Jacek Susuł
fot. simone hutsch / UNSPLASH.COM

Któż jeszcze pamięta redaktora Jacka Susuła z „Tygodnika Powszechnego”, który przez długie lata prowadził rubrykę „Lektor”, polecając książki do przeczytania? Z brodą i wąsami wyglądał jak krasnal. A ze swoją specyficzną powolną wymową, jakby zamierzał celebrować każde słowo, był przybyszem z XIX wieku. Do redakcji przychodził późno, koło południa, ale wtedy poza Tadeuszem Żychiewiczem i Krzysztofem Kozłowskim nikt w redakcji nie pracował. Wszyscy uroczyście się kręcili. Ówczesna redakcja „Tygodnika Powszechnego” to był kocioł – tu przyjmowało się gości, spotykało, rozmawiało, dyskutowało, dowartościowywało, wymieniało poglądy, piło herbatę, koniak, jadło sernik. Każdy pisał w domu. Kto przyjeżdżał do Polski, chciał być w redakcji „Tygodnika Powszechnego”, to była piąta ewangelia. Roman Brandstaetter powiadał, że w Polsce nawet umrzeć nie wolno, jeśli nie odnotuje tego „Tygodnik Powszechny”.

W sierpniu 1972 jako praktykant tego pisma miałem napisać reportaż o odpustach w Kalwarii Pacławskiej i Kalwarii Zebrzydowskiej. Kiedy przyniosłem do redakcji swój elaborat, wziął go w obroty Jacek Susuł jako spec od czasów minionych. Następnego dnia przyszedł zadowolony, ale mój maszynopis pokryty był siatką poprawek i znaków. Artykuł był duży, więc i znaczków i poprawek było co niemiara. Zamienił ze mną kilka zdań i zaprosił mnie do siebie do domu na godzinę 22, bo pracował nocami. Jacek tłumaczył mi tak: Niech brat podejmie ten wysiłek. Bo jeśli chcą artykuł drukować, i to na pierwszej stronie, to warto się przemóc. Zawierzyłem mu. Popijając kawę, zabraliśmy się do pracy. Zdanie po zdaniu, słowo po słowie. Ostro zakończonym ołówkiem nakłuwał poszczególne słowa, wypuszczając z nich nadmiar lub wsączając niedomiar. O świcie wybiegłem od niego – umęczony, ale szczęśliwy – i poszedłem prosto na mszę świętą o piątej rano (była wtedy taka msza dla służących, aby nim zaczną obsługiwać swoich chlebodawców, mogły być w kościele). Po mszy, popijając kolejną kawę, zabrałem się do przepisywania, aby na południe przynieść artykuł do redakcji na Wiślną.

Zostało Ci jeszcze 36% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się