Lojalność wobec faktów

Chrońmy pokrzywdzonego, osłaniajmy jego psychikę, jednakże nie za cenę zamazywania prawdy. Pamiętajmy, że choć subiektywne poczucie krzywdy jest zawsze u ofiary ogromne, to fałszywe oskarżenie o tak haniebne czyny jest znacznie bardziej rujnujące dla pomówionej osoby.

Ilona Migacz: Kto, według polskiego prawa, jest pedofilem?

Michał Kelm: Pedofilia to złożone pojęcie. Można przyjąć, że są to wszelkie przejawy aktywności seksualnej z uczestnictwem dzieci. Także wtedy, gdy czynności te są rejestrowane w formie nagrań filmowych lub innych plików. Karane jest także samo posiadanie tzw. pornografii dziecięcej i jej rozpowszechnianie. Za tego rodzaju przestępstwa grozi kara od 6 miesięcy, nawet do 15 lat więzienia.

Czy wpływ na wysokość wyroku ma to, że dziecko nie protestuje przeciw udziałowi w akcie seksualnym, wyraża zgodę albo nawet prowokuje pewne sytuacje?

Gdy mamy do czynienia z przełamywaniem woli osoby pokrzywdzonej, odpowiedzialność karna jest większa. Czym innym jest współżycie z osobą w wieku lat 14 za jej zgodą, a czym innym wbrew jej woli, choć skutki mogą być tak samo poważne w każdym z tych przypadków. Trzeba jednakże pamiętać, że w pewnych sytuacjach łatwo uzyskać zgodę dzieci czy ją wymusić, co jednak nie usprawiedliwia sprawców, a nawet zwiększa ich winę.

Pedofilia to niewątpliwie przestępstwo, ale wydaje się, że jest to także choroba.

Prawo karze zachowania pedofilskie, ale istnieją programy resocjalizacji osób, które się ich dopuszczają. Niestety, w Polsce są one w powijakach głównie ze względu na wysokie koszty. Nikt też nie sprawdził skuteczności takich terapii.

Czy sąd nakazuje leczenie osobom, którym udowodniono pedofilię?

Każdemu prawomocnie osądzonemu sprawcy można nakazać podjęcie działań, które spowodują, że nie popełni w przyszłości kolejny raz takiego samego przestępstwa. I tak np. alkoholikom, którzy popełnili przestępstwo pod wpływem alkoholu, nakazuje się podjęcie terapii w celu doprowadzenia do pełnej abstynencji. Co do prawomocnie osądzonych pedofili, to najistotniejszą sprawą jest, aby po zapadnięciu orzeczenia po prostu nie mieli oni kontaktu z dziećmi czy młodzieżą. Konsekwentna separacja od środowisk młodzieżowych jest najlepszą gwarancją, że ci ludzie nikogo już nie skrzywdzą. Terapia zaś nie zawsze jest skuteczna i w tym przypadku najważniejsze jest, by dramat nigdy więcej się nie powtórzył.

Sytuacja w takich sprawach wydaje się często patowa. Słowo przeciw słowu. Ofiary twierdzą jedno, a rzekomy sprawca zaprzecza…

Rzeczywiście tak jest, dlatego bardzo mocno chciałem podkreślić, że podstawowa zasada, jaką kieruję się w mojej pracy, to lojalność wobec faktów. Regułą jest, że ofiary molestowania to osoby słabe psychicznie, łatwo ulegające wpływom. Pierwszy raz nie potrafiły przeciwstawić się osobie, która je molestowała. Teraz łatwo mogą ulec sugestii osób je przesłuchujących. Nieopatrznym słowem, ale też gestem, chrząknięciem można łatwo wpłynąć na ich relację z przebiegu zdarzeń.

To olbrzymie niebezpieczeństwo i pułapka dla osób, które chcą im pomóc.

