Być jak Góra
fot. joshua fuller / UNSPLASH.COM

Być jak Góra

Nawet dziś, gdy słyszę w kościele, że tempo pieśni jest zbyt wolne czekam, aż ktoś krzyknie na całe gardło: "Stop! Obiadu nie jedliście? Te zawodzenia Boga obrażają. Jeszcze raz, pełną piersią!".

To było w końcówce lat siedemdziesiątych XX wieku. Z tatą i młodszym bratem skończyliśmy właśnie kolejne przejście zimowe w Tatrach na nartach, z plecakami, od schroniska do schroniska. Czekał nas powrót do Poznania, gdy w południe, koło dworca PKS w Zakopanem, zobaczyłem dziwną grupkę turystów. Na jej czele szedł szczupły, przystojny, krótko obcięty brunet. Miał na sobie nowiutką niebieską kurtkę puchową, pod nią góralski sweter z owczej wełny, z butów na wibramie wypuścił grube wełniane skarpety, zaś czarne, obcisłe spodnie za kolana miały u dołu metalową sprzączkę. Wyglądał jak turysta ze zdjęcia w katalogu Alp Szwajcarskich. Za nim szedł chłopak z gitarą i grupa dziewczyn z plecakami.

Zostało Ci jeszcze 91% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się