Kościół na drogach człowieka

Kościół na drogach człowieka

Paweł Kozacki OP: Dlaczego „Redemptor hominis” można uznać za encyklikę programową?

Jarosław Kupczak OP: Powstała ona wkrótce po rozpoczęciu pontyfikatu Jana Pawła II. Papież został wybrany w październiku 1978 roku, a w marcu następnego roku ukazała się encyklika. Szybkość napisania tego dokumentu świadczy o tym, że Papież wyraził w nim swoje podstawowe intuicje dotyczące Kościoła i swojej w nim misji; jak powiedział w rozmowie z Georgem Weigelem, treść tej encykliki „przywiózł ze sobą z Krakowa”. Dokument ten podejmuje szereg tematów, które będą powracać w czasie całego pontyfikatu, w kolejnych encyklikach, homiliach, przemówieniach. Można w nim wskazać lejtmotywy, które będą nieustannie rozpracowywane przez Papieża.

Encyklika Redemptor hominis jest programowa także w tym znaczeniu, że formułuje metodę rozważań na temat człowieka. Encykliki społeczne poświęcone są znaczeniu ludzkiej pracy. Encyklika Dives in misericordia jest próbą ukazania człowieka w kontekście jego relacji z innymi ludźmi i z Bogiem, opisywanych przez sprawiedliwość i miłosierdzie. Evagelium vitae będzie mówiła o problemach związanych z życiem i śmiercią. Veritatis spledor skoncentruje się na wartościach moralnych. Lecz to Redemptor hominis ukazuje sposób myślenia o człowieku, opisuje go w świetle objawienia, w świetle danych nadprzyrodzonych. Jest on obecny w każdym z kolejnych dokumentów papieskich.

Jakie są główne tematy obecne w „Redemptor hominis”?

Motywem przewodnim encykliki jest zdanie: „Człowiek jest drogą Kościoła”. Człowiek „w całej konkretności”, jak mówi Papież, a więc nie jako zbiorowość czy ludzkość, ale jako jednostka. Kościół ma poszukiwać człowieka, ma chodzić jego drogami. Ten temat będzie nie tylko teoretycznie, ale również praktycznie obecny w trakcie całego pontyfikatu. Papież chodzi bowiem drogami człowieka, rozmawiając z ludźmi w czasie podróży po całym świecie, w działalności ekumenicznej. W osobie Jana Pawła II Kościół wsłuchuje się w człowieka.

Drugi lejtmotyw określiłbym jako antropologiczną definicję chrześcijaństwa. Papież mówi, że chrześcijaństwo jest zdumieniem nad człowiekiem. Dla Papieża jest to odkrycie człowieka w świetle Chrystusa. Najczęściej cytowanym przez Jana Pawła II zdaniem jest to, wzięte z konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudum et spes II Soboru Watykańskiego, że człowiek nie może siebie poznać bez Chrystusa. Antropologiczna orientacja myśli Papieża, która pojawia się w wielu jego dokumentach, homiliach płynie z tak rozumianego odczytania soboru. W tym wymiarze Jan Paweł II jest papieżem soboru.

Stwierdzenie, że człowiek nie może siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa, ma, zdaniem Papieża, istotne znaczenie dla zrozumienia historii i kultury europejskiej czy też szerzej — kultury świata zachodniego. Nieustanne mówienie o chrześcijańskich źródłach kultury zachodniej jest przypominaniem, że podstawowe pojęcia, najważniejsze dla człowieka i dla kultury, takie jak godność człowieka, osoba ludzka, wolność, sumienie, małżeństwo, rodzina wyrosły ze spotkania człowieka z Ewangelią. Powrót do Ewangelii jest kluczowy dla zrozumienia kultury i świata, w których żyjemy.

Istotną rolę w tej encyklice odgrywa pojęcie dialogu. Czy mógłbyś się do tego odnieść?

