Krzykacze

Co chciał nam powiedzieć Anders Breivik, norweski terrorysta, który dokonał nieludzkiej rzezi w Oslo i na wyspie Utoya? Czy chciał tylko ostrzec Europejczyków przed „islamizacją” starego kontynentu? Może chciał pokazać, że jedynym sposobem na zatrzymanie tego procesu jest wymordowanie wszystkich pięknoduchów zakochanych w idei multikulturalizmu? A może pragnął udowodnić, że siła jest skuteczniejsza od dialogu?

Niewykluczone, że nie przyświecał mu żaden z tych zamiarów, a jedynym motywem działania Breivika było dążenie do ekstazy wywołanej widokiem zabijanych ludzi. W tym przypadku roztrząsanie politycznych lub religijnych motywów zbrodni mijałoby się z celem. Znaleźli się jednak i tacy komentatorzy, dla których wszystko było jasne i oczywiste od początku, polityczne wątki zbrodni znakomicie zazębiały się z wątkami duchowymi, a Breivik stał się postacią symbolizującą zdegenerowaną odmianę europejskiej „prawicy”. Oto, do czego prowadzi ścisłe przestrzeganie prawicowego elementarza – sugerowali publicyści, skądinąd zawsze gotowi znaleźć usprawiedliwienie dla niegodziwych czynów Che Guevary czy Wojciecha Jaruzelskiego.

Zostało Ci jeszcze 79% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się