Roman Bielecki OP
fot. Fot. Adam Ciereszko

Drodzy Czytelnicy,

święci nie mają łatwo. Zrobiliśmy z nich bądź to duchowych superbohaterów, którzy przez bóle i cierpienia życia przeszli z uśmiechem na twarzy, bądź to oderwanych od rzeczywistości dziwaków, którzy nigdy się nie zdenerwowali, zawsze chętnie pomagali innym i od maleńkości przestrzegali piątkowego postu.

Z trudnością przebija się do naszej świadomości prawda o tym, że św. Franciszek, zanim został ikoną ubóstwa, prowadził bogate i moralnie wątpliwe życie towarzyskie, a Ignacego z Loyoli, zanim założył jezuitów, bardziej ciągnęło do zabijania i wojny niż do różańca. Nie wspominając już o sztandarowych bohaterach Ewangelii, takich jak Mateusz – obrotny złodziej, czy Paweł z Tarsu – ambitny dowódca plutonu egzekucyjnego. Dziwnym trafem wolimy nie pamiętać o tych mało chwalebnych fragmentach ich życiorysów. Adorujemy pobożne kościelne oleodruki, utwierdzając się w przekonaniu, że oni od zawsze byli bezgrzeszni, a my możemy tylko o tym pomarzyć. Tym samym wezwanie do świętego życia spotyka się często z obojętnością i niezrozumieniem. No bo niby jak ma się świętość do naszej zwyczajnej codzienności?

W tym kontekście niezwykle cenne wydaje się to, co napisał papież Franciszek w swojej ostatniej adhortacji Gaudete et exsultate, zwracając uwagę, że święci to ludzie, których trzeba widzieć w perspektywie całego ich życia. Było w nim miejsce na grzech i upadek, ale też – dzięki łasce Bożej – na nawrócenie i zmianę. I z tego powodu możemy mówić, że jest to droga dla nas wszystkich.

Drodzy Czytelnicy,
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu, autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich, publicysta, aut...