Kochamy dzieci

Kochamy dzieci

D. R. Riegel twierdzi, że kontakty seksualne są często inicjowane przez dzieci i jeśli np. wzajemna masturbacja z osobą dorosłą sprawia obu osobom przyjemność – nie jest to nic złego.

Dyrektor chłopięcej szkoły chóralnej i znany psycholog molestujący seksualnie chłopców poddanych jego opiece, afery pedofilskie w USA, internauci podający się za dzieci i ślący nieletnim „kolegom” pornografię — to tematy ciągle poruszające ludzi. A gdyby to się wydarzyło mojemu dziecku? Lepiej nie myśleć. Osoby odczuwające pociąg seksualny do dzieci są napiętnowane społecznie i dość powszechna jest opinia, że są to ludzie skrzywieni moralnie, w świadomy sposób decydujący się na kontakty seksualne z nieletnimi. Czym naprawdę jest pedofilia?

Definicja i korzenie

Pedofilia jest definiowana jako dewiacja seksualna polegająca na odczuwaniu satysfakcji seksualnej tylko i wyłącznie w kontaktach z dziećmi. Badania wskazują, że większość pedofilów stanowią mężczyźni. Zachowania pedofilne zwykle rozpoczynają się już w okresie dojrzewania, około 20. roku życia, choć bywają osoby, które zaczynają odczuwać pociąg seksualny do dzieci dopiero w wieku dojrzałym. Badacze nie potrafią jednak odpowiedzieć, jaka jest etiologia zaburzenia. Zostały ustalone jedynie czynniki ryzyka, zwiększające prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Są to: bycie ofiarą przemocy w rodzinie jako dziecko, konflikty rodzinne, zaburzenia emocjonalne i osobowościowe, nałogi (uzależnienie od lekarstw, alkoholu, narkotyków). Jedna z teorii głosi, że pedofile rekompensują swoje poczucie bezsilności, angażując się w taki rodzaj relacji seksualnej, który daje im większą kontrolę i władzę, niż jest to możliwe w relacji z osobą dorosłą.

Proces

Uwodzenie ma często charakter parodii zalotów. Pedofile zwykle uwodzą dzieci, które wydają się samotne, smutne czy złe na swoich rodziców. Początek „flirtu” to najczęściej ofiarowanie „dorosłej przyjaźni” dziecku — tzn. traktowanie go jak osoby dojrzałej, w pełni odpowiedzialnej za podejmowane decyzje. Pedofil ofiarowuje dziecku tę odrobinę czułości i szacunku, której ono tak bardzo potrzebuje. Potem przychodzi zwykle pora na prezenty, rozmowy o seksie, wspólne oglądanie pornografii, pieszczoty, aż w końcu seks. Każdy kolejny etap stanowi niewielki krok dalej, tak że nie budzi podejrzeń. Rzadko uwiedzeniu seksualnemu towarzyszy przemoc.

Leczenie

Leczenie polega w większości wypadków na pomocy w zachowaniu abstynencji seksualnej. Tylko niewielka część pedofilów przestaje odczuwać pociąg seksualny do dzieci — w tej grupie zmiana preferencji następuje zwykle jako „efekt uboczny” terapii zaburzeń emocjonalnych. Próby bezpośredniej zmiany preferencji (np. warunkowanie przez nakłanianie pedofila do masturbacji podczas oglądania dorosłej pornografii) nie są zbyt efektywne. Najczęściej stosowana terapia skupiona jest na uświadomieniu pacjentowi, że wyrządza dzieciom krzywdę, i na pomocy w zachowaniu czystości. Poniżej przedstawię kilka najskuteczniejszych metod.

