fot. fot. wesley-tingey/unsplash

Im nam się lepiej żyje, tym mamy mniej dzieci, bo w inny sposób zapewniamy sobie polisę na starość. Jeżeli system opieki zdrowotnej i system ubezpieczeń społecznych są w miarę wydolne, to już nie trzeba mieć dwunastki dzieci, żeby nas na starość przechowały.

Michalina Kaczmarkiewicz: Natknęłam się na krzykliwy nagłówek, że mamy w Polsce najwyższą liczbę zgonów od drugiej wojny światowej – ponad 388 tysięcy!

Agata Romaniuk: Danych demograficznych nie można porównywać, przytaczając pojedynczą liczbę. Kwestie związane z jakością życia nie są opisywalne w ten sposób, wpływa na nie znacznie więcej wskaźników, które tworzą kontekst, na przykład liczba łóżek szpitalnych na głowę, śmiertelność noworodków, poziom zanieczyszczenia środowiska.

Stosowanie nieodpowiednich miar jest problematyczne, ale wcale mnie nie dziwi, bo jest niezwykle poręczne – ma to nawet nazwę: single duty preference, czyli preferowanie pojedynczej liczby – łatwo policzyć, działa na wyobraźnię, wydaje się, że wszyscy to rozumieją. Tyle że to w ogóle nie oddaje stanu rzeczy. I prowadzi między innymi do kasandrycznych przepowiedni i klikbajtowych nagłówków.

A tak po ludzku – umiera nas więcej czy mniej niż po wojnie?

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się