„Fronda”

„Fronda”

Rok 1968 to przede wszystkim dwa miesiące: marzec i maj. Pierwszy zapisał się protestami studentów w Polsce, drugi wystąpieniami o zróżnicowanym charakterze – strajkami, zamachami, manifestacjami – większości ich zachodnich rówieśników. Po czterdziestu latach „Fronda” przygląda się skutkom tamtych wydarzeń. Znaczenie roku 1968 na Zachodzie uwidacznia się, gdy porównamy go z polskim. U nas młodzi ludzie protestowali przeciwko ograniczeniom wolności i domagali się zniesienia komunizmu. Na Zachodzie ich rówieśnicy z podobiznami Marksa i Lenina na podkoszulkach protestowali przeciwko zdobyczom kapitalizmu. Ich rodzice również walczyli na frontach II wojny światowej, ale mieli szczęście znaleźć się po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Dla dzieci nie byli partnerami do rozmów – dyskredytowało ich uwikłanie w wojnę. Większość z tego, o co walczyli, zostało podważone: nierozerwalność małżeństwa, odpowiedzialność za własne dzieci, wpływ na ich kształcenie. A przede wszystkim zasady, które, jak się okazało, krępują wolność. Zatem precz z zasadami, więcej wolności. Systemem rzekomo ją gwarantującym był komunizm, o którym zachodnia opinia publiczna miała niewielkie pojęcie. Cenzura żelaznej kurtyny rzadko przepuszczała informacje o obozach pracy i stalinowskich czystkach. Być może najlepiej różnicę między Marcem a Majem oddaje tytuł książki Bettiny Röhl – Zabawa w komunizm.

Przez długi czas nie poruszano drażliwych kwestii politycznych, a skupiano się na tym fragmencie dziedzictwa rewolucji ’68, którym była rewolucja seksualna. Widziana po czterdziestu latach, traci swój impet i dostaje zadyszki. Powszechność nagości oraz erotyzmu sprowadziła seksualność człowieka do poziomu towaru, takiego jak puszka cocacoli. Swoboda obyczajowa zaowocowała rozbiciem rodziny, ustawicznym poszukiwaniem własnego szczęścia kosztem szczęścia drugiej osoby. Postulowane wyzwolenie ciała spowodowało udręczenie duszy – nie bez kozery określa się nasze czasy mianem neurotycznych.

Trudno mówić spokojnie o dziedzictwie rewolucji ’68 (co też dobrze oddaje zawartość „Frondy”), ale też niełatwo przejść obojętnie wobec spostrzeżenia Grzegorza Górnego, który pisze, że „według raportu Wydziału ds. Zaludnienia ONZ liczba ludności Europy spadnie w 2050 roku do poziomu 556 mln (w 2000 roku wynosiła 728 mln). Tak wielki spadek liczby ludności miał miejsce po raz ostatni w czasie epidemii dżumy w latach 1347–1352”.

Zastanawiając się, co pozostało z pokolenia ’68, spojrzałem na swoje dżinsowe spodnie. Mała kieszonka wszyta w prawą kieszeń miała wtedy służyć do przechowywania prezerwatyw. W ostatnio kupionej parze spodni już jej nie ma.

„Fronda”
Marcin Cielecki

urodzony w 1979 r. – polski poeta, eseista, recenzent, pisarz.  Autor m.in. zbioru esejów Miasto wewnętrzne, książek poetyckich Ostatnie Królestwo, Czas przycinania winnic....