Europejscy entuzjaści

Europejscy entuzjaści

…czyli o Zjeździe gnieźnieńskim.

Czy tysiąc lat wojen, konfliktów, rzezi, okrucieństwa, bezsensownych antagonizmów, dyktatur, narzucania swej woli innym i „jednoczenia” na siłę albo budowania w Europie murów i podziałów stanowi wystarczającą lekcję, aby raz jeszcze szukać ratunku w tworzeniu nowej zgody narodów? Zgody, tak jak w czasach Ottona III, utrwalanej na fundamencie chrześcijańskim, a nie na iluzjach i wrogiej wobec chrześcijaństwa ideologii moralnego relatywizmu.

Przybycie w marcu 1000 roku niemieckiego cesarza Ottona III z uroczystą pielgrzymką do grobu świętego Wojciecha w Gnieźnie, nazwane i utrwalone w naszej historii jako Zjazd gnieźnieński, miało istotny wpływ na losy państw i narodów Europy Środkowowschodniej.

Cesarska wizja

Otton III, władca imperium nazywającego się Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego, jeden z najwybitniejszych ludzi epoki, reprezentował nową i, jak miało się okazać, nierealną wizję organizacji świata chrześcijańskiego:

Marzył o imperium uniwersalnym, obejmującym również Bizancjum. Jego ośrodek dyspozycyjny znajdowałby się oczywiście we Włoszech, a wchodzące w skład Cesarstwa kraje, takie jak Niemcy, Galia, Słowiańszczyzna, posiadałyby równe prawa 1.

Plany te cieszyły się aprobatą papieża Sylwestra II, który tak pięknie i obrazowo pisał:

Nasze jest Rzymskie Cesarstwo. Dodaje sił owocna Italia, rycerskie Galia i Germania, nie brak nam potężnych królestw Scytii [Scytia to według ówczesnego nazewnictwa Polska i Węgry — przyp. S.N.] 2.

Przejawem tej polityki, której bardzo istotny element stanowił sojusz cesarza Ottona III z władcą Polski, Bolesławem Chrobrym, była właśnie pielgrzymka niemieckiego cesarza do grobu świętego biskupa i męczennika.

Zjazd ten, obok znaczenia politycznego, miał istotny wymiar religijny, duchowy, będąc przez to poważnym wzmocnieniem młodego polskiego Kościoła. Łączył się też ściśle z ustanowieniem przez papieża Sylwestra II polskiej metropolii kościelnej w Gnieźnie. Jej arcybiskupem został Radzim Gaudenty, rodzony brat zamordowanego w 997 roku świętego Wojciecha. Jednocześnie biskupem kołobrzeskim został mianowany Reinbern, krakowskim — Poppon, a wrocławskim — Jan. Dotychczasowy biskup poznański, Unger, zachowywał swoją niezależność, a dopiero po jego śmierci biskupstwo poznańskie miało zostać podporządkowane arcybiskupstwu w Gnieźnie. Sam Zjazd gnieźnieński był przede wszystkim wielkim triumfem państwa polskiego i osobistym sukcesem ówczesnego księcia, a późniejszego króla Polski, Bolesława Chrobrego.

W Pradze, czyli w Gnieźnie

Najpotężniejszy monarcha całego chrześcijańskiego świata przybywał do grobu patrona Polski nie tylko jako sługa Jezusa Chrystusa (servus Jesu Christi), lecz także jako władca świecki do władcy innego suwerennego państwa. Wręczył Bolesławowi diadem cesarski i włócznię świętego Maurycego, co oznaczało uznanie granic państwa polskiego, a więc niedawno przyłączonych prowincji: krakowskiej, śląskiej i pomorskiej. Tak pisze na ten temat, wybitnie Polsce i osobiście Bolesławowi nieprzychylny, niemiecki kronikarz Thietmar:

Trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i jak prowadził go przez swój kraj do Gniezna. Gdy Otto ujrzał z daleka upragniony gród, zbliżył się doń boso ze słowami modlitwy na ustach. Biskup tego grodu, Unger, przyjął go z wielkim szacunkiem i wprowadził do kościoła, gdzie cesarz, zalany łzami, prosił świętego męczennika o wstawiennictwo, by mógł dostąpić łaski Chrystusowej. Następnie utworzył zaraz arcybiskupstwo, zgodnie z prawem, jak przypuszczam, lecz bez zgody wymienionego tylko co biskupa [Ungera — przyp. S.N.], którego diecezja obejmowała cały ten kraj. Arcybiskupstwo to powierzył bratu wspomnianego męczennika [św. Wojciecha — przyp. S.N.] 3.

