Byk jako problem polityczny

Byk jako problem polityczny

Na mocy decyzji katalońskiego parlamentu na terenie tego regionu autonomicznego od 2012 roku nie będą się odbywały korridy. Obrońcy praw zwierząt są uradowani, obrońcy tradycji wściekli. Ci pierwsi liczą na to, że pozostałe prowincje Hiszpanii pójdą śladem Katalończyków, ci drudzy wieszczą upadek hiszpańskiej cywilizacji.

Zwolennikom zakazu nie chodzi oczywiście o biedne, upokorzone byki. Ich śmierć na piaszczystej arenie może wprawdzie ranić delikatne uczucia turystów i ekologów, wbijanie w ich masywne, czarne ciała kolorowych banderilli może budzić wstręt, a ściąganie zbryzganego posoką cielska z areny przy jednoczesnych wiwatach na cześć dumnego z siebie torreadora trudno uznać za szczyt estetycznego doznania. Gdyby jednak pójść za głosem logiki, należałoby w Katalonii po prostu zakazać uboju, i to nie tylko trzody rogatej. Dlaczego z dobrodziejstw byczej prohibicji w Barcelonie miałby korzystać tylko jeden gatunek zwierząt? Dlaczego mamy się rytualnie oburzać na krwawy taniec torreadora, pozwalając jednocześnie na krwawy taniec rzeźnika?

Zostało Ci jeszcze 78% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się