Trening empatii

Niemal 100% pedofilów uważa, że dzieci same dążyły do kontaktu seksualnego i że był dla nich przyjemny. Jeżeli ktoś ma choć nikłe pojęcie o psychologii rozwojowej, wie, że dla dzieci kontakt fizyczny nie stanowi takiego tabu jak dla dorosłych. W dorosłym życiu dotykamy wyłącznie osób bliskich, a jedyną kulturowo akceptowalną formą kontaktu fizycznego z osobą nieznaną jest uścisk dłoni. Dzieci nie mają tych oporów. Potrafią wskoczyć na kolana sympatycznej, a wcześniej nigdy niewidzianej cioci, lubią się przytulać. Trzeba też podkreślić, że dziecięce przytulanie nie ma podtekstu seksualnego (choć niewiele osób zdaje sobie sprawę, że twórcy tego mitu — Freud i Kinsey opierali się na zeznaniach niewielkiej i niereprezentatywnej grupy osób z zaburzeniami).

Podstawowym zadaniem terapii jest więc, po pierwsze, uświadomienie pedofilowi, że to, co odczytał jako zachętę do seksu, wcale nią nie było. Drugim celem jest uprzytomnienie mu, że w swoim pragnieniu uzyskania satysfakcji seksualnej ignorował nadawane przez ofiarę sygnały sprzeciwu.

Nauka empatii polega na tym, że pedofil czyta lub ogląda nagrane na wideo zwierzenia osób (już dorosłych, ale i dzieci), które przeżyły uwiedzenie seksualne przez dorosłego. Opowiadają o swoim przeżyciu, uświadamiając, że wbrew wyobrażeniom pedofila nie były to bynajmniej przeżycia szczęśliwe. W drugim etapie pacjent opisuje swoje doświadczenia seksualne, lecz z perspektywy dziecka, które tego doświadczyło. Zwierzenie to może też zostać przez niego opowiedziane przed kamerą i odtworzone. Oglądnięcie siebie mówiącego z perspektywy molestowanego dziecka jest ogromnym wstrząsem. Metoda ta skutecznie uświadamia pedofilowi, że wyrządził komuś krzywdę. Jest pierwszym etapem motywującym do zachowania czystości.

Terapia grupowa

Działa na podobnej zasadzie jak spotkania AA. Zachowujący abstynencję pedofile wspierają się nawzajem, opowiadając o swoich drobnych osiągnięciach, z dnia na dzień. Gdy zaczynają ich nawiedzać wyobrażenia, że jakieś dziecko inicjuje kontakt, opowiadają o tym, a pozostali uczestnicy grupy starają się wykazać, że to tylko zaburzona wyobraźnia. Spotkania grup „anonimowych pedofilów” są oceniane jako najskuteczniejsze w osiąganiu długoterminowej abstynencji — tylko nieustanna świadomość problemu jest warunkiem czystości. Problem polega na silnym społecznym stygmacie. Jeśli ktoś się przyznaje: „Jestem członkiem AA”, postrzegany jest jako osoba o silnej woli, podejmująca walkę z alkoholem. Pedofil żyjący w czystości nie może liczyć na podobny szacunek.

Pedofilia jako normalna opcja seksualna

Gdy w 1972 roku dr J. E. Fryer pojawił się na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) w przebraniu — masce, peruce i z mikrofonem zmieniającym głos — jako dr Anonymous, lekarz homoseksualista, napiętnowany w środowisku jako zboczeniec, wzywając do położenia kresu dyskryminacji, zrobiło to wstrząsające wrażenie na uczestnikach konferencji. Wystąpienie to było zaledwie wstępem do batalii. W rezultacie gdy rok później każdy z członków Towarzystwa otrzymał list wzywający do położenia kresu dyskryminacji homoseksualistów, w wyniku głosowania członków APA homoseksualizm został wykreślony z listy chorób. Decyzja ta nie była podjęta na podstawie analizy naukowych badań nad homoseksualizmem, lecz w drodze głosowania będącego wyrazem wymagań ideologicznych tamtych czasów. Była to decyzja polityczna.

