Roman Bielecki OP
fot. Fot. Adam Ciereszko

Drodzy Czytelnicy,

nasza kultura zbudowana jest na fundamentach religii, która ciału przypisuje niebagatelne znaczenie, bo przecież „Słowo stało się ciałem”, przyjmując postać Człowieka. Choć wierzymy w zmartwychwstanie ciała, wniebowstąpienie i zbawienie w ciele, to jednak cielesność nie jest współcześnie traktowana ze szczególną troską. To swego rodzaju paradoks.

Za pomocą kolorowych pism, Photoshopa i reklamy standardy ludzkiego wyglądu wywindowano na poziom, którego nikt nie spełnia, a wielu do niego dąży. Niemożność osiągnięcia ideału rodzi w wielu osobach frustrację, jednocześnie zaś sprawia, że poprawianie urody stało się zabiegiem tak powszechnym, jak wyjście do kina czy wypicie herbaty. Czasem bywa odwrotnie: dla wielu ciało jest wrogiem. Prowadzą niezdrowy tryb życia, źle się odżywiają, zaniedbują siebie. Odreagowują stresy i emocje, zadając sobie ból przez niezdrowe kompulsywne nawyki, nie licząc się z konsekwencjami takiego postępowania.

Ten numer „W drodze” poświęcamy różnym przejawom stosunku do ciała – piszemy o bieganiu jako formie medytacji, modzie na robienie tatuaży, potrzebie ascezy, popularności botoksu i silikonu, a także miejscu ciała w nauczaniu Kościoła. I pytamy o to, jak złapać równowagę w byciu sobą – duszą i ciałem. Tak przecież zostaliśmy stworzeni przez Boga. Dlatego – jak mówi jeden z naszych autorów – trzeba z tego ciała wydobyć jak najwięcej dobra. Bo przecież Pan Bóg, stwarzając nas jako istoty cielesne, wiedział, co robi.

Drodzy Czytelnicy,
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu, autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich, publicysta, aut...