fot. fot.anastasia-sidorova/unsplash

Krauza w kontekście parafialnym

Zwykle kiedy siadam do pisania, dzwoni telefon, ktoś się dobija do drzwi albo przypominam sobie, że miałem coś pilnego do zrobienia. Nie inaczej było tym razem. Szczęśliwie domofon odezwał się dopiero, gdy zaczynałem stawiać pytanie: „O czym by tu napisać?”. Rozproszenie tym razem było króciutkie – parafianie przynieśli krauzy z zaprawioną papryką (nieobytym ze śląską godką wyjaśniam, że krauza to po prostu słoik). Z rozpędu zrobili znacznie więcej, niż potrzebowali, i postanowili się podzielić.

Stoję więc teraz przy kuchennym blacie zastawionym krauzami i deliberuję, czym się najpierw zająć: felietonem czy poszukiwaniem amatorów swojskiej papryki. I jak to przy takich rozmyślaniach bywa, krauza z wolna staje się abstrakcją, opuszcza blat i wdziera się do przestrzeni symbolicznej. Tym łatwiej, że dzień wcześniej inni parafianie przynieśli dwie krauzy świeżo uzbieranych jagód. Same krauzy z papryczkami nadawały się na symboliczną reprezentację hojności. Ale te z jagodami posunęły się jeszcze dalej, zaganiając moje myśli w przestrzenie marzeń o parafii jako wspólnocie tkliwej troski. I nie chodzi o to, że parafia ma być wspólnotą tkliwej troski o farorza (choć mały samolub, który wciąż we mnie siedzi, zaraz zachichotał z kącika).

Zostało Ci jeszcze 76% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się