Koniec starego świata
fot. florian schneider / UNSPLASH.COM

Sto lat temu Europa popełniła zbiorowe samobójstwo: ze śpiewem na ustach poszła w okopy I wojny światowej. Po tym starciu nasz kontynent już nigdy nie odzyskał światowej hegemonii. Co gorsza, zafundował sobie ledwie rozejm przed morderczą dogrywką.

Jak przez mgłę pamiętam mojego pradziadka Romana Kiebę. W latach 70. ubiegłego wieku miałem kilka lat, ale ten widok utkwił mi w pamięci na zawsze: długa, lekko zgięta w kolanie proteza, odlana z brązowej sztucznej masy, nabijana ćwiekami lub nitami. Liczne, błyszczące nity nie dawały mi wtedy spokoju. Sztuczna noga pradziadka stała w komórce leśniczówki w Olbrachcicach pod Wschową, w której Roman Kieba dożywał ostatnich dni pod opieką swojej córki, a mojej babci Ireny. Pradziadek – żołnierz armii cesarza Wilhelma II – wówczas młody chłopak, poszedł na wielką wojnę i wrócił z niej bez nogi.

Zostało Ci jeszcze 93% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się