Butelka pełna uczuć
fot. great cocktails

Butelka pełna uczuć

Czy przypadkiem nasze poczucie bezpieczeństwa nie jest powierzchowne, a stabilizacja nie przeradza się w stagnację? Jeśli chcemy się rozwijać, to optymalna dawka lęku jest nieodzowna.

W poszukiwaniu szczęścia i wewnętrznego pokoju próbujemy usunąć wszystko, co nam przeszkadza osiągnąć upragniony stan. Nierzadko pierwsze w kolejce do wyrzucenia za burtę stoją nasze uczucia. Nie wszystkie oczywiście. Mile widziane są uczucia pozytywne, które w odczuwaniu sprawiają nam przyjemność. Eliminujemy natomiast, albo przynajmniej usilnie próbujemy wyeliminować, uczucia negatywne, które są nieprzyjemne albo bolesne w przeżywaniu. Problem polega na tym, że z uczuciami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi, jest jak z naszym cieniem: nie można przed nimi uciec. Wiele mądrości w tym względzie ma stara opowiastka z życia mnichów. Młody mnich zmagający się z demonami własnego wnętrza, nękany był pokusą, żeby uciec z pustyni i opuścić mniszy stan. Żalił się więc starcowi, że chce porzucić swoje powołanie ze względu na kłębiące się w nim myśli i uczucia, z którymi nie może sobie dać rady. Stary mnich spojrzał na niego i rzekł: „Możesz odejść. Pamiętaj jednak: dokądkolwiek pójdziesz, zabierzesz samego siebie”. Nie ma ucieczki od włas- nych uczuć, nie ma ucieczki od samego siebie.

Zostało Ci jeszcze 92% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się