Roman Bielecki OP
fot. Fot. Adam Ciereszko

Drodzy Czytelnicy,

w rozmowie, która otwiera lutowy numer miesięcznika „W drodze”, ksiądz Krzysztof Grzywocz słusznie zauważa, że przez długi czas w Kościele bardziej kładziono nacisk na to, o czym się myśli, niż na to, co się czuje. Stąd nasze spojrzenie na duchowość jest obecnie mocno intelektualne, a do uczuć podchodzimy z rezerwą i niejednokrotnie traktujemy je jako coś gorszego, co za wszelką cenę należy poddać kontroli. Problem w tym, że uczucia nie pojawiają się w nas bez przyczyny i niosą w sobie przesłanie, które ma pomóc w naszym rozwoju, a wiara bez uczuć jest czymś kalekim i podatnym na manipulację. Doświadczamy tego często, używając różnych racjonalizacji w celu ukrycia naszych stanów emocjonalnych.

Ten niezrozumiały świat uczuć przynosimy do spowiedzi i wyznajemy pośród grzechów. Mówimy o zazdrości, poczuciu winy albo gniewie, mając jednak na myśli nie konkretne, podlegające ocenie moralnej czyny, ale stany emocjonalne. Co w takim razie z naszymi uczuciami? Jak się zachować wtedy, gdy pojawia się w nas lęk, agresja albo nieśmiałość? Czy może się w nich kryć jakaś wartość? Czy takie nastroje mogą się podobać Bogu? A co zrobić wtedy, gdy właśnie do Niego mamy żal i pretensje?

Zapraszam do lektury krótkiego przewodnika po uczuciach nazywanych trudnymi i niechcianymi. Jak je oswajać, jak się z nimi zaprzyjaźnić, jak lepiej przeżywać, jak w końcu się nimi modlić? Wszystko to z nadzieją, że może dzięki temu lepiej zrozumiemy siebie, noszących obraz i podobieństwo Boże odbijające się także w sferze uczuć i emocji.

Drodzy Czytelnicy,
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu, autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich, publicysta, aut...