Choćby w sytuacji szczecińskiej, w której występuję jako pełnomocnik ofiar, aby w tę pułapkę nie wpaść, przed przesłuchaniem moich klientów u prokuratora nie rozmawiałem z nimi o zdarzeniu. Oczywiście rozmawiałem osobiście z każdym z pokrzywdzonych – średnio 40–50 minut, ale głównie o ich uprawnieniach, a więc gwarancjach procesowych, które są zawarte w Kodeksie postępowania karnego. Jeżeli istnieje potrzeba poznania szczegółów, należy spróbować poznać je od osób trzecich, np. od rodziców skrzywdzonego dziecka albo od jego terapeuty. Rozmowa o szczegółach czynu z samym pokrzywdzonym powinna być ostatecznością i czymś wyjątkowym. Nie ma więc tu mowy o wpływaniu na świadków, przekręcaniu faktów. Wiem tyle co prokurator, ponieważ dopiero w trakcie przesłuchania poznałem wszystkie fakty i szczegóły.

Wspomniał Pan o słabej psychice osób ulegających molestowaniu. Czy tu kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego to one stały się ofiarami?

Rzeczywiście ofiary nadużyć seksualnych to najczęściej osoby słabe psychicznie, nieporadne życiowo. Nie znają pewnych zachowań, które człowiek o prawidłowym rozwoju społecznym uznałby od razu za graniczne czy ryzykowne, lub znają je słabo, a na pewno nie potrafią ich ocenić. Przykładem może być sytuacja, gdy mężczyzna zaprasza kobietę wieczorem do domu na lampkę wina. Człowiek dojrzały liczy się z tym, że za zaproszeniem może się kryć propozycja seksualna. Ofiary nadużyć nie są tego świadome. Dodatkowo, gdy sprawca jest nauczycielem, opiekunem, autorytetem, nie dopuszczają myśli, że to, co on proponuje, może być złe. Często ofiary nadużyć seksualnych pochodzą z trudnych, patologicznych domów. W środowisku rodzinnym nie miały okazji poznać dobrych wzorców.

Kiedy dochodzi do przedawnienia przestępstwa pedofilii?

To przestępstwo, o ile nie zostało wszczęte wcześniej postępowanie karne, przedawnia się po upływie 15 lat od jego popełnienia. Jeżeli w tym czasie wszczęto postępowanie karne, karalność ustaje z upływem 10 lat od zakończenia tego okresu.

Do przedawnienia doszło w Szczecinie. Dlaczego ofiary tak późno zgłosiły sprawę prokuraturze? Czy można to tłumaczyć ich słabą psychiką?

Reprezentowałem kiedyś siostry, które doświadczyły molestowania ze strony swojego ojca. One także zdecydowały się mówić dopiero po upływie wielu lat, już jako dorosłe kobiety. Zgłosiły sprawę do prokuratury w momencie, gdy zaczęły się domyślać, że ojciec molestuje też ich młodszą siostrę. Wcześniej chciały zapomnieć, wyprzeć ponure przejścia ze świadomości. Ofiara, gdy już powie głośno o swoich przeżyciach, odczuwa ulgę, ale sam moment ujawnienia to dla niej swoista droga krzyżowa.

Chłopcy ze Szczecina opowiadali jednak wcześniej o swoich przeżyciach. Choćby ojcu Marcinowi Mogielskiemu.

To jest dowód na niezwykłą lojalność chłopców i ich przyjaciół wobec Kościoła. Oni długo myśleli, że sprawę da się załatwić w Kościele. Pewnie ta historia nigdy nie zostałaby nagłośniona, gdyby pokrzywdzeni i osoby, które zdecydowały się im pomóc, mieli pewność, że sytuacja się już nie powtórzy. Niestety, takiej gwarancji nie mieli.

Kiedy sprawą zaczyna się zajmować policja, prokuratura i sąd? Czy są to przestępstwa ścigane z urzędu?

Prawo w tym zakresie w zasadzie szanuje wolę pokrzywdzonego. Przykładem może tu być zbrodnia zgwałcenia, której ściganie następuje na wniosek osoby pokrzywdzonej. To samo dotyczy sytuacji, w której sprawca wykorzystał stosunek zależności czy krytyczne położenie pokrzywdzonego. Z chwilą złożenia wniosku o ściganie takiej osoby postępowanie toczy się już z urzędu.

Jakie obowiązki nakłada prawo na osoby, które dowiadują się o procederze? Myślę tu głównie o rodzicach, wychowawcach, opiekunach, ale także – w przypadku pedofilii – o każdym dorosłym.

