Dajcie spokój w sprawie Paetza

Dajcie spokój w sprawie Paetza

Arcybiskup Paetz nie wydaje się przezroczystym człowiekiem Kościoła. Może mi być z tego powodu przykro, ale nie zamierzam domagać się uczynienia jego życia przezroczystym na siłę.

W sierpniowym numerze „W drodze” podzieliłem się kilkoma refleksjami na temat kościelnych afer1, a precyzyjniej ujmując: ich rozdmuchiwania, czyli robienia z igieł wideł. Wskazałem przy tym m.in. na kolejne odgrzanie sprawy abpa Juliusza Paetza. W czerwcu media przez kilka dni żyły plotką, że oto ma on być przez Stolicę Apostolską całkowicie zrehabilitowany, w związku z czym obecny ordynariusz Poznania, abp Stanisław Gądecki, myśli o podaniu się do dymisji. O sprawie pisał m.in. na łamach „Tygodnika Powszechnego” Zbigniew Nosowski2. Pozwoliłem sobie krótko zadrwić z jego tekstu: „Jeden ze zgorszonych napisał tekst Jawność, proszę! Kto, co, z kim i o której godzinie! Niech wszelkie grzechy zostaną ujawnione! Ha! ten postulat zostanie w pełni zrealizowany na Sądzie Ostatecznym. Ale jak go wypełnić w tym życiu?”. Redaktor Nosowski uznał, że jego artykuł zasługuje na bardziej poważne potraktowanie i zaproponował mi dłuższą polemikę, na którą przystała redakcja „W drodze”.

Co katolik wiedzieć powinien?

Zostało Ci jeszcze 90% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się