Roczniku Hildesheimskim na rok tysięczny znajduje się następujący zapis:

Cesarz Otto wkroczył do kraju Słowian celem pomodlenia się do świętego Wojciecha, biskupa i męczennika czasu Postu Czterdziestodniowego; tam zwoławszy synod, rozrządził siedem biskupstw i Gaudentego, brata św. Wojciecha, w mieście stołecznym Słowian, Pradze [chodzi oczywiście o Gniezno — przyp. S.N.] za zgodą papieża urządził na stanowisku arcybiskupa, powodując na prośbę Bolesława, księcia Czechów [chodzi oczywiście o Bolesława Chrobrego, księcia i późniejszego króla Polski — przyp. S.N.], bardziej z miłości i na cześć swego czcigodnego brata, godnego kapłana i męczennika.

Powyższe relacje niemieckich kronikarzy, nieróżniące się w zasadzie od siebie, podkreślają przede wszystkim rolę i postać cesarza Ottona, nie dostrzegając prawie zupełnie króla Bolesława. W dodatku całkowicie ignorują papieża Sylwestra II, który faktycznie mianował i konsekrował biskupa Radzima, nadając mu biskupstwo w Gnieźnie z tytułem biskupstwa św. Wojciecha, co miało podkreślać znaczenie i niezależność nowej polskiej metropolii od Niemiec. Znamienne jest mylenie stolicy Czech, Pragi, z ówczesną stolicą Polski, Gnieznem, a Bolesława Chrobrego z czeskim księciem Bolesławem Pobożnym. Trudno powiedzieć, czy było to ze strony niemieckich zakonników kronikarzy działanie świadome z antypolskim podtekstem, czy też w świadomości — jak byśmy dziś powiedzieli — intelektualnych elit Europy, różnice pomiędzy Polską i Czechami nie miały znaczenia, były drugorzędne i nieistotne albo po prostu piszący kroniki nie mieli należytego rozeznania. Jest faktem, że przez wiele lat po swej śmierci święty Wojciech był kojarzony przede wszystkim z Czechami, które były jego ojczyzną, i z praską metropolią, której przez kilka lat był biskupem. Ale jest też faktem, że związki pomiędzy Polską a Czechami, skąd przyszło do naszego kraju chrześcijaństwo, były w tym czasie bardzo bliskie. Na ten charakter powiązań naszych pobratymczych narodów zwrócił uwagę Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej słynnej, historycznej homilii, wygłoszonej w Gnieźnie w 1979 roku, gdy, nawiązując do prośby o modlitwę kilku odważnych czeskich pielgrzymów, mówił o narodach polskim i czeskim i o naszych językach, dziś tak sobie bliskich, a przed wiekami jeszcze bardziej do siebie podobnych.

Kościół z krwi męczennika

Kościół w Polsce wyrastał z męczeństwa św. Wojciecha. Wojciech, urodzony w roku 956 w Czechach, w książęcej rodzinie Sławnikowiców, praski biskup, a także zakonnik reguły benedyktyńskiej, wygnany z Czech przez Bolesława II, pielgrzym i misjonarz, w 997 roku przybył do Polski, gdzie został bardzo życzliwie przyjęty przez Bolesława Chrobrego. W kilka miesięcy po przybyciu udał się wraz z bratem i kilkoma zakonnikami, najprawdopodobniej Wisłą, na wyprawę misyjną do Prus. Przez krótki czas przebywał w Gdańsku. Niedawno polscy archeolodzy podczas wykopalisk w Trójmieście odkryli małe, głównie drewniane, krzyżyki pochodzące z tego okresu i być może związane z jego działalnością w tym mieście. Ostatecznie, przybywszy na miejsce, odprawił przydzieloną mu przez Bolesława Chrobrego zbrojną eskortę, gdyż nie chciał, aby działalność misyjna kojarzyła się z nawracaniem przemocą. Według zgodnej raczej opinii historyków 23 kwietnia 997 roku został przez pogańskich Prusów bestialsko zamordowany. Stało się to — według najnowszych badań — w okolicach Kwietniewa, nad rzeką Dzierzgoń, niedaleko jeziora Drużno, w pobliżu Pasłęka. Zdaniem Stanisława Mielczarskiego:

Odnowienie kultu świętego Wojciecha w miejscowości Święty Gaj w parafii kwietniewskiej, diecezji warmińskiej, ma za sobą najpełniejszą i najbardziej wiarygodną argumentację historyczną ze wszystkich miejsc wskazywanych jako miejsce śmierci w przeszłości. Żywy kult pierwszego patrona Polski w tym miejscu powinien być kontynuowany, a dalsze badania naukowe nad tym problemem nadal prowadzone 4.

