Klikanie bez końca

„Pomijaj do woli, aż trafisz na utwór, który ci się spodoba!” – usłyszałam w reklamie popularnego serwisu z muzyką online. W płatnej wersji pozwala on użytkownikom podejmować decyzje negatywne, odrzucać piosenki, których nie chcą słuchać. Za darmo leje się strumień odgórnie dysponowanych dźwięków. Żeby móc pomijać, trzeba płacić. Pomijanie jako strategia istnienia. Kluczowy mechanizm poruszania się w świecie wirtualnym, który dyktuje warunki temu materialnemu. Ciekawe postawienie sprawy, prawda? Nie chodzi o to, żeby podjąć akcję pozytywną: poszukiwać czegoś dla siebie, odnaleźć to. Na przykład wysnuć marzenie i je doścignąć. Chodzi o odrzucanie, ignorowanie, żeby z fal nadmiaru wyłuskać coś dla siebie. Trzeba więc być na nie. Taka rzeczywistość przypomina niepohamowany szturm Turków na twierdzę w Kamieńcu. Nic, tylko się honorowo zdetonować! Reklamowane pomijanie to pułapka. Żadnej piosenki nie słuchasz do końca, wolność w abonamencie daje prawo do porzucania melodii po kilku sekundach
Zostało Ci jeszcze 82% artykułu