Końca nie widać
fot. adam szczepaniak / UNSPLASH.COM

Końca nie widać

Ciepły, duszny wieczór. W oddali grzmi. Nie wiem, czy burza się przybliża, czy przechodzi bokiem. Czekam, nasłuchuję. Wolałabym, żeby tu przyszła – uderzyła, zlała deszczem, dała poczucie odnowy. Po takim zawirowaniu będzie można głęboko odetchnąć.

„Coś się kończy, coś się zaczyna” – mawiają ludzie, ale czy tak jest? Czy ta odwieczna prawda obowiązuje jeszcze w cywilizacji, w której życie i śmierć podlegają regulacjom, planowym bankructwom i kontrolowanym przejęciom? Mówimy – przy okazji wstrząsów, śmierci ludzi niezwykłych – że kończy się epoka, ale to tylko typowy dla naszych czasów nadmiar wielkich słów. Bo co się kończy faktycznie? Kryzys z 2008 roku wybuchł, po czym rozlał się wielką plamą, a różne jego konsekwencje długo ściekały w dół, od Wall Street po codzienność prekariuszy, od Nowego Jorku po Zimbabwe.

Zostało Ci jeszcze 83% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się