To pojęcie jest jednym ze słów–kluczy tej encykliki i całego pontyfikatu; odsłania więc jeszcze jeden powód, dla którego możemy mówić o Redemptor hominis jako o encyklice programowej. Papież podkreśla, że człowiek poznaje siebie nie w narcystycznym wpatrywaniu się w siebie, ale w spotkaniu z Chrystusem, w dialogu z Odkupicielem. Ten paradygmat dialogu jest ważny również dla Kościoła. Odnosząc się do nauki II Soboru Watykańskiego oraz encykliki Pawła VI Ecclesiam suam, Papież pisze, że Kościół zdobywa swoją samoświadomość poprzez zwrócenie się w stronę drugiego, tego, komu ma nieść Ewangelię. Oznacza to każdego człowieka, który objęty jest zbawczym zamysłem Boga i dlatego też jest drogą Kościoła. Oznacza to również inne religie świata, w których Papież dostrzega autentyczne poszukiwanie Boga. W swojej otwartości Kościół jest więc w nieustannym — Papież używa określenia Pawła VI — „dialogu zbawienia”. Myślę, że umiejętność tego „bycia w dialogu”, niepodszyta strachem przed obcym ani podejrzliwością czy nieufnością wobec inaczej myślących, jest charakterystyczną cechą tego pontyfikatu. Dostrzegamy tę papieską umiejętność u źródeł jego zaangażowania ekumenicznego; od czasu pierwszego słynnego spotkania międzyreligijnego w Asyżu jest ona kojarzona z tak zwanym „duchem Asyżu”.

Jeżeli Karol Wojtyła przywiózł tę encyklikę do Rzymu, to czy można wskazać źródła, korzenie, inspiracje, które uformowały jej treść?

Zarówno encyklikę Redemptor hominis, jak i charakterystyczne rysy tego pontyfikatu, można wytłumaczyć tylko poprzez odniesienie do korzeni, z których one wyrastają. Zgadzam się z papieskim biografem Georgem Weigelem, że wielkość Jana Pawła II wynika z faktu, iż był on bardzo dobrym biskupem Krakowa i metropolii krakowskiej. Uniwersalność Papieża jest bardzo związana z jego zanurzeniem w konkretną kulturę, Kościół, społeczeństwo, okres historyczny. Również „antropologiczne nachylenie” tego pontyfikatu możemy wytłumaczyć poprzez odniesienie do lat poprzedzających wybór kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową. Po pierwsze, Karol Wojtyła był filozofem: etykiem i antropologiem. Zajmował się antropologią filozoficzną i teologiczną. Zainteresowanie antropologią przekraczało wymiar tylko teoretyczny. Śledząc jego biografię sprzed roku 1978, możemy zauważyć niezwykłe przenikanie się dwóch płaszczyzn: bardzo ambitnej i poważnej refleksji filozoficznej z zaangażowaniem duszpasterskim, na które nigdy nie szczędził czasu. Kardynał Wojtyła poświęcał godziny na słuchanie spowiedzi, na rozmawianie z młodymi ludźmi.

Co to znaczy, że człowiek nie może sam siebie poznać bez Chrystusa? Jak to przełożyć na konkret?

