Jutro nie umiera nigdy?
fot. behzad ghaffarian / UNSPLASH.COM

Jutro nie umiera nigdy?

Kiedy miałam 13 lat, spędzałam lato, nosząc T-shirty ze znakiem zespołu Guns N’Roses, czekałam na obiecany przez tatę wyjazd za granicę, a szczytem mojego zaangażowania w otaczającą rzeczywistość była pomoc w urządzaniu biblioteki w nowej szkole podstawowej na naszym osiedlu. Wokół wiele się działo – Polska wczesnych lat 90. rosła w oczach. Przybywało sklepów, czipsów, trampek i walkmanów. Mnożyły się możliwości, a frazę „świat się przed wami otwiera” słyszeliśmy od rodziców – znających tylko zamknięte granice – we wszystkich odmianach. W takich warunkach młodość była pasmem szans i ekscytacji, a każda nowość – zdobyczą do kolekcji życiowych doznań. Każdy kolejny rok – ekranem do wyświetlania śmielszych marzeń. Barwna dekada przełomu wieków była istnym parkiem rozrywki, pozwalała świetnie się bawić, a jednocześnie – nie odczuwając wysiłku – pchać Polskę na kosmopolityczne tory. Taka młodość była ucztą, a przyszłość – autostradą do nieba.

Inga, która teraz ma 13 lat, spędza lipcowe piątki pod Sejmem RP. Siedząc tam, prowadzi jednoosobowy wakacyjny strajk klimatyczny. Podobnie jak Szwedka Greta Thunberg stara się zwrócić uwagę polityków na ostry kryzys mający wszelkie znamiona katastrofy. Wygląda na to, że Inga jest „jedyną dorosłą w pokoju” – jej protest, prowadzony w bezruchu i łagodności, to symboliczne przeciwstawienie się starszym przedstawicielom ludzkości raźno i zgodnie gnającym ku samozagładzie. Fizyczna poza zatrzymania, pasywności robi wrażenie w epoce hiperaktywności, gdy działanie – nierzadko nerwowe, pozbawione sensu – ma jedynie blokować głębsze refleksje, zasłaniać bezradność i niepokój, jaki wzbiera w nas w chwilach, gdy hamujemy, a zgiełk cichnie.

Zostało Ci jeszcze 64% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się