować nad zbliżaniem się do siebie.

Przewodniczący Watykańskiej Kongregacji Doktryny Wiary kardynał Joseph Ratzinger powiedział, że o sukcesie ekumenizmu można będzie powiedzieć, kiedy przestaną się pojawiać nowe pęknięcia.

Nie tylko powinniśmy unikać dalszych pęknięć, ale również robić wszystko, żeby niwelować już istniejące. Kościół ewangelicko–reformowany jest otwarty na wszelkie nurty, od zdecydowanie pietystycznych po skrajnie liberalne, więc jest w nim miejsce dla wielu grup chrześcijańskich. Przyznam, że czytając rozmowę z pastorem Wojciechem Włochem, nie zauważyłem w jego grupie niczego odmiennego od tego, co głoszą Kościoły ewangelickie od czasów pierwszej czy drugiej reformacji. Poza tym pastor Włoch nie odpowiada na pytanie o to, co stanowi o specyfice Ruchu Wiary w ramach chrześcijaństwa charyzmatycznego.

O czym w takim razie może, zdaniem księdza, świadczyć fakt odejścia tej grupy z Kościoła katolickiego i założenia własnego zboru?

W czasie pracy duszpasterskiej w Warszawie spotykałem się wielokrotnie z grupami, które chciały wynająć salę naszego Domu Zborowego (lub kościół) na nabożeństwa. Zawsze pytałem, dlaczego nie próbują połączyć się z już istniejącą grupą charyzmatyczną, dlaczego swoim działaniem nie starają się wzbogacić Kościołów, z których się wywodzą. Zamiast się obrażać i odchodzić, lepiej by było zmienić to, co uważają w nich za skostniałe i niewłaściwe. Zazwyczaj otrzymywałem odpowiedź: „Duch Święty przekazał nam, że mamy działać oddzielnie”. Nie mogę się pogodzić z taką odpowiedzią. Podzieleni stajemy się źródłem zgorszenia dla świata, a nie autentycznymi świadkami Jezusa Chrystusa. W wolnych Kościołach często dochodzi do podziału ze względu na silną osobowość i indywidualność poszczególnych wiernych, którzy nie zgadzając się z miejscowym pastorem, zabierają swoich zwolenników i tworzą nowe zbory. W Warszawie liczba takich oddzielonych grup charyzmatycznych jest olbrzymia.

Jak już istniejące Kościoły mogą zapobiec odchodzeniu swoich wiernych i zakładaniu nowych Kościołów?

Kościoły powinny pozwolić na pluralizm myśli. Wtedy każdy człowiek znajdzie miejsce dla siebie. Wszelkie zamykanie się, np. przed charyzmatycznymi grupami, powoduje właśnie to, że tacy ludzie jak pastor Włoch, będą szukać miejsca dla siebie.

Odpowiadając na pytanie o przyszłości Kościoła Jezusa Chrystusa w Polsce, Wojciech Włoch mówi, że jego marzeniem jest zmiana tego kraju, zmiana ludzi, zmiana rodzin, zmiana podejścia do pracy. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że słowa te oznaczają krytykę dotychczasowej działalności Kościołów historycznych.

Też je tak odbieram i uważam za niesprawiedliwe i jednostronne. Tym bardziej cenna jest inicjatywa miesięcznika „W drodze”, żeby przedstawić grupę pastora Włocha. Umożliwia to wyjaśnienie wielu nieporozumień i nieścisłości. Poproszeni o wypowiedź duchowni katolicki i ewangelicki przedstawiają swój punkt widzenia na tę sprawę. Tak właśnie tworzy się sytuacje sprzyjające wzajemnemu poznaniu i porozumieniu. Proponuję pastorowi Włochowi zorganizowanie rozmów „okrągłego stołu”, do których zaprosiłby przedstawicieli różnych Kościołów ewangelickich i ewangelikalnych. Tylko tą drogą możemy budować, zamiast burzyć…

Budować zamiast burzyć
Lech Tranda

(ur. 24 listopada 1956 r. w Warszawie – zm. 23 lutego 2012 r. w Sulejówku) – polski duchowny ewangelicko-reformowany, proboszcz parafii ewangelicko-reformowanej w Warszawie, członek redakcji miesięcznika „Jednota”, ekumenista....

Budować zamiast burzyć
Maja Jaszewska

dziennikarka, publicystka....