Za pośrednictwem wypuszczonych z niewoli brata Radzima i diakona Bogusza przekazali Prusowie królowi Polski propozycję wydania ciała w zamian za bardzo wysoki okup, który Bolesław Chrobry natychmiast zapłacił, a ciało męczennika uroczyście sprowadził do Gniezna.

Męczeńska śmierć misjonarza wywołała ogromne poruszenie w Europie. Przejawem tych nastrojów była jego bardzo szybka kanonizacja, dokonana na wniosek Ottona III przez papieża Sylwestra II już w dwa lata po śmierci, a więc w roku 999. Kościół, wyrastający z tradycji męczeństwa pierwszych chrześcijan, szczególnie podkreślał rolę męczeństwa za wiarę na terenach misyjnych, a do takich należały w tym czasie wszystkie w zasadzie obszary na wschód od Łaby. Męczeństwo św. Wojciecha przynosiło owoce w postaci dynamicznego i szybkiego rozwoju chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Gnieźnieński zjazd chrześcijańskich monarchów był tego zarówno efektem, jak i ważnym symbolem. Jak piszą historycy Kościoła, M. David Knowles i Dimitri Obolensky:

Cesarz, któremu marzyła się idea wielkiej wspólnoty państw chrześcijańskich, wyraził zgodę na utworzenie niezależnej prowincji kościelnej w Gnieźnie, równocześnie zaś przekazał księciu polskiemu prawo inwestytury [mianowania — przyp. S.N.] biskupów i opatów. Związek powstania metropolii ze śmiercią św. Wojciecha stał się zapewne przyczyną tego, że metropolitą został nie dotychczasowy kierownik Kościoła polskiego biskup Unger, lecz brat św. Wojciecha, a zarazem towarzysz jego wyprawy misyjnej — Radzim Gaudenty 5.

Od cesarza do Herzoga

Zjazd gnieźnieński był sukcesem polityki Ottona III i ważnym krokiem na rzecz budowania zgody i jedności chrześcijańskich narodów, ale przede wszystkim był triumfem Bolesława Chrobrego, a więc według ówczesnych pojęć i wyobrażeń triumfem Polski. Król Polski wyrastał na najpotężniejszego sojusznika i sprzymierzeńca cesarza, przynajmniej w tej części Europy. Dziękując za te dary, Bolesław wręczył Ottonowi III relikwię na owe czasy bezcenną — ramię świętego Wojciecha, jako źródło relikwii dla fundowanych przez cesarza nowych kościołów.

Relikwie były w średniowieczu największym skarbem, a ich cena często przekraczała cenę złota. Podkreślanie przez kronikarzy wczesnego średniowiecza faktu, że cesarz udawał się do grobu świętego Wojciecha, a także roli tego świętego jako fundamentu, na którym w znacznym stopniu Kościół w Polsce został zbudowany, było spowodowane ogromnym autorytetem tego świętego biskupa i męczennika. Relikwie św. Wojciecha stały się obiektem kultu, a miejsce ich złożenia celem licznych pielgrzymek. Fakty te umocniły przekonanie o szczególnej opiece Świętego nad naszym narodem i państwem, o jego wstawiennictwie nad nami oraz owocności zanoszonych za jego pośrednictwem modlitw. Tak jest po dziś dzień. Jednocześnie Polska powoli przestawała być postrzegana jako kraj pogański i misyjny, a chrześcijaństwo stawało się elementem tożsamości mającym coraz większe znaczenie. Zaczynał się powolny, ale typowy dla wczesnego średniowiecza proces formowania narodu.

