Jak dojść do nieba?

Jak dojść do nieba?

Szymon Hołownia, Monopol na zbawienie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, s. 480

To w Kościele jest pełny arsenał środków, które Bóg zostawił nam, żebyśmy mogli bezpiecznie wrócić do nieba” – pisze w swojej najnowszej książce Szymon Hołownia. Raczej mało popularne stwierdzenie w czasach, gdy w Polsce jest coraz więcej wierzących niepraktykujących. Jednak autor Monopolu na zbawienie nie po raz pierwszy przekonuje, że potrafi mówić i pisać o Kościele w sposób przystępny, nie wykluczając z grona swoich potencjalnych czytelników nikogo, niezależnie od wieku, światopoglądu czy doświadczeń religijnych.

Hołownia już we wstępie pisze o Kościele jako rzeczywistości, w której jest „wszystko, czego trzeba każdemu z nas, żeby już na zawsze był szczęśliwym, spełnionym człowiekiem”. Czy czytelnik, który nie podziela przekonania autora, nie zniechęci się i nie zakończy lektury? Nie sądzę, by tak się stało. I to nie tylko dlatego, że do książki dołączona jest gra (o której wspomnę jeszcze poniżej). Autor Monopolu na zbawienie potrafi bowiem rozbroić oponentów Kościoła swoją szczerością i autentyzmem. Nie ukrywa, że słuchał kazań, w czasie których miał ochotę wyć z rozpaczy pod ławką, ale też dodaje, że słuchał takich, które zapadały głęboko w jego serce. Przyznaje, że zna duchownych, którzy oczekują bezkrytycznej adoracji ze strony parafian, ale i takich, którzy gotowi są w każdej chwili odebrać telefon i służyć pomocą – niezależnie od pory dnia i nocy. Dostrzega wśród ludzi Kościoła zarówno bohaterów seksualnych skandali, jak i ludzi świętych – jak choćby Matka Teresa. W ten sposób uświadamia, jak ważne jest to, by nie ulegać stereotypom, których wokół Kościoła nagromadziło się mnóstwo, ale próbować podjąć wysiłek zrozumienia i osobistego zaangażowania.

Już na okładce jednej z poprzednich książek autora można było przeczytać: „Bóg dał nam rozum właśnie po to, byśmy nie wiedząc czy wątpiąc – pytali”. Tym razem autor Tabletek z krzyżykiem zachęca swoich czytelników, by nie ustając w szukaniu odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości, poszli jeszcze krok dalej. Hołownia ma odwagę (aż dziwne, że nie boi się śmieszności!) przypomnieć nam, że w pogoni za karierą, nowymi doświadczeniami czy finansową stabilizacją nie można zapominać o duszy, której przeznaczeniem jest niebo, czyli zbawienie przewidziane i dostępne dla każdego z nas. Nie ustawia się jednak, na szczęście, na pozycji nauczyciela, misjonarza, tego, który wie lepiej. Po prostu dzieli się z nami tym, co przeczytał u innych, a także dość otwarcie swoim własnym doświadczeniem przeżywania wiary i obecności w Kościele. Jego książka to swoisty przewodnik dla wszystkich, którzy zmierzają do nieba. Mamy tu więc: „Przestrogi na drogę” – boskie i ludzkie; test, w którym wybieramy jedną z trzech podanych odpowiedzi, uzupełniony komentarzem, wybór mniej lub bardziej znanych ludzi Kościoła, nie tylko tych oficjalnie uznanych za świętych – w cyklu „Patroni do wzięcia”; pytania o kwestie fundamentalne, a na samym końcu jeszcze „Modlitewnik” zawierający kilka wybranych przez autora modlitw.

