Cztery Tygodnie z Ignacym

Nasze spowiedzi nie przypominają celebracji. Odbywamy je pospiesznie albo rutynowo, Często bardziej koncentrujemy się na wyznaniu grzechów niż na spotkaniu z Bogiem. Pragniemy oczyszczenia i ulgi, rzadziej cieszymy się z bliskości Ojca. Kiedy uważnie się wczytamy w Przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15,11–30), zauważymy, że ponowne spotkanie pogubionego syna z ojcem staje się wielkim świętem. Powrót do domu i pojednanie z ojcem nie ma zbyt wiele wspólnego z prawnym wyrównaniem krzywd i zadośćuczynieniem za to, co młodszy syn popsuł. Przeciwnie, ojciec nie posiada się z radości. Przez okazane gesty wyraża głębię swojej miłości do syna. W tę radość wciąga także cały dom, sługi, być może i sąsiadów. Pojawienie się syna spontanicznie skłania ojca do wyprawienia uczty, do tańców i zabawy. A przecież wszystko mogłoby się zakończyć na zwykłym, chłodnym przywitaniu syna, bez „gorszącego” świętowania. Al
Zostało Ci jeszcze 93% artykułu