Refleksję Papieża można streścić za pomocą adagium św. Augustyna, które mówi o tajemnicy stworzenia: „Stworzyłeś nas, Boże, dla siebie i niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie”. Filozof Karol Wojtyła i teolog Jan Paweł II patrzy na człowieka w świetle tajemnicy stworzenia. Zwieńczenie twórczości filozoficznej Karola Wojtyły z okresu przedpapieskiego, znaczonej przez takie pozycje, jak Miłość i odpowiedzialność, Osoba i czyn, stanowią wspaniałe katechezy o teologii ciała, które są zamyśleniem nad pierwszymi trzema rozdziałami Księgi Rodzaju. Powstały one w późnych latach 70. i były zamierzone jako pozycja książkowa, zamykająca antropologiczną refleksję Wojtyły. Historia i opatrzność chciały inaczej. Okazało się, że Karol Wojtyła, myśliciel i antropolog został papieżem i te jego przemyślenia zostały wykorzystane jako katechezy środowe, uzyskując dzięki temu zupełnie inny status w Kościele i w teologii. Zostały wygłoszone przez urzędującego Papieża jako część jego nauczania. Możemy wysłuchać w nich wskazanie, że każdy człowiek nosi w sobie tajemnicę swojego początku, to znaczy tajemnicę stworzenia. Najlepsze poznanie człowieka dokonuje się — jak pięknie Wojtyła powie w swoim wierszu Matka — kiedy się zamknie oczy i podda się poznaniu nadprzyrodzonemu, które przychodzi z wiary. Dopiero wtedy można poznać, kim jest człowiek.

Katechezy odsyłają do dzieła stworzenia, a jaka jest rola Pana Jezusa w poznaniu pełni człowieczeństwa?

Całość katechez o teologii ciała składa się z trzech części. Wojtyła, mówiąc o trzech okresach historii, tworzy tak zwaną antropologię adekwatną, która akcentuje niepowtarzalność i unikatowość wiedzy o człowieku, opierającą się jakimkolwiek redukcjonizmom, zwłaszcza typu biologicznego. Te trzy części adekwatnej wiedzy o człowieku, to patrzenie na człowieka w tajemnicy jego początku, upadku i odkupienia. O pierwszym etapie mówiłem powyżej. Wiedza o człowieku dotycząca upadku, czyli tego, co w teologii nazywamy grzechem pierworodnym, to refleksja nad dziedzictwem katastrofy moralnej, którą każdy nosi w sobie. Trzecia część to tajemnica odkupienia nas przez Chrystusa. Jan Paweł II mówi, że pełne rozumienie człowieka, czyli antropologia adekwatna, możliwa jest jedynie przy uwzględnieniu tych trzech świateł, trzech okresów historii człowieka, które tworzą całość doświadczenia ludzkiego.

Tytuł encykliki „Odkupiciel człowieka” nawiązuje do jej trzeciej części. Dlaczego Jan Paweł II zaakcentował w dokumencie programowym moment odkupienia?

Jest to bardzo jasny wyraz przekonania Papieża, że człowiek, którego Kościół szuka i którego drogami ma chodzić, potrzebuje odkupienia. Przekonanie to wynika z doświadczenia wieku, w którym powstała encyklika. Biorąc pod uwagę ilość cierpienia zadanego sobie nawzajem przez ludzi, rozmiar popełnionego ludobójstwa, wiek XX może być uznany za najtragiczniejszy w dziejach ludzkości. Kiedy wczytamy się w dokumenty papieskie według kolejności ich powstawania, możemy zauważyć narastające w nich przekonanie o dramatycznej potrzebie odkupienia. Ta perspektywa zaakcentowana jest w encyklice Evangelium vitae z roku 1995, w której Papież mówił o konfrontacji między cywilizacją życia i cywilizacją śmierci, będącej wytworem człowieka i dokonującej jego zniszczenia. Człowiek, który tworzy cywilizację śmierci i który jest przez nią niszczony, to człowiek potrzebujący odkupienia.

Czy odkupienie można uznać za przywrócenie zamysłu, który był u początku stworzenia?

W tym momencie wchodzimy w problem teologiczny, którego Papież nie porusza, bo odkupienie nie cofa nas do stworzenia, tylko jest czymś znacznie większym, ale tego nie ma w encyklice.

To mnie zdziwiło. Czytając encyklikę „Odkupiciel człowieka”, znalazłem dużo myśli o człowieku, niewiele o odkupieniu.

