Roraty

Historia pewnej relacji

Dynamika chrześcijańskiej drogi polega na przechodzeniu z ciemności do światła, od grzechu do wolności. Moc Adwentu umacnia na duchu, byśmy nie dali się uwieść temu, co mroczne. Nie pamiętam dokładnie tytułu tych rekolekcji. Na pewno zwracały uwagę mocnym hasłem, wzywającym do kolejnego już „obudzenia się” w naszym życiu. Pamiętam jednak doskonale, że mój znajomy kaznodzieja, zaproszony do poprowadzenia tych właśnie rekolekcji, już pierwszego dnia przegrał walkę z własnym snem, docierając do kościoła niemal pół godziny po czasie. Ciekawy obraz Adwentu jako porywania się z motyką na słońce. Do niepisanego kanonu homiletycznych schematów weszła również pewna ciekawa zasada. Na początku trwa mobilizacja, byśmy w końcu wzięli się w garść, bo jak nie teraz, to kiedy? W połowie Adwentu, zniesmaczeni osobistym falstartem, podnosimy siebie na duchu: „To jeszcze nie koniec, wciąż mamy szansę coś zmienić”, a
Zostało Ci jeszcze 93% artykułu