Szymon Hołownia doskonale ilustruje w swojej książce przypomnianą również w części „Pytania fundamentalne” prawdę o tym, że „jedna część Kościoła chodzi sobie po ziemi, a druga to ludzie, którzy czekają na spotkanie z Bogiem albo już się z Nim widzą w niebie”. Ukazuje nam bowiem sylwetki wielu z tych, którzy poprzedzili nas w drodze do nieba. Co szczególnie wartościowe, nie kamufluje ich słabości, pokus czy grzechów, pokazując, że taki bagaż nie przeszkadza w wyniesieniu na ołtarze. Każda z tych historii potwierdza główną ideę tej książki: zbawienie jest dla każdego z nas, wszystko jest dla ludzi!

Ksiądz Józef Tischner zachęcał przed laty, by wędrując drogą naszej wiary, mieć obok siebie mistrzów takiej wędrówki, np. pisarzy religijnych, teologów czy mistyków. Pomoc tych, którzy są już w niebie, uważał za rzecz niezbędną. Hołownia dziś, choć za pomocą innych środków i w nieco inny sposób, przypomina nam tę prawdę. Może warto tym razem sprawy nie zbagatelizować?

Dołączona do książki gra stanowi z pewnością dodatkową atrakcję. Przede wszystkim to okazja do wspólnego czytania w gronie kilku osób i równocześnie do dyskusji o treściach zawartych w książce. Choć – jak pisze sam autor – „życie to nie gra, a gra to nie życie” – każdy z graczy zmierza do nieba, po drodze doświadczając – jak w życiu – rozmaitych zdarzeń: błogosławieństw, grzechów, spotkań z różnymi ludźmi. Każde pole na planszy zmienia jego sytuację lub pozycję w grze lub zmienia jego samego (gdy przeczyta komentarz do jednego z pytań testowych, na które akurat musi odpowiedzieć). Zachęcam jednak, by nie poprzestać jedynie na lekturze podczas gry.

Wtedy bowiem może umknąć nam wiele cennych treści, gdyż prawdopodobnie ograniczymy lekturę tylko do części opatrzonych adnotacją „krótko”. Tymczasem, jak osobiście się przekonałam, warto przeczytać poszczególne rozdziały do końca, uwzględniając części „dłużej” i „jeszcze dłużej”. Wówczas bowiem okazuje się, że z pozoru błaha sytuacja staje się okazją do wyjaśnienia niezwykle istotnych, a często słabo rozpoznanych nawet wśród regularnie praktykujących katolików kwestii. Tak jak ósme pytanie testu, które staje się pretekstem do wyjaśnienia istoty jałmużny, dwunaste pytanie, dzięki któremu omówiona zostaje jakże drażliwa dla wielu sprawa finansów w Kościele czy humorystyczne właściwie pytanie trzecie na temat adoracji, po którym następuje zupełnie poważny obszerny komentarz, przekonujący, że „bez adoracji nie da się chyba być chrześcijaninem”. Dlatego nie dajmy się zwieść pozorom, lekkiej formule niektórych pytań i nie dajmy wmówić sobie, że jest to książka tylko dla młodzieży, która podobno dominuje na spotkaniach z autorem (z czego, nawiasem mówiąc, bardzo się cieszę!). Zapewniam, że Czytelnik niezależnie od tego, czy jest regularnie praktykującym wierzącym w już dojrzałym wieku, czy trzydziestolatkiem, który ostatni raz był w kościele podczas swojego chrztu lub pierwszej komunii świętej – odnajdzie w tej książce coś nowego dla siebie. A jeśli jest księdzem czy biskupem – też warto, by tam zajrzał. Bo nawet jeśli założyć, że wiedza teologiczna i eklezjalna duchownego przewyższa wiedzę zawartą w tej książce, to w Monopolu na zbawienie znajdzie niezbędny do praktykowania tej wiedzy kontekst osobistego doświadczenia autora, a także tych wszystkich, w imieniu których i dla których pisze Szymon Hołownia.

Jak dojść do nieba?
Ewa Mucha

urodzona w 1976 r. – absolwentka filologii polskiej, doktor nauk humanistycznych, redaktor, nauczyciel akademicki, wykładowca na Podyplomowych Studiach Dziennikarskich na PWT we Wrocławiu.Mieszka we Wrocławiu....