Encyklika jest manifestem teologicznej antropologii Papieża. Stwierdzenie, że człowieka można zrozumieć tylko w świetle Chrystusa, ma charakter chrystologiczny. Oznacza patrzenie na Chrystusa jako na pełnego człowieka, na Odkupiciela, który ukazuje właściwą treść człowieczeństwa. Jako chrześcijanie odkrywamy treść bycia człowiekiem, dopiero będąc wszczepieni w Chrystusa, będąc z Nim złączeni. W wielu późniejszych dokumentach Papieża, w adhortacjach Christifideles laici czy Vita consecrata pojawi się to przekonanie, że człowiek odkrywa swoje powołanie, swoje miejsce w Kościele, swoje człowieczeństwo dopiero przez komunię z Chrystusem.

Niemniej warto zwrócić uwagę, że centralną częścią encykliki jest fragment, w którym Papież pisze o boskim i ludzkim wymiarze tajemnicy odkupienia. Wymiar boski polega na tym, że odkupienie usprawiedliwia grzesznego człowieka i na nowo „otwiera” dla niego ojcostwo Boga. Wymiar ludzki dotyczy tego, o czym już rozmawialiśmy: człowiek, aby siebie zrozumieć, musi przybliżyć się do Chrystusa.

Powiedziałeś, że patrząc na XX wiek, dostrzegamy konieczność odkupienia. Czytając „Redemptor hominis”, zwróciłem uwagę, że obraz świata tam zawarty nie jest optymistyczny. Papież mówi, że postęp jest jednocześnie zagrożeniem, mówi, że prawa człowieka są ważne, ale nie są zachowywane. Czyżby to był pesymizm w patrzeniu na rozwój ludzkości?

Powiedziałbym raczej, że Jan Paweł II jest realistą. Ten realizm paradoksalnie wynika z jego teologicznej metody opisu świata, która opiera się pokusom ideologicznego myślenia o człowieku, tak popularnego w ubiegłym wieku. Papież wciąż wzywa do ukrócenia różnego rodzaju niewoli czy nieszczęść, które trapią człowieka, poczynając od zamachu na życie nienarodzonych, poprzez dyskryminację, upodlenie przez ubóstwo, przez handel ludźmi, przez marginalizację ubogich czy słabych, aż po eutanazję, czyli przemoc zadaną ludziom starszym. Dla niego konkretny człowiek jest drogą Kościoła; Papież potrafi zobaczyć cierpienie, nieszczęście konkretnych ludzi i poruszyć sumienie świata.

Koniec lat 70. XX wieku naznaczony był wyścigiem zbrojeń, zmaganiem dwóch bloków militarnych, deptaniem praw człowieka w krajach komunistycznych. Minęło 25 lat, ten świat się trochę zmienił. Czy jest sens wczytywać się w tekst, który opisuje świat sprzed ćwierćwiecza?

Wydaje mi się, że Jan Paweł II dzięki czemuś, co filozof Karol Wojtyła nazwał „nadprzyrodzonym realizmem”, jest w opisie świata i kultury kilka kroków przed historykami, filozofami i politologami. Już w 1979 roku w Gnieźnie, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, mówił o „zapomnianych ludach” Europy, których państwa pojawiły się na mapie kilka lat później — o Łotyszach, Litwinach, Słowakach, Białorusinach czy Ukraińcach. Myślę, że Papież jest także kilka kroków do przodu w opisywaniu zagrożeń, które obecne są w naszej kulturze.

Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po encyklikę Evangelium vitae z roku 1995, a czytałem ją po angielsku w Stanach Zjednoczonych, pisząc swoją pracę doktorską o antropologii Karola Wojtyły, ton tej encykliki wydał mi się przesadzony, zbyt dramatyczny. Sądziłem wówczas, że konfrontacja cywilizacji życia z cywilizacją śmierci jest tam namalowana zbyt czarnymi barwami. Teraz tak nie sądzę. Kiedy niektóre kraje europejskie wprowadziły ustawy dotyczące eutanazji, okazało się, że być może znajdujemy się na równi pochyłej, że zaczyna brakować elementarnej wrażliwości na podstawowe pojęcia, które stanowią o tożsamości naszej cywilizacji, takie jak świętość ludzkiego życia, jak niezbywalna godność ludzkiej osoby. Encyklika Redemptor hominis była pierwszym manifestem antropologicznym tego pontyfikatu, zwróceniem uwagi na to, co jest fundamentem naszej cywilizacji. To są wartości, które coraz bardziej są krytykowane i atakowane przez to, co Papież nazwał cywilizacją śmierci.

