Dwa albo trzy życia

„Hamburg, Terminal 1. O umówionej porze kilkuletni Janis wychodzi z toalety i rozgląda się za tatą. Chłopiec nie ma przy sobie nic – żadnych dokumentów czy bagażu, jedynie zwitek amerykańskich dolarów. Obsługa lotniska próbuje zidentyfikować małego pasażera, ale Janis nie zamierza odpowiadać na pytania”.

Ucieczka

To krótka zapowiedź najnowszej książki Salvatore Scibony Każdy. I nie dajmy się zwieść tym kilku zdaniom. Bo to nie będzie ckliwa opowieść o małym chłopcu pozostawionym na lotnisku. Nie pęknie nam serce, nie będziemy lali łez. Nim zdążymy go lepiej poznać, już się z nim rozstaniemy. Bo to nie on będzie głównym bohaterem tej książki. Ale to właśnie on, ten mały kilkuletni chłopiec zaprowadzi nas nieoczekiwanie do domu na drugim końcu świata, w którym mieszka Dwight Elliot Tilly, a właściwie Vollie Frade. Kim on jest? Które życie jest prawdziwe? Czy to, gdy mieszkał ze swoimi rodzicami na farmie, zajmował się zwierzętami, chodził do szkoły, był pomocnikiem mechanika, a potem opuścił rodziców i dom i zaciągnął się jako ochotnik do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, choć miał tylko siedemnaście lat? I nigdy już do nich nie wrócił. Choć był ich jedynym synem, dzieckiem starszych rodziców, wytęsknionym, ukochanym, w którym pokłada się wszystkie nadzieje, z którym wiąże się plany – nie jakieś wielkie, nieosiągalne, sięgające gwiazd – raczej zwykłe, przyziemne, że kiedyś on przejmie tę farmę i tu będzie jego dom, wybuduje nową stodołę, zaopiekuje się rodzicami, będzie miał żonę i dzieci, a oni wnuki, bo przecież życie dobre, zwykłe, spokojne, jest tu, gdzie jesteśmy. I za to każdego dnia przed posiłkiem państwo Frade’owie dziękowali Bogu. Za jałówki na łące, za bronę, za ciasto, za syna.

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się