Laudato si' i EZT
fot. elena kloppenburg / UNSPLASH.COM

Bardzo często piszę teksty na ostatnią chwilę. Mea culpa. Niniejszy felieton miałem skreślić przed majówką, by z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku cieszyć się chwilą spokoju. Ale się nie udało. Musiałem ostatecznie zabrać robotę ze sobą w góry. W głowie wprawdzie tylko, ale jednak. Pytanie „o czym by tu napisać?” trudno odpędzić.

W połowie dnia poddałem się i gdzieś w okolicach Klimczoka decyzja – uwarunkowana silnie przez „okoliczności przyrody” – zapadła: Laudato si’.

Zostało Ci jeszcze 87% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się