Można popatrzeć na Redemptor hominis jako na dokument niezwykle aktualny również dzisiaj, po 11 września, w atmosferze eskalacji strachu i przemocy, w dobie narastających konfliktów międzycywilizacyjnych i religijnych. Papież zwraca uwagę na to, co powinno być tematem każdej debaty między ludźmi budującymi pokój.

Jeżeli encyklika pisana jest z perspektywy antropologii teologicznej, to czy uprawnione jest mówienie o humanizmie chrześcijańskim? O integralnej wizji człowieka?

Papież zdaje sobie sprawę, że jednym z głównych problemów XX wieku — być może najkrwawszego okresu w historii ludzkości — było coś, co nazywa błędem antropologicznym. Jest przekonany, że te dwudziestowieczne szaleństwa, ideologie człowieka, które owocowały ludobójstwem, zaczynały się od obarczonej błędem wiedzy na temat człowieka i natury jego wolności. Również u źródeł kryzysu dzisiejszej kultury liberalnej Papież widzi błąd antropologiczny. Dlatego też można popatrzeć na cały pontyfikat Jana Pawła II w świetle jego starań o stworzenie chrześcijańskiego humanizmu, który byłby odpowiedzią na fałszywe, nowożytne teorie człowieka.

Na czym polega błąd antropologiczny liberalizmu?

Błąd w liberalizmie polega na absolutyzacji ludzkiej wolności. Mówiąc bardziej konkretnie, polega na rozerwaniu więzi między wolnością i prawdą. Zdaniem Papieża, prawda o człowieku, prawda o wartościach moralnych jest czymś, w czym realizuje się ludzka wolność; wolność ta dokonuje pewnego samoograniczenia. Absolutna wolność bez związku z prawdą nie służy człowiekowi, prowadzi do krzywdy innych ludzi i samego podmiotu. Wolność w pełni ludzka jest syntezą prawdy i wolności, pozwala się kształtować przez prawdę.

Kilka razy przytaczałeś zdanie, że człowiek jest drogą Kościoła. W „Redemptor hominis” zawarty jest program dla Kościoła posłanego do świata. Jakie zadania stawia Papież przed Kościołem? W jaki sposób Kościół ma działać, żeby człowiek był jego drogą? Jak ma służyć człowiekowi?

Określenie, że człowiek jest drogą Kościoła, po pierwsze, dotyczy wiernego opisu tego, w jakiej sytuacji znajduje się współczesny człowiek, zwłaszcza człowiek ubogi. Jednym z głównym tematów tego pontyfikatu jest obrona praw człowieka; Papież pochyla się nad sytuacjami, w których prawa ludzi są deptane: gdy wolność człowieka jest niszczona przez system totalitarny lub prawa człowieka pracującego są niedocenione przez system ekonomiczny. Można też wspomnieć o prawach kobiet, walce o odnalezienie właściwego szacunku dla kobiet. Stwierdzenie, że człowiek jest drogą Kościoła, można jeszcze bardziej ukonkretnić, mówiąc, że szczególnie człowiek cierpiący, człowiek niesprawiedliwie traktowany jest drogą Kościoła. Zadaniem Kościoła, w którym nikt go nie zastąpi, jest dostrzeganie ludzkiego cierpienia, opisanie jego przyczyn, mechanizmów niesprawiedliwości oraz szukanie metod zaradzenia nieszczęściu.

