Legendy i archiwa o Piusie XII

Legendy i archiwa o Piusie XII

Kiedy w 1958 roku zmarł Pius XII, podniosły się głosy uznania i wdzięczności. Kilka lat później, począwszy od 1963 roku, Papież ten stał się bohaterem czarnej legendy. Kiedy legenda opiera się na wytworach wyobraźni, wszelka dyskusja traci sens. Pozostaje jedynie przeciwstawić mitom rzeczywistość historyczną, opartą na niepodważalnej dokumentacji. Dlatego papież Paweł VI pozwolił na opublikowanie dokumentów Stolicy Świętej z czasów II wojny światowej.

Kiedy w dniu 9 października 1958 roku zmarł Pius XII, podniosły się głosy uznania i wdzięczności. Eisenhower powiedział: „Świat po tej śmierci stał się uboższy”, a Golda Meir, minister spraw zagranicznych Izraela, stwierdziła: „Życie naszych czasów wzbogacał głos, który ponad tumultem codziennych konfliktów głosił wielkie prawdy moralne. Opłakujemy wielkiego krzewiciela pokoju”. Kilka lat później, począwszy od 1963 roku, Papież ten stał się bohaterem czarnej legendy: podczas II wojny światowej, z politycznego wyrachowania czy z małoduszności, biernie i milcząco przypatrywał się zbrodni ludobójstwa.

Kiedy ataki oparte są na dokumentach, można zacząć dyskusję na temat ich interpretacji czy wiarygodności. Kiedy legenda opiera się na wytworach wyobraźni, wszelka dyskusja traci sens. Pozostaje jedynie przeciwstawić mitom rzeczywistość historyczną, opartą na niepodważalnej dokumentacji. Dlatego papież Paweł VI, jeden z najbliższych współpracowników Piusa XII, pozwolił na opublikowanie dokumentów Stolicy Świętej z czasów II wojny światowej.

W archiwach Sekretariatu Stanu znajdują się dokumenty, na podstawie których można, dzień po dniu, śledzić działalność Piusa XII. Można tam znaleźć orędzia i przemówienia Papieża, jego korespondencję z dygnitarzami państw i ludźmi Kościoła, noty Sekretariatu Stanu i noty służbowe, zredagowane przez podwładnych według intencji przełożonych, w celu przekazania informacji czy propozycji, a ponadto noty prywatne, zwłaszcza Monsignore Tardiniego, który miał zwyczaj, na szczęście dla historyków, rozmyślać z piórem w ręku, także korespondencję samego Sekretariatu z reprezentantami Stolicy Świętej na zewnątrz, nuncjuszami, internuncjuszami i delegatami apostolskimi, noty dyplomatyczne wymieniane między Sekretariatem Stanu i ambasadorami czy ministrami akredytowanymi przy Stolicy Świętej. Większość tych dokumentów nosi podpis sekretarza stanu lub sekretarza pierwszej sekcji tego Sekretariatu, ale mówią one o intencjach Papieża, do którego należało ostatnie słowo.

W oparciu o tę dokumentację można napisać dzieło ukazujące w pełni postawę i politykę Piusa XII podczas II wojny światowej. Równie dobrze można by opracować białą księgę, ukazującą bezzasadność zarzutów wysuniętych przeciwko Papieżowi, zwłaszcza wobec głównego zarzutu — jego milczenia. Ukazać, w świetle najbardziej wymownych dokumentów, działalność, jaką podjęła Stolica Święta na rzecz ofiar wojny, a w szczególności ofiar prześladowań rasowych. Wydawało się jednak właściwsze opublikowanie wszystkich dokumentów dotyczących spraw związanych z wojną.

Trudność tego zamierzenia polegała na tym, że chodziło o okres, którego archiwa, tak państwowe, jak watykańskie, były dotąd niedostępne, a często mówiły o ludziach jeszcze żyjących. Dlatego zespół przygotowujący publikację musiał czuwać nad tym, by tego rodzaju dokumenty, jak i te, które miały jakiś związek z prowadzonymi aktualnie negocjacjami, w niej się nie znalazły.

Sekretariat Stanu powierzył to odpowiedzialne zadanie trzem jezuitom. Byli nimi Angelo Martini, redaktor „Civiltŕ Cattolica” i dwaj profesorowie historii Kościoła na Gregorianum: Burkhardt Schneider i Pierre Blet. Zaczęli swą pracę w styczniu 1965 roku, mając dostęp do całego archiwum, przez które trzeba było się przekopać, znajdując np. informacje dotyczące Anglii w aktach Francji, a interwencję na rzecz jeńców belgijskich w aktach nuncjusza w Berlinie, przy okazji zaś trafiając na bruliony listów Piusa XII do biskupów niemieckich.

Pierwszy tom dotyczący początkowych 17 miesięcy (marzec 1939 — lipiec 1940 roku), odsłaniający wysiłki Piusa XII na rzecz powstrzymania wybuchu wojny, ukazał się już w grudniu 1965 roku i na ogół został przyjęty przychylnie. Tom drugi objął listy Piusa XII do biskupów niemieckich oraz dokumenty dotyczące kontaktów Papieża z Rooseveltem. Tom trzeci został poświęcony sprawom Polski. Następne rozgraniczyły już zagadnienia: Stolica Święta i II wojna światowa (tomy 4, 5, 7, 11) i Stolica Święta i ofiary wojny (tomy 6, 8, 9, 10). Praca trwała 15 lat i wyszła w dwunastu tomach w roku 1981 pod redakcją Roberta Grahama SJ, Amerykanina, i Pierre’a Bleta SJ, Francuza (pierwsi redaktorzy już zmarli).

Ponieważ to dwunastotomowe dzieło pozostało nieznane nie tylko szerszej publiczności, ale także historykom, Pierre Blet wydał we wrześniu roku 1997 książkę: Pie XII et la Seconde Guerre mondiale d’aprčs les archives du Vatican (Éditions Perrin, Paris).

Dzieło to mówi prawdę o postawie i postępowaniu Piusa XII podczas wojny i ukazuje, konsekwentnie, całą bezzasadność wysuwanych przeciwko niemu zarzutów. Dokumenty pokazują, że wyczerpał on wszystkie środki, by nie dopuścić do wybuchu wojny, wyperswadować Niemcom atak na Polskę, a Mussoliniemu sojusz z Hitlerem. I nie dostarczają żadnego śladu, który by mówił o proniemieckiej postawie Papieża. Starania, idące w parze z wysiłkami Roosevelta, by Włochy pozostały na zewnątrz konfliktu, telegramy kondolencyjne, wysłane 10 maja 1940 roku do władców Belgii, Holandii i Luksemburga po niemieckiej inwazji, odważne sugerowanie Mussoliniemu i Wiktorowi Emanuelowi zawarcie odrębnego pokoju, nie mają nic wspólnego „z sympatią dla Niemiec”. Trudno zaś przypuszczać, by halabardy gwardii szwajcarskiej czy zapowiedź ekskomuniki zatrzymały pancerne dywizje Wehrmachtu. Ale najczęściej powtarzany zarzut dotyczy milczenia Papieża w obliczu prześladowań rasowych i eksterminacji Żydów. Tymczasem dokumenty mówią o upartych i stale podejmowanych wysiłkach Papieża w celu powstrzymania deportacji, których celu coraz bardziej się domyślano. Za pozornym milczeniem Papieża ukrywają się podejmowane przez nuncjatury i episkopaty starania o powstrzymanie deportacji, przemocy, prześladowań. Przyczynę tej dyskrecji wyjaśniał Pius XII wielokrotnie w licznych wypowiedziach, listach do biskupów niemieckich i podczas narad w Sekretariacie Stanu: deklaracje publiczne niczego nie dały poza pogorszeniem losu ofiar i powiększeniem ich liczby.

Aby te oczywiste dowody osłabić, przeciwnicy Piusa XII zaatakowali wydane dzieło. Jeden z paryskich dzienników 3 grudnia 1997 roku napisał: „Czterej jezuici wyprodukowali (!) w «Actes et documents» dokumenty uniewinniające Piusa XII. Lecz nie przedstawili wszystkich”. Ma to znaczyć, że te „obciążające” ukryli.

Jest oczywiste, że takie ukrywanie nie obroniłoby Papieża przed wysuwanymi zarzutami. Po drugie: twierdzenia, że wydane dzieło nie przedstawia pełnej dokumentacji, nie sposób udowodnić. Wymaga bowiem zestawienia, porównania i ogłoszenia istniejących, a nie opublikowanych dokumentów.

Przeciwnicy Papieża żądają ogłoszenia korespondencji Piusa XII z Hitlerem, ale ta korespondencja istnieje jedynie w ich wyobraźni. Podkreślają kontakt nuncjusza Pacellego w Berlinie z Hitlerem. Ale nie trzeba odwoływać się do archiwów, wystarczy porównać daty: Hitler doszedł do władzy w roku 1933, a nuncjusz Pacelli opuścił Berlin w roku 1929, by zostać kardynałem i sekretarzem stanu. Gdyby zaś istniała jakaś korespondencja pomiędzy nimi, to przechowywałyby ją archiwa niemieckie, a nie watykańskie. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że istniała. A potwierdzenie dokumentów watykańskich można znaleźć w innych archiwach, np. w notach wymienianych z ambasadorami czy w przechwyconych przez nasłuch telegramach Stolicy Świętej. Jakże więc można by tu coś „wyprodukować” lub ukryć!

„Sunday Telegraph” (lipiec 1997) oskarża Watykan o korzystanie ze złota nazistów i udzielanie pomocy przestępcom wojennym, szukającym schronienia w Ameryce Łacińskiej, zwłaszcza Chorwatowi Ante Paveliciowi. „Opracowania potwierdzają tę tezę” (!). Można tylko podziwiać niefrasobliwość, z jaką dziennikarze podtrzymują tego rodzaju stwierdzenia. Historycy mogliby być zazdrośni. Ileż czasem godzin poświęcają na zweryfikowanie zdobytych informacji. W tym wypadku chodzi o dwie oddzielne: wiadomość o tym, że złoto niemieckie, zrabowane Żydom, trafiło do watykańskiego banku oraz wiadomość, że Watykan udzielił owemu Chorwatowi pomocy.

Jest faktem, że dwa dzienniki amerykańskie ogłosiły dokument Departamentu Skarbu, informujący, iż Watykan poprzez Chorwację otrzymał zrabowane przez Niemców złoto żydowskie. Dokument departamentu to coś poważnego. Ale przy uważnej lekturze odkrywamy, że chodzi tylko o notę dostarczoną przez „godnego zaufania informatora z Rzymu”. Rzeczywiście, istniał informator Scattolini, który utrzymywał się z dostarczania wszystkim ambasadorom wiadomości powstałych w jego wyobraźni.

Dokumenty Watykanu tylko raz mówią o złocie. Kiedy SS zażądało od Żydów mieszkających w Rzymie 50 kg złota, Wielki Rabin poprosił o brakujące im 15 kg Piusa XII i natychmiast je otrzymał.

Jeśli zaś chodzi o ucieczkę nazistów do Ameryki Łacińskiej z pomocą Watykanu, zarzuty nie są nowe. Oczywiście, nie można wykluczyć, że jakiś naiwny dostojnik Kościoła czy pracownik Watykanu, wykorzystując swą pozycję, pomógł komuś w ucieczce. Sympatie biskupa Hudala, rektora narodowego Kościoła niemieckiego, dla Wielkich Niemiec są znane. Ale posądzanie Watykanu o organizowanie ucieczki nazistów za ocean to przyznanie, że duchowieństwo Rzymu odznacza się miłością heroiczną. Znane bowiem były plany nazistów dotyczące Kościoła i Stolicy Świętej. Pius XII mówił o nich podczas konsystorza w dniu 2 czerwca 1945 roku. Przypomniał wtedy, że prześladowanie Kościoła miało wzrastać, po wojnie zaś zwycięzcy chcieli z nim definitywnie skończyć.

W wieściach na temat służenia pomocą w uciekaniu przed sprawiedliwością trudno oddzielić historię od fikcji. Amatorom powieści przygodowych i kryminalnych można polecić książkę Ladislasa Farago: A la recherche de Martin Bormann et des rescapés nazis d’Amérique du Sud („Śladami Marcina Bormanna i ocalonych nazistów Ameryki Południowej). Angielski tytuł brzmi: Aftermath. Martin Bormann and the forth Reich. Ślady wiodą od Rzymu i Watykanu do Argentyny, Chile i Paragwaju, do powstałej wśród prerii „IV Rzeszy” z angielskiego tytułu. Poszukiwania swoje autor skromnie określa jako „reportaż á la française, poważne studium bez pretensji jednak do naukowości” (!). Jeśli biskup Hudal pomagał nazistom przenieść się za ocean, na pewno nie prosił Papieża o pozwolenie, a czy później zwierzył mu się z tego — nic na ten temat nie wiadomo.

Trzeba też rozróżnić pragnienie samodzielnych poszukiwań w archiwach mimo ich opublikowania (bo bezpośredni z nimi kontakt bardzo pomaga w zrozumieniu historii) od uznania publikacji za niewiarygodne. W listach Piusa XII do biskupów niemieckich widać, jak pragnie on ostrzec katolików niemieckich przed narodowym socjalizmem. Znane są wypowiedzi biskupów niemieckich, takich jak Faulhaber i von Gallen, i licznych zakonników i księży, a przede wszystkim encyklika Piusa XI: Mit Brennender Sorge, odczytana we wszystkich kościołach katolickich III Rzeszy w Niedzielę Palmową 1937 roku. Nie pozostawiają one żadnych wątpliwości na temat stosunku Kościoła katolickiego do nazizmu. Głoszenie więc, że Kościół podtrzymywał działalność Hitlera, jak podaje dziennik mediolański z 8 stycznia 1998 roku, jest kłamstwem. Opublikowane dokumenty watykańskie dementują również pogląd, że Watykan stał po stronie nazizmu w obawie przed komunistyczną Rosją. Kiedy Roosevelt zażądał pomocy Watykanu, by przezwyciężyć opór katolików amerykańskich, odmawiających poparcia planu wciągnięcia Rosji w wojnę z Niemcami, Sekretariat Stanu obarczył delegata apostolskiego w Waszyngtonie misją wyjaśnienia biskupom amerykańskim, że encyklika Piusa XI: Divini Redemptoris, ostrzegająca katolików przed podaniem ręki partiom komunistycznym, nie dotyczy aktualnej sytuacji i nie przekreśla wspólnego działania na rzecz pokonania hitlerowskich Niemiec.

Wiedzę o tamtych czasach poszerzają nie tylko samodzielne poszukiwania w watykańskich archiwach. Również wzbogaca ją zawartość archiwów poszczególnych ministerstw zagranicznych. Depesze angielskiego ministra Osborne’a lepiej niż noty Sekretariatu Stanu ukazują sytuację Watykanu otoczonego przez mur faszyzmu, a później poddanego kontroli armii i policji niemieckiej. Tylko ten, kto podejmuje poważne poszukiwania i nie domaga się arogancko dostępu do wszystkich dokumentów (prawo dokładnie określa daty ich udostępniania), daje dowód, że chodzi mu o prawdę.

Opracowane w oparciu o artykuł znajdujący się w „Documentacion Catholique” nr 2180 (19 IV 98/8): Pierre Blet SJ, Les accusations répétées contre Pie XII. La légende á l’épreuve des archives, s. 381–386.

Legendy i archiwa o Piusie XII
Alina Merdas RSCJ

(1925-2010) – siostra zakonna Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Serca Jezusa (Sacré Coeur), doktor nauk humanistycznych, norwidolog, członek PEN-Clubu, tłumaczka książek, artykułów i wierszy z języka francuskiego. Autorka...