Dyskretne uroki starości
fot. marcus lenk 8WAfxlO / UNSPLASH.COM

Dyskretne uroki starości

Postępujące z wiekiem zanik pamięci, roztargnienie i chwile zadumania na środku jezdni mają swoje, jak zwykł mawiać jeden znajomy (sam podatny na imponujące chwile roztargnienia, zwłaszcza gdy akurat prowadził samochód: chętnie wtedy rozmawiał ze swoimi pasażerami, odwracając się do nich i gestykulując energicznie), ujemne wady i dodatnie zalety. Zadumanie na środku jezdni zapewne też ma jakieś zalety, choć akurat w tej chwili nie pamiętam jakie.

Coraz łatwiej, na przykład, całymi tygodniami zapominać o tym, że ma się do napisania felieton. Ma też swoje niewątpliwe zalety, jeśli się lubi kryminały, prawie natychmiastowe zapominanie, kto, kogo i dlaczego w nich zabił, dzięki czemu można te same czytać w kółko, oszczędzając pieniądze i miejsce na półkach. Oczywiście można też w kółko czytać rozmaite inne rzeczy; gorzej jeśli chciałoby się je zapamiętać dłużej niż przez pięć minut. Podniecenie towarzyszące żałosnej iluzji czytania ich po raz pierwszy walczy wtedy z niepokojącym poczuciem déjà vu i podejrzeniem, że za chwilę znów się wszystko zapomni. Podobnie, rozczarowanie wywołane odkryciem, że sklep, do którego człowiek się wybiera – pełen nadziei, że tam właśnie, i tylko tam, znajdzie wreszcie tę brakującą śrubkę – nie istnieje już od dobrych 30 lat, przeobraża się w przerażenie wobec realizacji, że rytuał ten, wraz z towarzyszącą mu huśtawką emocji, godną greckiej tragedii – nadzieja, rozczarowanie, przygnębienie, przerażenie i w końcu rozpacz – odbywa się już, w dokładnie ten sam sposób, po raz piętnasty. Jak mówię, są ujemne wady i dodatnie zalety.

Zostało Ci jeszcze 62% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się