fot. alexander-schimmeck

Duchowe obżarstwo

Obżarstwo w wydaniu duchowym nie jest ani odrobinę lepsze czy szlachetniejsze od obżarstwa cielesnego. Co gorsza, trudniej jest je dostrzec i zidentyfikować. Wspaniale udaje cnotę. A gdy ktoś z zewnątrz próbuje wskazać nam na ów problem w naszym życiu, często reagujemy nieufnością, jakby chciał nas odciągnąć od Pana Boga.Żyjemy w świecie nadmiaru – bodźców, towarów, kontaktów, informacji. Właściwie chyba wszystkiego mamy dziś więcej, niż jesteśmy w stanie przyjąć i przetworzyć. Nasze choroby i cierpienia – fizyczne, psychiczne i duchowe – są często chorobami przesytu. Być może dlatego, trochę intuicyjnie, a trochę świadomie, co chwilę targają nami mody na minimalizm, slow life i slow food, diety takie i owakie. Czujemy, że żyjemy w świecie „za dużo” i „za szybko”.Ale czy jako chrześcijanie mamy świadomość, że choroba przesytu dotyka równie
Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 01, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść