Dwie bramy

Dziś ludzie umierają z głodu, ale duchowego. Szukają ratunku i żebrzą o miłosierdzie u sekt. Ich dusze wysychają. Ich wyobraźnia szuka na gwałt pożywienia i obrazów byle gdzie. No właśnie, złudzeń. A ja z młodzieżą stworzyłem Dom Wiary św. Jacka i uczymy się tam żyć pełnią życia. Przyrodą, pracą, modlitwą, marzeniami. Przede wszystkim zaś zawierzeniem. Zawierzenie, odkąd je odkryłem, uważam za podstawowe źródło mocy, energii. I właśnie sensu. Mocni mocą zawierzenia.

Pochłonięty konstruowaniem wielkich spotkań pod Bramą III Tysiąclecia nad jeziorem Lednica codziennie przechodzę przez bramę wjazdową do naszego poznańskiego klasztoru, na której jakaś ręka uparcie maluje od pewnego czasu sprayem dwa hasła: „Żyj pełnią złudzeń”, a na drugim skrzydle: „Z wszystkiego, co żyje na tym świecie, tylko ty jeden rodzisz się właściwie po nic”. Na klasztorze, który ma być kuźnią sensu, który ma głosić sens życia, obwieszcza się i reklamuje bezsens. Z jednej strony to dobrze, bo nie ruszając się z miejsc, widzimy, z czym mamy walczyć. Brama na Lednicy nosi napis: „Chrystus Panem, Królem i Zbawicielem”, bo młodzi ludzie, którzy przez tę Bramę przechodzą, deklarują się po stronie Sensu i Prawdy. Wybierają Chrystusa. Brama Lednicy prowadzi do Nieba. A wszystkie bramy, drzwiczki, furtki tego świata, nad którymi znajdziesz napis: „Żyj pełnią złudzeń”, prowadzą do całkiem innej rzeczywistości, do niebytu. „Wy, którzy tu wchodzicie, porzućcie wszelką nadzieję”, obwieszcza napis nad piekłem Dantego. Piekłem jest każdy sklep, gdzie sprzedają złudzenia. Dlatego modlimy się w brewiarzu, aby nasze życie wolne było od udawania.

Co jakiś czas życzliwi i zatroskani o moje powołanie pytają mnie, czy nie szkoda mojej kapłańskiej energii i zdrowia na urządzanie religijnych festynów i spotkań, które nie likwidują bolączek ludzkości ani nie dają jedzenia biedakom. Myślę, że na pytanie, czy warto inwestować w poszukiwanie sensu, odpowiedź jest prosta i oczywista. Warto! I poszukiwania te są bezcenne. Pytanie o cenę sensu jest pytaniem judaszowym. Nikt nie stawia zarzutów o marnotrawstwo tym, którzy budują „świątynie złudzeń”: stadiony, dyskoteki, hipodromy, supermarkety. Pan Jezus powiedział do Judasza, który gorszył się marnotrawstwem Marii Magdaleny: „Zostaw ją, na mój pogrzeb to uczyniła. I wszędzie opowiadać będą o tym, co uczyniła dla mnie, dokądkolwiek będzie głoszona ewangelia”.

Dzisiaj głód fizyczny nie jest podstawowym problemem. Żywności jest tyle, że się ją topi albo rozrzuca na drogach. Jest dosyć organizacji społecznych mogących te problemy rozwiązać. W czasach, kiedy chleb — owoc ziemi i pracy rąk ludzkich — został sprowadzony tylko do produktu rynkowego, urządzam na Lednicy święto ziarna i chleba, aby przypomnieć ludziom, że jego wartość jest znacznie wyższa niż cena rynkowa. Kiedy w Polsce była bieda, np. w czasie stanu wojennego, i ludzie nie mieli nieraz co do garnka włożyć, Kościół zajmował się rozdziałem darów z zagranicy. Skądinąd wiemy, ile budziło to emocji i posądzeń. Zostawmy to. Dziś Kościół ma przede wszystkim głosić prawdę, dawać sens i uczyć ludzi wyborów.

Dziś ludzie umierają z głodu, ale duchowego. Szukają ratunku i żebrzą o miłosierdzie u sekt. Ich dusze wysychają. Ich wyobraźnia szuka na gwałt pożywienia i obrazów byle gdzie. No właśnie, złudzeń. A ja z młodzieżą stworzyłem Dom Wiary św. Jacka i uczymy się tam żyć pełnią życia. Przyrodą, pracą, modlitwą, marzeniami. Przede wszystkim zaś zawierzeniem. Zawierzenie, odkąd je odkryłem, uważam za podstawowe źródło mocy, energii. I właśnie sensu. Mocni mocą zawierzenia. Żyjemy jakby na kredyt. Słowo Boże warte jest kredytu zaufania z naszej strony. I tylko takie życie ma sens.

Myślałem o tym wszystkim szczególnie, kiedy wsiadłszy do pociągu, aby dotrzeć na 25–lecie święceń mojego przyjaciela ojca Antoniego Dudka, franciszkanina z Wrocławia, dowiedziałem się, że dwugodzinne  spóźnienie pociągu spowodowane było tym, że tuż przed Poznaniem wskoczyła na tory młoda dziewczyna. Nie znalazła sensu, a ja nie znalazłem jej. Jechałem głosić pochwałę sensu, pochwałę życia dla Chrystusa.

Dwie bramy
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...