Piszę o tym, ponieważ charakterystyka pedofilii jest niemal identyczna z charakterystyką homoseksualizmu. W większości wypadków nie jest to chwilowy eksperyment seksualny, lecz trwała preferencja o nieznanym pochodzeniu. Nawet najzagorzalsi obrońcy homoseksualizmu jako normalnej opcji seksualnej nie są w stanie wykazać jego biologicznych podstaw, z drugiej strony nie istnieje jednoznaczny profil psychologiczny homoseksualisty, co sugeruje, że w różnych przypadkach źródła tych preferencji mogą być różne. To samo dotyczy pedofilii.

Jedyne, czego potrzeba, aby pedofilia została określona mianem normalnej, alternatywnej opcji seksualnej, to sprzyjająca temu polityczna atmosfera. Możliwe, że czytelnik roześmiał się, czytając to twierdzenie, jednak wydaje się to naprawdę kwestią niedalekiej przyszłości.

W USA od lat działa organizacja NAMBLA — Północnoamerykańskie Stowarzyszenie na rzecz Miłości Męsko–Chłopięcej. Na działaczy i prace tej organizacji powołują się niektórzy orędownicy uprawomocnienia pedofilii na konferencjach Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego. NAMBLA głosi, że tradycyjna rodzina jest środowiskiem wrogim dla wolności dziecka, ponieważ nie pozwala mu na samostanowienie. Wolność jest tu definiowana jako prawo do podejmowania decyzji o podjęciu współżycia seksualnego ze starszą osobą. Organizacja postuluje pozbawienie rodziców prawa do ingerencji w decyzje dziecka. Taka wizja świata znajduje poklask nawet wśród członków APA, mimo głoszenia oczywistej bzdury o utożsamianiu rozwoju intelektualnego z rozwojem emocjonalnym. W rzeczywistości dziecko intelektualnie zdolne do wykonywania takich samych operacji myślowych jak dorosły nie jest jeszcze wystarczająco dojrzałe emocjonalnie, aby podjąć w pełni odpowiedzialne decyzje dotyczące np. swojego życia seksualnego. Jednak motto na stronie internetowej NAMBLA głosi: „Wolność jest niepodzielna. Wyzwolenie dzieci, kobiet, miłośników chłopców i homoseksualistów w ogólności może się urzeczywistnić wyłącznie jako komplementarne aspekty tego samego marzenia” (David Thorstad).

Nieszkodliwe

Głównym argumentem przeciw pedofilii jest fakt, że stosunek seksualny jest dla dziecka przeżyciem szkodliwym psychicznie. Ze względów etycznych trudno przeprowadzić eksperyment naukowy jednoznacznie tego dowodzący. W tym celu trzeba by zbadać dużą losową grupę do tej pory niemolestowanych seksualnie dzieci za pomocą wielu testów psychologicznych, a następnie części z nich zapewnić kontakt seksualny z osobą dorosłą i ponownie poddać testom. Aby badania były rzetelne, powinny być też longitudinalne — tzn. prowadzone przez szereg lat, by stwierdzić skutki dziecięcych kontaktów seksualnych w życiu dorosłym, dlatego też nikt takich badań nie podejmie. Badanie skutków molestowania seksualnego w dzieciństwie (tzw. procedura ex–post facto) jest też problematyczne, ponieważ nie wszystkie osoby chcą o tym rozmawiać, chcą bowiem tamte przeżycia wymazać z pamięci. Poza tym molestowanie seksualne często jest wynikiem działań kazirodczych i związane jest ze wzrastaniem w rodzinie patologicznej, co także miałoby wpływ na wyniki badań. Na koniec rzetelne przeprowadzenie takich badań wymagałoby udziału ogromnej liczby osób. Jest to więc zadanie metodologicznie ogromnie skomplikowane.

