Katecheza i antykatecheza

Katecheza i antykatecheza

Od dwóch tysięcy lat głoszona jest na świecie nowina o Jezusie Chrystusie i Jego Kościele. Ale jest też głoszone orędzie odwrotne: chrystofobiczne i katofobiczne. Mamy zatem przepowiadanie i antyprzepowiadanie, katechezę i antykatechezę. To zmaganie się dwóch różnych żywiołów zostało przedstawione w Apokalipsie jako walka Smoka z Niewiastą. Smok chce pożreć Dziecię zrodzone przez Niewiastę. Ostatnia księga Biblii przestrzega nas, że w pewnym momencie będzie się wydawać, iż Smok zwycięża: „A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią; i pokłon oddali Smokowi, bo władzę dał Bestii. […] A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa” (13,3–5). A zatem antyprzepowiadanie będzie niekiedy dużo bardziej przekonujące niż przepowiadanie.

Nasuwa się pytanie, czy i jak reagować na antykatechezę. Niektórzy nie zauważają jakiejkolwiek antykatechezy i uśmiechają się szeroko do świata. Niestety, wydaje się, że to uśmiech z Ody do rozpaczy ks. Jana Twardowskiego: „przecież bez ciebie [rozpaczy] byłbym stale uśmiechnięty jak prosię w deszcz”. Inni zauważają przejawy działania Bestii, ale nie chcą o nich mówić, gdyż twierdzą, że należy się koncentrować na przekazie pozytywnym. Trudno nie zgodzić się z tezą, że od kerygmatu negatywnego ważniejszy jest pozytywny, tyle że z tego żadną miarą nie wynika, iż nie należy głosić także kerygmatu negatywnego, czyli orędzia o dramatycznej rzeczywistości grzechu. Z drugiej strony nie brakuje takich, którzy wszędzie widzą grzech ciężki, a w każdym dobru znajdują cień, który zaraz wyolbrzymiają.

Zostało Ci jeszcze 66% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się