Roman Bielecki OP

Drodzy Czytelnicy,

mówienie o klerykalizmie jest w gruncie rzeczy zastanawianiem się nad tym, jak wyglądają relacje w Kościele pomiędzy księżmi a świeckimi. Dość łatwo ustawić je w kluczu: „my” i „wy”, gdzie jedna strona jest tą, która naucza, a druga tą, która słucha. A z samego faktu bycia przy ołtarzu rodzi się często przekonanie, wpajane w niejednym seminarium, że ksiądz jest święty i bezgrzeszny. Takie myślenie skutkuje w dłuższej perspektywie brakiem akceptowania własnych słabości, kaznodziejstwem przesiąkniętym moralizowaniem, a także otaczaniem się ludźmi, którzy mówią tylko to, co chce się usłyszeć. Ta ostatnia uwaga pokazuje, że klerykalizm nie jest wyłącznie domeną duchownych. Równie dobrze reprezentują go świeccy, którzy niejednokrotnie utwierdzają księdza w takim myśleniu.

Stąd już blisko do odruchu przeciwnego, czyli antyklerykalizmu. Najpierw wyrażanego w formie dowcipów o księżach, krytyce ich stylu życia, następnie w ostentacyjnej pogardzie wobec tego, co kościelne, aż po systemowe domaganie się laicyzacji społeczeństwa, spychanie wszystkiego, co religijne, na margines i pozbawienie sfery publicznej jakichkolwiek odniesień do Boga.

O ile jednak w przypadku antyklerykalizmu wiele zależy od aktualnych trendów kulturowych i bieżącej koniunktury politycznej, o tyle przeciw- działanie klerykalizmowi jest w dużej mierze oparte na postawie samych księży. Myślę, że niezwykle wyzwalające i terapeutyczne byłoby dla nas wracanie do słów św. Augustyna: „Dla was jestem biskupem, z wami jestem chrześcijaninem”. Dziś, w naszych polskich warunkach, należałoby je formułować dosadniej: „Dla was jestem pasterzem, a z wami jestem grzesznikiem”.

Drodzy Czytelnicy,
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu, autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich, publicysta, aut...