Gdzie ty, tam On

O nawrócenie syna modliła się 17 lat. Nie poddała się, wytrwała w nadziei. Szturmowała niebo jak wdowa z przypowieści naprzykrzająca się niesprawiedliwemu sędziemu.

„Gdzie ty, tam i on”. Na młodym Augustynie słowa te wywarły wielkie wrażenie. Padły we śnie Moniki, jego matki, mającej „kobieco kruche ciało, ale wiarę godną męskiej siły”. Gdy jaśniejącemu przybyszowi ze snu powiedziała, że płacze nad zgubą, duchowym upadkiem syna, uspokoił ją. Przecież są razem, gdzie jest ona, tam i jest on. Zaprawiony w filozoficznych dysputach, znakomity mówca, pewny swoich racji Augustyn próbował interpretować te słowa po swojemu: będą razem, bo ona przejdzie na jego stronę, zostanie wyznawczynią manicheizmu. Gdy to zasugerował, natychmiast ripostowała. Zdanie nie brzmiało: „Gdzie on, tam i ty”, a właśnie: „Gdzie ty, tam i on” (Wyznania, III,11). I to widzenie na długie lata stało się jej pociechą.

Przede wszystkim matka

Zostało Ci jeszcze 93% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się