Ja jestem drogą

Ja jestem drogą

V Niedziela Wielkanocna, 22 maja 2011 roku

Dz 6, 1–7  Ps 33  1 P 2, 4–9  J 14, 1–12

Bycie w drodze jest niejednokrotnie uciążliwe. Wiąże się z niewygodami, destabilizacją i brakiem pewności nie tylko jutra, ale nawet najbliższej chwili. Aby wyruszyć w drogę, potrzeba silnej motywacji. A jeszcze większej, aby z niej nie zawrócić, gdy napotkamy pierwsze trudności. „Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad” (Tolkien, Hobbit, czyli tam i z powrotem). Bycie w drodze wymaga też pewnej czujności i gotowości na zmiany. „Pasażer, który w restauracji dworcowej obstawił się smacznymi kąskami, nie będzie oczekiwał z napięciem przyjścia pociągu, ale raczej będzie trwożnie patrzył na zegarek i życzył sobie spóźnienia się pociągu, aby zdążył wszystko skonsumować. Ale pasażer, który w lekkim okryciu w mroźny dzień szybko chodzi po peronie, wygląda z utęsknieniem oczekiwanego pociągu i usłyszy go z daleka, a gdy pociąg nadejdzie, wskoczy do wagonu, zanim on się całkowicie zatrzyma” (o. P. Rostworowski). Modlitwa uczy nas wyruszania z bezpiecznych miejsc w nieznane. Byli tego świadomi Apostołowie, dlatego stwierdzili, że nie jest rzeczą słuszną, aby zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Kolejną rzeczą, przydatną w wędrówce, jest pamięć o celu, do którego zmierzamy. Gdy zapomnimy o końcu drogi, szybko z niej zrezygnujemy albo zmienimy ją na inną. Jezus wskazuje uczniom drogę i obiecuje, że będzie czekał na nich u kresu wędrówki, w domu Ojca. Celem chrześcijanina jest bycie w drodze do domu, naszego prawdziwego domu. Tam, gdzie mamy swoje miejsce, gotowe od stworzenia świata. Bóg je przygotował, specjalnie dla nas. W czasie naszych podróży często niosła nas myśl o tym, że gdzieś tam czeka na nas nakryty przyjazną ręką stół, domowy obiad i kubek z ulubionym napojem. W domu Ojca czeka nas nieskończenie więcej. O tyle więcej, że nigdy jeszcze „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Nie tylko miejsce jest dla nas przygotowane. Zostaliśmy tak stworzeni, że my sami jesteśmy przygotowani do nieba. Jesteśmy „Bogu na własność przeznaczeni”. W niebie poczujemy się wreszcie jak u siebie.  

Ja jestem drogą
Marcin Jeleń OP

urodzony w 1973 r. w Warszawie – dominikanin, magister psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, duszpasterz, maratończyk. Po studiach pracował z młodzieżą autystyczną w warszawskim Ośrodku Terapii Zajęciowej....