…I w miłość się obrócimy

…I w miłość się obrócimy

Wielki Post dla dominikanina to czas specjalny.

Od lat po środzie popielcowej wyruszam w drogę, ażeby głosić słowo Boże. Nie wiem, jak to się dzieje, że tak łatwo daję się namówić na serie rekolekcji, które przekraczają moje siły.

Opowiadam o Bogu, ale przecież i o sobie. Opowiadam o sobie i o swoim z Nim spotkaniu. To momenty wielkiej kreatywności. Zawsze słaby i zawsze nie do końca przygotowany, stojąc na ambonie, patrząc ludziom w oczy, mówię im o tej nieskończonej miłości, która idzie ku nam. Idzie jak Oblubieniec z Pieśni nad pieśniami i domaga się naszej odpowiedzi. To nieprawdopodobna przygoda nieść ludziom miłość, która nas przekracza. Głosić ludziom coś, do czego ciągle nie dorastam. Zawsze przed rekolekcjami staram się iść do spowiedzi, ażeby pomimo moich niedyspozycji przemawiał przeze mnie Chrystus, bym był Jego czytelnym znakiem.

Rekolekcje to spotkanie w wierze, świadomość, że jesteśmy narzędziami. Wypowiadamy słowa, ale Chrystus głoszony jest przez Ducha Świętego wtedy, kiedy bierzemy oddech. To nie my głosimy Chrystusa, ale On czyni nam wielką łaskę, jeżeli zechce się nami posługiwać.

Gdy piszę te słowa, jestem w Warszawie, u sióstr franciszkanek przy kościele św. Marcina na ul. Piwnej. Jestem w domu duchowych córek matki Elżbiety Czackiej. Charyzmat matki Czackiej przywodzi na myśl fragment Ewangelii o podwójnym uzdrowieniu osoby ociemniałej. Pan Jezus uzdrowił ociemniałego i spytał się go, czy widzi. A on powiedział: „Widzę ludzi jak drzewa”. Pan Jezus zaczął go uzdrawiać raz jeszcze. I wtedy ujrzał już wszystko bardzo dobrze. Charyzmat matki Czackiej polega na przywracaniu ociemniałym wzroku duchowego. Myślę, że ja sam, głosząc te rekolekcje, dając siebie, pozostaję pod wpływem dyskretnego charyzmatu matki Czackiej, której wrażliwość jest tu obecna w postawach i spojrzeniach sióstr.

Siostra Teresa mniej martwi się jednak o mój wzrok, a bardziej o moją tuszę. Powiedziała, że jestem słabym człowiekiem i sam nie wyjdę z otyłości. Od dzisiaj moje jedzenie składa się główie z sałatek warzywnych. Siostra Teresa jest dla mnie wielkopostnym znakiem. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni do zbawienia. Nie wystarczą nam metoda księdza Kneippa, diety cud. Potrzebni nam są ludzie.

W tym czasie uczestniczyłem też w otwarciu w Senacie RP wystawy poświęconej Kardynałowi Wyszyńskiemu. Wspaniałe zdjęcia, z których większości nigdy nie widziałem. Jedno z nich mam stale przed oczyma. Prymas całujący nogę starego człowieka w czasie liturgii Wielkiego Czwartku. Obolałą, zmęczoną nogę, w której jest tylko tyle siły, by dojść do domu Ojca. Widać, że Prymas nie całuje na niby. Widzę w tym pocałunku nieprawdopodobną miłość do człowieka, miłość służenia jemu.

Rekolekcje wielkopostne. Co roku głoszę to samo. Musimy się tak ogołocić, żeby została z nas tylko miłość. „Z miłości jesteśmy i w miłość się obrócimy”, jak memento powraca do mnie ta wielkopostna parafraza Romana Brandstaettera.

…I w miłość się obrócimy
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...