Opis Zjazdu gnieźnieńskiego, między innymi w Kronice Galla Anonima, ukazuje niejako przy okazji sam przepych i bogactwo dworu Bolesława Chrobrego, przewyższające pod tym względem poziom rezydencji monarszych i książęcych u naszych sąsiadów. Charakterystyczne było powstawanie w tym czasie na terenie Polski bardzo licznych kościołów i klasztorów, zamków i kaplic, których ślady, a niekiedy całe budowle mamy często nadal okazję podziwiać, między innymi w: Tumie pod Łęczycą, Poznaniu, samym Gnieźnie, Wrocławiu, Krakowie, na Dolnym i Górnym Śląsku. Najważniejsze jednak jest wpisanie pielgrzymki niemieckiego cesarza do grobu świętego Wojciecha, a jednocześnie do od niedawna ochrzczonej Polski, w tradycję zarówno narodowej tożsamości, jak i chrześcijańskiego uniwersalizmu. Wykazanie, że pomiędzy nimi nie ma sprzeczności, a przeciwnie, jest jedność, współdziałanie i uzupełnienie. Polska potwierdzała wówczas w sposób wyraźny i jednoznaczny swoje miejsce w wielkiej rodzinie chrześcijańskich narodów Europy. Z drugiej zaś strony wzbogacała i umacniała tę rodzinę. Od tej pory niejednokrotnie stawała jako przedmurze chrześcijaństwa, broniąc zagrożonej Europy. Ten aspekt uniwersalizmu, przede wszystkim w wymiarze europejskim, był podkreślany w obchodzonych niedawno rocznicowych uroczystościach poświęconych Zjazdowi gnieźnieńskiemu, które zaszczycili swoją obecnością prezydenci kilku krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Warto przy tej okazji przypomnieć, że wizyta Ottona III była pierwszą i przez prawie tysiąc lat jedyną wizytą niemieckiej głowy państwa w naszym kraju. Następną wizytę po cesarzu Ottonie III w charakterze głowy państwa złożył dopiero w III Rzeczypospolitej, w związku z rocznicą Powstania Warszawskiego, Prezydent Republiki Federalnej Niemiec, Roman Herzog.

Wszyscy jesteśmy Rzymianami

Na temat polityki i zamierzeń Ottona III, nazywanego także w niemieckiej i europejskiej historiografii „wielkim”, istnieje ogromna literatura, zarówno krytyczna, określająca tę politykę jako marzenia „zbyt młodego cesarza” i „zbyt uczonego papieża”, jak i przedstawiająca ją jako piękną wizję nowej zgody narodów, chociażby znana książka jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy historycznych, Teodora Parnickiego — Srebrne orły. Nie ulega wątpliwości, że idea uniwersalnego organizmu politycznego w wymiarze europejskim, jednoczącego wszystkie narody kontynentu, była wówczas nierealna. Europa była zbyt różnorodna, a konflikty interesów w niej zbyt wyraźne. Idea uniwersalizmu przegrywała rywalizację z coraz silniejszymi nacjonalizmami oraz dynastycznymi egoizmami. Przy tej okazji warto zadać pytanie, czy tę rywalizację jest w stanie dziś wygrać podobna do tamtej, tylko w nowych warunkach realizowana, wizja zjednoczonej Europy według modelu Unii Europejskiej? Czy tysiąc lat wojen, konfliktów, rzezi, okrucieństwa, zbyt często bezsensownych antagonizmów, dyktatur, narzucania swej woli innym i „jednoczenia” na siłę albo budowanych z kolei w Europie murów i podziałów stanowi wystarczającą lekcję, aby raz jeszcze szukać ratunku w budowaniu nowej zgody narodów? Zgody, tak jak w czasach Ottona III, budowanej na fundamencie chrześcijańskim, a nie na iluzjach i wrogiej wobec chrześcijaństwa ideologii moralnego relatywizmu?

Plany Ottona III wywołały opór w samej Rzeszy Niemieckiej, w której zaczęto podnosić hasła o zagrożeniu niemieckiej hegemonii w Europie Wschodniej i o niepotrzebnym angażowaniu się w działania służące obcym interesom i wpływom. We Włoszech, pod wpływem bizantyjskich agentów, wybuchło powstanie, skierowane przeciwko Ottonowi III, a on sam podczas oblężenia Rzymu w 1002 roku tak krzyczał do oblegających:

Czyż nie jesteście moimi Rzymianami? Przez was pozostawiłem moją ojczyznę i moich krewnych! 6

Ostatecznie jednak cesarz opuścił Rzym, nie mogąc się zdecydować, czy nadal tłumić włoską rewoltę, czy też wracać do Niemiec, aby walczyć z coraz silniejszą opozycją. Umarł w tym samym 1002 roku na malarię, panującą wówczas w Europie i w zasadzie nieuleczalną. Jego koncepcja uniwersalnego, chrześcijańskiego cesarstwa zakończyła się niepowodzeniem. Europa wkraczała w trwający ponad sto lat okres rozdrobnienia feudalnego.