Spójrzmy na inne zjawisko, które także ze względów etycznych jest trudne do rzetelnego naukowego badania — syndrom poaborcyjny. W roku 1989 C. Everett Koop podjął próbę wyjaśnienia stanu badań nad syndromem w liście do prezydenta Ronalda Regana. Po trwającym rok studium amerykańskich badań naukowych nad wpływem aborcji stwierdził, że wszystkie są metodologicznie niepoprawne. Napisał, że choć część kobiet uskarża się na problemy emocjonalne po dokonaniu aborcji, brak jest naukowo potwierdzonych badań nad wpływem aborcji na zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet. Oznaczało to, że brak dowodów zarówno na występowanie syndromu, jak i przeciw jego występowaniu. Koop postulował więc przeprowadzenie longitudinalnych, rzetelnych metodologicznie badań, by to rozstrzygnąć. W tym samym roku panel powołany przez APA jednogłośnie stwierdził, że legalna aborcja nie stwarza niebezpieczeństwa wystąpienia poważnych problemów psychologicznych. Postulowane przez Koopa badania zostały skutecznie zastopowane. Jakie są tego konsekwencje?

Wanda Nowicka, członkini polskiego oddziału Planned Parenthood, głównej amerykańskiej organizacji proaborcyjnej, twierdzi, że syndrom poaborcyjny nie istnieje, lecz został wylansowany ze względu na medialność tematu — płaczące kobiety pokrzywdzone przez los. Dotyczy zaledwie kilku matek z zaburzeniami emocjonalnymi, które te swoje przeżycia opowiadają na łamach kolejnych pism czy w programach radiowych i telewizyjnych.

Widać tu bezpośrednią analogię do skutków pedofilii. Argumentu Nowickiej można bezpośrednio użyć wobec ofiar pedofilii. Łatwo twierdzić, że do treningu empatii wykorzystuje się „łzawe” opowieści zaledwie kilku osób z zaburzeniami emocjonalnymi, które przez swą medialność zostały wylansowane.

Zdrowy rozsądek

Zawsze jednak pozostaje zdrowy rozsądek i naturalny odruch, aby nie pozwolić skrzywdzić swego dziecka, odruch obrony potomstwa! Czy naprawdę tak jest?

Zmiany obserwowane we współczesnym prawie sugerują coś innego. Odruch obrony potomstwa jest skutecznie niszczony u matek. Zostają demokratycznie uchwalone nowe prawa i jest to oklaskiwane jako zwycięstwo demokracji w dążeniu do zapewnienia pełni wolności osobistej i obrony praw kobiet. Niejedna kobieta dała się przekonać, że lepiej dla dziecka będzie, gdy zostanie uśmiercone jeszcze w jej łonie, niż się urodzi np. z zespołem Downa. Kobiet dokonujących aborcji ze względów medycznych, „bo nie chcą musieć zajmować się potworkiem”, jest niewiele, większość, cierpiąc, uważa, że robi to „dla dobra dziecka”. W Holandii udało się skutecznie przekonać społeczeństwo, że lepiej jest zabić noworodka, niż narazić go na życie w doświadczeniu bólu, nawet jeśli jego rozwój intelektualny byłby niezaburzony. Kolejne logiczne etapy osłabiania wrażliwości pojawią się już za chwilę. Oglądałam nagranie wideo z Terri Schiavo, z którą udawało się rozmówcy nawiązać kontakt na poziomie nigdy niedoświadczanym przez wiele dzieci autystycznych. Terri reagowała np. emocjonalnie na słowa kluczowe — takie jak matka. Wiadomo, że Terri została uśmiercona w majestacie prawa. Logicznym krokiem jest więc uśmiercanie dzieci, które funkcjonują na podobnym poziomie intelektualnym i mają zaburzony kontakt z rzeczywistością. W momencie gdy dopuściliśmy myśl, że lepiej dziecko uśmiercić, niż pozwolić mu żyć w chorobie, o ileż łatwiej jest dopuścić myśl, że kontakty seksualne z osobą dorosłą mogą być dla naszego dziecka rzeczą dobrą i wspomagającą rozwój. Szczególnie gdy podpisze się pod tym Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne — a nie można ukryć, że właśnie psychologowie amerykańscy nadają ton całej współczesnej psychologii.

