fot. fot. dominik-kempf/unsplash

Codzienność, czyli tam, gdzie się szczęścia nie spodziewasz

Ćwiczenia ze szczęścia, ks. Grzegorz Strzelczyk, Znak, Kraków 2020, s. 256

Mam problem ze szczęściem. Gdy ks. Grzegorz Strzelczyk pyta w książce, kto jest szczęśliwy, i zachęca do podniesienia ręki, moja ani drgnie. Tak, wiem, dałem sobie wmówić, że szczęście musi być przeżywane ekstatycznie. Wszystko mnie o tym przekonuje – znajomi prześcigają się w nowinach, gdzie byli, fejs szczerzy się uśmiechem losu.

Jakoś to informowanie o poczuciu szczęścia samo w sobie stało się mało szczęśliwe. Przerzucamy się zdjęciami, pokazujemy słitfocie, na których wszechwładne „ja” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. O swoim szczęściu człowiek współczesny musi mówić, podkreślać je, wręcz wykrzykiwać, jakby ono nie mogło być kameralne. Szczęście przybiera dziś formę ekstremalną: skok na bungee, pływanie z krokodylem, taniec z niedźwiedziem. W rzeczywistości to szczęście przypomina bardziej rywalizację między nami: gdzie byłeś, co widziałeś, co jadłeś i za ile. Szczęśliwi jesteśmy gdzieś tam – w Tajlandii, w Kalifornii, w Nowym Jorku – bo tu szczęścia nie ma. Nie stać mnie na tak rozumiane szczęście, dlatego wczytuję się w błogosławieństwa.

Budowanie wspólnoty

Zostało Ci jeszcze 86% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się