Tradycja ożywiona

Następcy Ottona III: Henryk II i Konrad II, podjęli ponownie politykę podbojów i ekspansji na wschodzie. Oznaczała ona rzecz jasna wojnę, a ściślej szereg wojen z Polską.

Śmierć Ottona III i niepowodzenie jego planów już wkrótce odbiły się fatalnie na naszych dziejach. Za panowania Mieszka II, syna i następcy Bolesława Chrobrego, nastąpił upadek państwa pierwszych Piastów, doszło do kilku przegranych wojen, najazdu Niemców, Czechów i Rusinów, utraty kilku prowincji, chaosu i anarchii, wreszcie — za sprawą Luciców — nawrotu pogaństwa. Królowa Rycheza wraz z synem, Kazimierzem — późniejszym Odnowicielem, została wypędzona, Mazowsze oderwało się od Polski. Władzę objął Masław, a państwo polskie, jako ośrodek administracyjno–polityczny, przestało istnieć. Jednym z celów czeskiego najazdu było odebranie relikwii św. Wojciecha, także jego brata, biskupa Gaudentego i Pięciu Braci Męczenników. Spustoszenie Wielkopolski było tak wielkie, że, jak obrazowo pisał Gall Anonim, „w kościołach Świętego Wojciecha (Gniezno) i Świętego Piotra Apostoła (Poznań) dziki zwierz umieścił swe legowisko”. Natomiast cytowany już Rocznik Hildesheimski przedstawia sytuację w Polsce następująco:

Mieszko, książę Polski [Mieszko, oddając się pod protekcję cesarza Niemiec, zrezygnował z korony i tytułu króla Polski — przyp. S.N.], zszedł przedwczesną śmiercią, a wiara chrześcijańska tam przez jego poprzedników zaczęta i przez niego lepiej umocniona, upadła niestety, w sposób godny płaczu.

W tych dramatycznych okolicznościach zniszczone i splądrowane Gniezno przestało być stolicą państwa. Został nią Kraków, położony na ziemiach niedawno przyłączonych do Polski. Tam powrócił z wygnania Kazimierz, nazwany Odnowicielem, czyniąc z tego miasta najpierw ośrodek administracji państwowej, a następnie — przede wszystkim na skutek wysiłków i starań biskupa Arona (zmarłego w roku 1059) — również kościelnej. Nawrót pogaństwa okazał się krótkotrwały, powierzchowny, niezdolny wykorzenić chrześcijaństwo, tak jak wszystkie tego rodzaju późniejsze działania naszych wrogów i okupantów. Pozostał patronat świętego Wojciecha, dziś obejmujący już nie tylko nasz kraj, lecz, jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II, jednoczącą się chrześcijańską Europę. Tradycja Zjazdu gnieźnieńskiego także dla tej Europy stała się żywa i ważna.

1 Tadeusz Manteuffel, Historia powszechna średniowiecza, Warszawa 1978.
2 Aleksander Gieysztor, Sylwester II i Kościoły w Polsce i na Węgrzech, Święty Wojciech w tradycji i kulturze europejskiej, Gniezno 1992.
3 Thietmar z Merseburga, Kronika, Warszawa 1953.
4 Stanisław Mielczarski, Wokół miejsca śmierci św. Wojciecha, Gniezno 1992.
5 M.D. Knowles, D. Obolensky, Historia Kościoła, t. 2, Warszawa 1988.
6 Mieczysław Żywczyński, Papiestwo i papieże w średniowieczu, Kraków 1995.

Europejscy entuzjaści
Stefan Niesiołowski

urodzony 4 lutego 1944 r. w Kałęczewie – polski polityk, profesor entomologii, nauczyciel akademicki, publicysta, senator RP, członek PO. Autor między innymi książek Wysoki brzeg (opowiadania więzienne), Niemi...