Cudowne lata?
fot. artiom vallat

Cudowne lata?

Kiedy patrzę na studentów, widzę młodych ludzi pełnych entuzjazmu. Ogarnia mnie współczucie, kiedy pomyślę, ile będą musieli popełnić błędów, by stać się sobą, by nauczyć się żyć. I na nic cudze rady.

Kiedy obserwujemy dziecko, fascynuje nas jego niezwykła witalność oraz ciekawość świata. Niebywała wręcz zdolność do powtarzania tych samych czynności, ruchów, radość z nabytych umiejętności. W pewnym momencie przychodzi jednak przesilenie, jakby rozładowały się tajemnicze bateryjki. Wesołe dotychczas i ruchliwe maleństwo staje się marudne, płaczliwe i rozdrażnione. Nie radzi sobie z wielością bodźców, z zebranymi wrażeniami, po prostu gubi się i potrzebuje pomocy. Potrzebuje obecności rodziców, czegoś do zjedzenia, a także snu. Uważny rodzic bezbłędnie odczytuje te fazy i potrafi zaradzić większym kryzysom. W wypadku studentów, a więc osób dorosłych, problem polega na tym, że nikt już ich nie przypilnuje, nikt nie zareaguje na oznaki zmęczenia, nie ukoi stresu i napięcia. Student sam ponosi odpowiedzialność za siebie, i to w każdym wymiarze życia. Od spraw czysto bytowych, związanych z elementarnymi potrzebami życiowymi, poprzez interpersonalne, naukowe aż po odpowiedzialność za swoją duszę. Nie wszyscy jednak radzą sobie z tym, co przynosi dorosłość, często kryzys dotyka tych, którzy zaledwie rozpoczęli studia. Dlaczego tak się dzieje?

Uwiedzeni, czyli konsumpcja możliwości

Zostało Ci jeszcze 88% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się