Nie tylko Kościół dostrzega, opisuje cierpienie i stara się jemu zaradzić. Czym się różni w tej posłudze od instytucji i wspólnot zaangażowanych w obronę człowieka?

Kościół widzi swoje posłannictwo w pełnym objawieniu prawdy o ostatecznym powołaniu człowieka. Dlatego też encyklika w rozdziale poświęconym misji Kościoła zwraca uwagę na to, że każdy chrześcijanin uczestniczy w realny sposób w prorockiej, kapłańskiej i królewskiej misji Jezusa Chrystusa. Prorocki wymiar życia chrześcijańskiego to przede wszystkim odpowiedzialność za prawdę. Odpowiedzialni za prawdę w Kościele są biskupi, teologowie, duszpasterze, katecheci, ale także każdy chrześcijanin. Ta odpowiedzialność za prawdę — jak formułuje to encyklika — to kochanie prawdy, wysiłek, aby ją zrozumieć i zastosować w swoim własnym życiu oraz przekazać innym. Wymiar kapłański życia chrześcijańskiego dokonuje się poprzez uczestnictwo w sakramentach Kościoła, przede wszystkim w Eucharystii oraz sakramencie pojednania i pokuty. Wreszcie, nasze uczestnictwo w godności królewskiej Chrystusa oznacza takie panowanie nad ziemią i nad wytworami człowieka, aby nie prowadziło to do dewastacji środowiska naturalnego oraz samego człowieka. Jan Paweł II określa kilka warunków aksjologicznych takiego panowania: jest to pierwszeństwo etyki nad techniką, osoby nad rzeczą oraz ducha nad materią. Człowiek, aby mógł właściwie panować nad stworzeniem, powinien posiąść sztukę panowania nad sobą, czyli właściwego wykorzystania swojej wolności, oraz zrozumieć, że chrześcijańskie panowanie polega na służeniu.

Jakiego odczytania tej encykliki brakuje? Jakie inspiracje, które ona daje, czekają jeszcze na rozwinięcie?

Trudno mówić o treściach encykliki Redemptor hominis, które nie zostały jeszcze dostrzeżone czy rozwinięte, skoro powstała ona z górą dwadzieścia lat temu. Raczej chciałbym zwrócić uwagę na świeżość tej encykliki i prezentowanej w niej teologii. Ona nieustannie mobilizuje Kościół, wszystkich chrześcijan do podejmowania na nowo wysiłku rozumienia konkretnego, niepowtarzalnego człowieka. Kościół powinien wciąż na nowo pytać samego siebie, czy nie interesuje się wymyślonymi modelami człowieczeństwa, czy nie rozmawia z własnym wyobrażeniem o tym, jaki powinien być człowiek, czy nie obraża się na żyjących realnie ludzi. Encyklika jest wezwaniem, by nieustannie, z miłością i współczuciem, w świetle Chrystusa, w blasku odkupienia, przypatrywać się ludziom żyjącym obok nas. Znajdowanie dróg, na których najlepiej przekazać ludziom Dobrą Nowinę o zbawieniu, o ich wybraniu i godności, jest nieprzemijającym przesłaniem tej encykliki i trudno sobie wyobrazić, aby kiedykolwiek uległo przedawnieniu czy dezaktualizacji.

Kościół na drogach człowieka
Jarosław Kupczak OP

urodzony 8 sierpnia 1964 r. w Biłgoraju – polski dominikanin, teolog, profesor nauk teologicznych, jeden z sześciu polskich dominikanów posiadających tytuł profesorski, duszpasterz, katecheta, laureat nagrody TOTUS TUUS 2018 w kategorii „Propagowanie nauczania Świętego...

Kościół na drogach człowieka
Paweł Kozacki OP

urodzony 8 stycznia 1965 r. w Poznaniu – dominikanin, kaznodzieja, rekolekcjonista, duszpasterz, spowiednik, prowincjał Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego, publicysta, wieloletni redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”....