Eksperymenty ze szczęściem
fot. justin lim XO / UNSPLASH.COM

Eksperymenty ze szczęściem

Czytam zabawną książkę o starości. Trochę ze zdumieniem, a po trosze z zawstydzeniem. Bo czy wolno się śmiać? W tramwajach zasłaniam okładkę, żeby chichotać swobodniej. Jest na niej staruszek w schludnym pulowerze, z elegancko wyłożonym kołnierzykiem koszuli i zawadiacko zaczesaną siwizną. Patrzy odważnie, prosto w oczy. Zupełnie inaczej niż większość starszych osób, które spotykam. Oni patrzą pod nogi lub w bok – jak ludzie, którzy czują się niewidzialni lub starają się tacy być. Hendrik Groen zerka z okładki inaczej, wręcz figlarnie. Jakby wyzywał na pojedynek starość i nasze przekonania na jej temat.

Nie ma pewności, kim jest autor Małych eksperymentów ze szczęściem. Sekretnego dziennika Hendrika Groena, lat 83 i 1/4. Przewrotne zapiski z domu starości w Amsterdamie powstały pod pseudonimem, co tylko przysporzyło im popularności i rozbudziło ciekawość. Mnie też intryguje, cóż to za człowiek, który miał śmiałość rozproszyć smętne i wyciszone tony, w które uderzamy, mówiąc o ludziach starzejących się i o ich drodze odchodzenia. Kim jest ten ironiczny, łamiący wszelkie kanony mężczyzna, który razem z przyjaciółmi z ośrodka stworzył rodzaj niesfornego gangu. Są niepokorni i nieustraszeni w podejmowaniu tytułowych małych eksperymentów ze szczęściem, nawet jeśli rzecz dotyczy nie napadu na bank, tylko zwykłej wycieczki do miasta czy żartów elektryzujących personel.

Zostało Ci jeszcze 64% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się