Historie czekają na historyków

Historie czekają na historyków

W świadomości zbiorowej Polaków nadal ważne miejsce zajmuje komunistyczna opowieść Przymanowskiego o czterech pancernych i psie Szariku. Mało kto natomiast słyszał o historii niedźwiedzia brunatnego, który służył w armii generała Andersa. Miś o swojskim imieniu Wojtek towarzyszył żołnierzom w ich szlaku bojowym z Persji, poprzez Ziemię Świętą, aż do Włoch. Brał nawet udział w bitwie pod Monte Cassino. Ktoś może się żachnąć: co to znaczy brał udział? Czy to nie przesada? Otóż zachowały się fotografie Wojtka rozładowującego z ciężarówek skrzynie z amunicją albo podającego artylerzystom pociski. Po wojnie niedźwiedź trafił wraz ze zdemobilizowanymi żołnierzami do Wielkiej Brytanii. Zmarł w 1968 roku w ogrodzie zoologicznym w Aberdeen jako honorowy członek Towarzystwa Przyjaźni Polsko–Szkockiej. W najbliższym czasie ukaże się książka Maryny Miklaszewskiej Wojtek z Armii Andersa.

Czy dorówna popularnością psu Szarikowi? Czy doczeka się ekranizacji? Dziś w coraz większym stopniu wiedzę historyczną kształtuje kultura masowa, a w tej nadal kapitan Kloss i czterej pancerni nie mają konkurencji. Ciągle nie wydobyliśmy się ze świata mitów ukształtowanych przez peerelowską historiografię, a prawda o wielu nieznanych wydarzeniach nie może się przebić do świadomości ogółu. Myślę, że taką historią, którą należałoby opowiedzieć Polakom, jest choćby biografia rabina Pinchasa Rosengartena. Miałem zaszczyt poznać go osobiście, gdy w Jerozolimie przegadaliśmy wspólnie wiele godzin.

Pinchas Rosengarten urodził się w 1912 roku w Nowym Sączu, w 1937 roku ukończył filozofię na UJ i rozpoczął studia doktoranckie. Po wybuchu wojny został zatrzymany i osadzony w obozie pracy. Uciekł stamtąd i przez granicę na Sanie dostał się do sowieckiej strefy okupacyjnej. Tam zamiast upragnionej wolności czekało go więzienie w Lesku, Lwowie i Odessie. Po pięciu miesiącach uciążliwego śledztwa został skazany na pięć lat łagrów. Wywieziono go do Pieczory i Workuty. W obozie ciężko zachorował i omal nie umarł z wycieńczenia. Uratował go układ Majski–Sikorski, po którym został amnestionowany i zaciągnął się do armii Andersa. Tam mianowano go rabinem polskich sił zbrojnych w ZSRR. W obecności gen. Tokarzewskiego zaprzysiągł kilka tysięcy żołnierzy wyznania mojżeszowego.

W pamięci utkwiła mi niezwykła opowieść rabina o ewakuacji ze Związku Sowieckiego w marcu 1942 roku. Kiedy Polacy przez Morze Kaspijskie przeprawiali się do Persji, a żołnierzom towarzyszyli cywile, kobiety i dzieci, Rosengartenowi stanął przed oczami obraz narodu wybranego, uciekającego z niewoli egipskiej przez Morze Czerwone do Ziemi Obiecanej. Choć burze miotały statkiem, to wszyscy pasażerowie dziękowali Bogu, że w końcu mogą wydostać się z komunistycznego raju.

Wkrótce potem wojsko Andersa trafiło do prawdziwej Ziemi Obiecanej, czyli do Palestyny. Część Żydów opuściła wówczas szeregi armii i postanowiła zostać w ojczyźnie swych przodków, jak choćby późniejszy premier Izraela Menachem Begin, którego do wojska polskiego zarekomendował właśnie Rosengarten. Generał Anders przymykał oczy na te dezercje. Pinchas Rosengarten wspomina go jako wielkiego męża stanu, niezwykle przychylnego wobec Żydów.

Później rozpoczęła się kampania włoska, którą rabin przeszedł od początku do końca: od bitwy nad rzeką Sangro aż do zdobycia Bolonii. Po drodze była batalia o Monte Cassino. Z tamtych czasów Rosengarten zapamiętał scenę, jak do szpitala polowego, którym kierowali major Kanarek i porucznik Sołowiejczyk, przywieziono ciężko rannego oficera polskiego, który znany był ze swych antysemickich poglądów. Kiedy odzyskał przytomność, usłyszał, że życie uratowali mu Żydzi: dwaj operowali go, a dwaj kolejni oddali krew do transfuzji.

Po wojnie Pinchas Rosengarten osiedlił się w Izraelu, ale jak podkreśla: Polska była i pozostaje jego ojczyzną. Z historii naszego kraju najbliżsi są mu Kościuszko, Lelewel i Mickiewicz. Kiedy pytam, dlaczego właśnie oni, odpowiada: Tadeusz Kościuszko w swej odezwie z 1794 roku zwracał się do polskich patriotów żydowskiego pochodzenia, by zasilali szeregi korpusu Berka Joselewicza – pierwszego po osiemnastu wiekach, po upadku Masady, zbrojnego oddziału żydowskiego – i by walczyli z Rosją. Naczelnik powstania powoływał się przy tym na biblijnych bohaterów Izraela: Dawida, Abnera, Joaba, Deborę i Judytę. Joachim Lelewel z kolei podczas powstania listopadowego wydał manifest zachęcający Żydów do poparcia walki Polaków o niepodległość oraz obiecujący im w przyszłości równouprawnienie i pomoc w odrodzeniu państwa Izraela. Natomiast Adam Mickiewicz wspólnie z jednym z przywódców gminy żydowskiej w Paryżu, Armandem Levym, planował stworzenie legionów polskich i żydowskich, które miały walczyć z okupantem rosyjskim.

Za najwybitniejszego Polaka współczesnych czasów rabin Rosengarten uważa Jana Pawła II. Jego zdaniem, już sama nazwa rodzinnego miasta papieża – Wadowice – wskazuje na predyspozycje Polaka do duchowego przewodzenia chrześcijaństwu. Wadowice czyli po łacinie: Vade et Deus vicit – krocz naprzód, a Wiekuisty zwycięży – symbolizuje życiową drogę Jana Pawła II.

Szkoda, że o dzielnym rabinie z Jerozolimy mało kto w Polsce słyszał. Wiele podobnych historii nadal czeka na swych historyków.

Historie czekają na historyków
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów.W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...