Cudowne skutki hamowania
fot. nathan dumlao lb2VmFq / UNSPLASH.COM

Cudowne skutki hamowania

„Daj spokój, kto ma dzisiaj czas na takie rzeczy?“ – słyszę w rozmowie. Albo: „Chciałbym, ale nie mam czasu” lub „Ciągle brakuje mi czasu” i „Odezwę się w pierwszej wolnej chwili”. Co się stało z minutami, dniami i całymi miesiącami? Kiedy z uniwersalnego, bezpłatnego zasobu czas zmienił się w ten najbardziej nieuchwytny, bezcenny? Mieć go – to marzenie współczesności. Beznadziejne, bo zawsze byliśmy od niego zależni, a fantazje o posiadaniu, cofaniu i przesuwaniu czasu były lekiem na całkowitą wobec niego bezsilność. Ostatnio coś się jednak zmieniło. Dawniej mówiliśmy o nieubłaganym upływie czasu, przemijaniu, niemożności zatrzymania go. Teraz nie możemy zatrzymać samych siebie.

W wielkim mieście wszystko jest „na wczoraj”, tutejszych ludzi dotyka kompleks wiecznego spóźnienia. Poczucie nienadążania, lęk przed utratą i marnotrawieniem czasu łączy się z wyrzutami sumienia, wewnętrznym biczem, wymusza przyspieszenie. Kto lub co dyktuje ten niedościgniony puls? Najpewniej my sami, tłumnie i z osobna ulegając wielości zdarzeń wciskających się w każdą szczelinę dawniej naszego czasu. Nie istnieje obiektywnie prawidłowe tempo życia, żadna jego norma odmierzana kulturowo – wyznaczają ją konkurencja, prawa rynku, obyczaje i w coraz większym stopniu technologia. Jak wielu z nas nie nosi już zegarka? Nie musimy – telefony, urządzenia i maszyny z powodzeniem go zastąpiły. I odliczają czas. A liczą bezlitośnie szybko, jakby go pożerały, zamiast mierzyć. Odkąd to one – sztuczne mechanizmy – przerosły ludzi w tempie produkcji dóbr i usług, utraciliśmy czasową suwerenność. 

Zostało Ci jeszcze 62% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się