Foch nasz powszedni

Foch nasz powszedni

Złość dojrzale i zdrowo przeżywana jest dobra. Istnieje ogromna szansa, że dzięki niej nie będziemy potrzebowali spowiadać się z gniewu.

Nieraz chyba zdarzyło się nam zaobserwować podczas stania w kolejce do kasy w spożywczym scenę, w której dziecko drze się, bo zobaczyło lizaka lub inny smakołyk, a mama nie chce mu go kupić. Najpierw błagalnym tonem, a później coraz natrętniej i głośniej malec krzyczy: „Ja chcę lizaka!”. Lekko zawstydzona mama odpowiada: „W domu są słodycze”. Dziecko: „Ja chcę teraz! Kup mi, kuuuup!”. Mama (starając się zachować spokój): „Nie, i tak najpierw musisz zjeść obiad. Po obiedzie dostaniesz lizaka”. Dziecko (tupie nogami, rzuca się na ziemię): „Nienawidzę cię! Ja chcę lizaka!”. Ludzie w kolejce lekko się odsuwają, robiąc dziecku i mamie przestrzeń na awanturę. Starsi wyglądają na zdegustowanych, młodsi obserwatorzy na zażenowanych. A mama?
Kto nas nauczy(ł) się złościć?

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się