Jak bardzo tego pragniesz?

Jak bardzo tego pragniesz?

Czy zdarzyło ci się kiedyś, że modliłeś się o coś bezustannie, lecz nie osiągałeś żadnych rezultatów, mimo iż wierzyłeś? Czy odmawiałeś modlitwę wiary i wszystkie inne modlitwy, które znasz, a mimo to nic nie skutkowało? Zastanawiałeś się na pewno: „Ostatnim razem to poskutkowało. Dlaczego tym razem się nie udaje?”. Czułeś, jakbyś odmawiał modlitwę, licząc na szczęśliwy los i tak naprawdę nie wiedząc, dlaczego ona czasami działa, a czasami nie.

No cóż, znalazłam brakujący element, powodujący, że modlitwy zostają wysłuchane.

Od stycznia 1999 roku każda modlitwa, którą odmawiałam, wszystko czego pragnęłam, wszystko, o co prosiłam Boga w moim życiu, spełniło się… po chwili, po godzinie, po paru dniach. Zmagania wiary w moim życiu ustały.

Wstąpiłam z Bogiem na poziom, na którym wcześniej nie byłam, i chcę wam powiedzieć, jak dostać to wszystko, o co prosiliście Boga i o co wierzyliście (zachowuję niegramatyczność oryginału — przyp. tłum.).

Pierwsze pytanie, na które musicie odpowiedzieć, brzmi: jak bardzo tego pragniecie. Jak bardzo pragniecie uzdrowienia, choć lekarze powiedzieli, że choroba jest nieuleczalna? Jak bardzo chcecie mieć nowy dom, choć świat mówi, że nie dostaniecie kredytu? Jak bardzo chcecie spłacać terminowo swoje rachunki? Jak bardzo chcecie pozbyć się debetu? Jak bardzo chcecie uratować swoje małżeństwo lub pragnienie, żeby wasze dzieci służyły Bogu? Jak bardzo tego pragniecie?

Co takiego sprawia, że otwiera się w was wewnętrzny zbiornik mocy, powodując, że jedne modlitwy spełniają się, a inne z pozoru niespełnione przez lata?

W tym jest tajemnica. Tu tkwi klucz. Ten sekret właśnie pragnę wam zdradzić: „Wasza wiara wytworzy tylko tyle, ile wynosi moc waszego pragnienia”.

Rozumiecie? Jeśli chcecie czegoś tylko w sposób nieokreślony, macie na coś słabą ochotę, wyrażacie zgodę, żeby to się stało pewnego dnia… que sera, sera… „Niech będzie wola Twoja” tego nie załatwi.

To jest właśnie brakujący element w waszej modlitwie.

Wasze potrzeby i pragnienia muszą stać się intensywne. Nie wystarczy wyznać: „Za jakiś czas On uzdrowi mnie krwią swoich ran, czekam na cud”. Musicie maksymalnie skupić się na uzyskaniu całkowitego wyzdrowienia i nie godzić się na nic innego.

Intensywnie pragnąć oznacza, że mamy być skoncentrowani w najwyższym stopniu, z największą siłą, szczerością, wytężeni, niesłabnący. Nie nazwałabym tego „zdawkową modlitwą”.

Pochłonięty oznacza zaabsorbowany, zaangażowany, uważny, uparty, zamierzony, rozmyślny i celowy.

Miejcie wreszcie dość!

Jeśli w życiu modlitwy dotrzecie do miejsca, kiedy będziecie zdecydowani odnieść zwycięstwo, nie zostanie wam ono odmówione. Jeśli wierzycie w Boga o krewnych, którzy nie byli zbawieni przez trzydzieści lat, i macie już tego dość, zobaczycie zwycięstwo! Zacznijcie intensywnie obwieszczać: „Nie będą już więcej służyć szatanowi. Nie będą brać narkotyków. Nie będą wychodzić, żeby się upijać. Nie będą odrzucać Jezusa!”.

Miejcie tego dość. Nadszedł dla nich czas, żeby zostali zbawieni. Nie mamy drugich trzydziestu lat, żeby nadal im wierzyć. Wy musicie o tym postanowić w swoim wnętrzu. Musicie stać się zdecydowani, skoncentrowani, pochłonięci, zaabsorbowani, uważni i pełni pasji, żebyście zobaczyli dokonujące się przemiany!

Mój wnuk Preston ma swoją małą sztuczkę, którą nazywamy „trzęsawką Prestona”. Kiedy miał zaledwie dwa lata, pewnego dnia zacisnął pięści, napiął każdy mięsień w ciele, aż cały zaczął się trząść. Nie złościł się, nic podobnego. Po prostu pewnego dnia tak się zachował i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Teraz wszystkie wnuki to robią. No cóż, właśnie „trzęsawka Prestona” przypomina mi ten stan, w którym jestem tak skupiona, napięta, natężona, zdecydowana, zaabsorbowana i skierowana ku konkretnej sprawie, o którą wierzę w Boga. Wiem wtedy, że się nie rozczaruję.

Żadnego odwlekania

Kiedy stajesz się właśnie tak intensywny w swoim wnętrzu, wszelkie zmagania znikają. Jedna chwila, i to przychodzi do ciebie. Dostajesz to natychmiast. Nie ma już żadnego odwlekania. Odwlekanie znika! Dlaczego? Ponieważ nasz czas się kończy. Czas kurczy się do tych kilku ostatnich chwil, które zostały nam na planecie Ziemia, kiedy Słowo Boga wypełni się wobec Jego dzieci.

Nie zmyśliłam tego. To naprawdę działa! Od 1999 roku większość moich modlitw została wysłuchana w niezwykle krótkim czasie i wiem, że trafiłam na coś, co pochodzi od samego Boga. Moje życie modlitwy stało się intensywne. Nie chcę przystać na nic gorszego czy mniejszego.

Czy kiedykolwiek układaliście puzzle? Macie wszystkie kawałki, wyrzucacie je z pudełka, kładziecie rysunkiem do góry i szukacie kawałków z prostymi brzegami, prawda? Najpierw tworzycie granice, a potem wypełniacie środek. Wkładając ostatni fragment, odczuwacie niezwykłą radość. I wyraźny obraz tego, co jest na wierzchu pudełka, zjawia się przed waszymi oczami. Nie lubię, gdy brakuje mi jakiś kawałek w układance. Kiedy coś brakuje, puzzle nie są kompletne.

No cóż, Bóg dał mi taki kawałek puzzle, i wierzę, że jest to jeden z ostatnich kawałków przed ukazaniem się wizerunku Jezusa. Jezus pragnie, aby Jego Kościół był całkowicie zaopatrzony we wszystko, o czym przepowiedział w swoim Słowie od początku Księgi Rodzaju do końca Księgi Objawienia. Chce, żebyśmy mieli wyraźny obraz. Chce, żebyśmy mieli pełną informację, i chce, żebyśmy otrzymali wszystko, co jest właściwe dla życia i pobożności.

Jeśli się przy tym zatrzymacie i wytrwacie, to z pewnością zmieni to wasze życie na zawsze.

przeł. Justyna Grzegorczyk

Jak bardzo tego pragniesz?
Carolyn Savelle

żona Jerry'ego Savelle'a światowej sławy ewangelizatora, założyciela Savelle Ministries International. Tak jak Jerry, Carolyn Savelle przez całe życie głosiła Słowo Boże....