W kierunku legalizacji pedofilii idą też działania prawne.

29 września 2005 roku kanadyjskie organizacje zrzeszające homoseksualistów gwałtownie i skutecznie zaprotestowały przeciw projektowi ustawy uznającej uprawianie seksu z dziećmi do ukończenia 16. roku życia za nielegalne. Granicę nieletniości w Kanadzie stanowi wiek 14 lat. Koalicja Praw Lesbijek i Gejów w Onatrio (CLGRO) wniosła skargę, twierdząc, że taka ustawa nie pozwoliłaby homo– i biseksualnym nastolatkom na wolną ekspresję swej seksualności. W skardze napisali m.in.:

Młode osoby są zdolne i rzeczywiście szukają relacji seksualnych z tą samą płcią, mogą być faktycznymi inicjatorami takich relacji. W dodatku, przeciwnie do popularnego mitu, relacja seksualna ze starszą osobą nie musi być szkodliwa dla młodej osoby.

Skarga odniosła skutek, parlament nie zdecydował się na podniesienie granicy wieku. 21 grudnia 2005 roku Sąd Najwyższy Kanady zalegalizował działalność ogólnodostępnych klubów oferujących seks grupowy. Oznacza to, że 14–letnie dziecko może bez żadnych przeszkód uczestniczyć w seksie grupowym w takim klubie. Komentarz LifeSiteNews.com: „Pedofile już nie muszą jeździć do Tajlandii. Mają to samo za darmo w Kanadzie”.

26 stycznia 2006 roku Reuters donosi o filmie o tematyce homoseksualno–pedofilnej, który ma jesienią bieżącego roku wejść na ekrany kin. Będzie to adaptacja kanadyjskiego dramatu komediowego Whole New Thing, którego głównym bohaterem jest 13–latek zakochujący się w swoim homoseksualnym nauczycielu języka angielskiego. Czy w filmie pojawią się sceny seksualne? Kanadyjskie prawo nie przewiduje karania twórców dziecięcej pornografii, „jeśli przedstawia ona walory artystyczne”.

Może zakończę cytatem z publikacji naukowej. D. R. Riegel twierdzi, że kontakty seksualne są często inicjowane przez dzieci i jeśli np. wzajemna masturbacja z osobą dorosłą sprawia obu osobom przyjemność — nie jest to nic złego. Postuluje zatem legalizację pedofilii, a przynajmniej pedofilii w wersji homoseksualnej. Autor w artykule Pedophilia, pejoration, and prejudice, opublikowanym w czasopismie „Sexuality & Culture” (zima 2005), pisze:

Dowody z różnych badań wskazują, że najwyżej minimalna (jeśli w ogóle) krzywda dzieje się w wyniku kontaktu seksualnego z dorosłym mężczyzną za przyzwoleniem chłopca. Jeśli chłopiec jest skrzywdzony, to najprawdopodobniej przez rozdmuchane reakcje rodziców, nauczycieli, prawników, terapeutów itp. (…)

Postuluję położyć kres nieuzasadnionemu pozbawianiu chłopców prawa do własnej seksualności i ich prawa do dokonywania odpowiedzialnych wyborów seksualnych, opartych na świadomości potrzeby unikania krzywdzenia siebie i innych. Odpowiedzialność i wybór to dwie strony tej samej monety i chłopcy są w stanie podejmować odpowiedzialność za swe działania już od wczesnych lat.

Kochamy dzieci
Bogna Białecka

magister psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stały współpracownik „Przewodnika Katolickiego”, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.Autorka książek psychologicznych, głównie o tematyce...