O obowiązku w sensie prawnym możemy mówić, gdy o popełnieniu przestępstwa dowiedziały się instytucje państwowe lub samorządowe w związku ze swoją działalnością. Np. gdy aktów pedofilii dopuszcza się nauczyciel szkoły publicznej, a dowiaduje się o tym dyrektor placówki. Zwykli ludzie mają jedynie społeczny obowiązek złożenia takiego zawiadomienia. Ma on charakter zobowiązania moralnego.

A czy biskup, dowiedziawszy się o podejrzeniach wobec jednego ze swoich kapłanów, ma taki obowiązek?

Tak, ale tylko w kategoriach moralnych. Instytucje kościelne, jak i sami duchowni podlegają prawu karnemu na takich samych zasadach, jak inni obywatele.

W Szczecinie sąd biskupi sprawą się zajął.

Owszem, ale za późno i zrobił za mało. Muszę jednak zastrzec, że nie znam akt postępowania toczącego się przed sądem kościelnym. Szkoda, że przesłuchał tylko dwie spośród zgłoszonych czterech ofiar. Przez opieszałość hierarchów Kościoła sprawa trzech chłopców uległa przedawnieniu. Watykanowi zgłoszono tylko przypadki przedawnione. Przypomnę, że to Jan Paweł II nauczył nas nieufności wobec rozwiązań lokalnych. To za jego pontyfikatu Kongregacja Nauki Wiary opracowała instrukcję nakazującą, by o każdej takiej sprawie informować bezpośrednio Stolicę Apostolską. To dopiero po jego interwencji zadośćuczyniono ofiarom molestowania seksualnego przez księży amerykańskich. Okazuje się, że Watykan kolejny raz się nie pomylił. Papież był bardzo konsekwentny w swoich działaniach i dlatego nie rozumiem, dlaczego dziś ci, którzy chcieliby wyjaśnić do końca tzw. sprawę szczecińską, są uważani za wrogów Kościoła.

Czy każdą osobę można przesłuchiwać, pytając o jej rozmowy czy spotkania z pokrzywdzonymi?

W zasadzie tak. W polskim systemie prawnym istnieją dwa przypadki tzw. bezwzględnego zakazu dowodowego. Nie można przesłuchać duchownego, jeśli przesłuchanie naruszyłoby tajemnicę spowiedzi. Nie przesłuchuje się również adwokata odnośnie do faktów, które poznał w czasie obrony czy udzielania porady prawnej. Stąd chociażby wezwanie w charakterze świadka ojca Marcina Mogielskiego w tzw. sprawie szczecińskiej. Jest on co prawda duchownym, ale na temat ewentualnych przestępstw z udziałem księdza Andrzeja dowiedział się w czasie zwykłych rozmów, a nie podczas spowiedzi. Taki duchowny może być świadkiem, tak jak każda inna osoba.

Sprawy dotyczące przemocy seksualnej dotykają intymnych sfer życia ofiary. Jakie możliwości ochrony prywatności ofiar daje kodeks karny? Jaka jest w ogóle pozycja osoby pokrzywdzonej w postępowaniu karnym?

Po pierwsze, istnieje zasada, aby czynności procesowe nie niszczyły i tak już nadwątlonej psychiki ofiar. Stąd pokrzywdzone dzieci przesłuchuje się tylko raz w postępowaniu przygotowawczym, zazwyczaj w obecności biegłego psychologa. W postępowaniu przed sądem zeznania są już tylko odczytywane.

Uważam, że polski system prawny we właściwy sposób zabezpiecza interesy pokrzywdzonych. Niestety, często się zdarza, że nie potrafią oni korzystać z przysługujących im uprawnień. Dla ofiar przestępstw na tle seksualnym chyba najistotniejszą gwarancją jest prawo posiadania pełnomocnika. Sprawnie działający w takim postępowaniu adwokat w istotny sposób zminimalizuje cierpienia, które są związane z udziałem takiej osoby w czynnościach procesowych. Czasem, jak pokazuje życie, pełnomocnik jest o tyle przydatny, że niestety najbliższa rodzina, która w tych sprawach także przeżywa swoisty dramat, jest złym doradcą, bo cierpienie potrafi zaciemnić realny obraz rzeczywistości.

Bardzo istotne dla pokrzywdzonego są uprawnienia pozwalające kształtować przebieg postępowania karnego, tj. możliwość składania wniosków dowodowych. Fundamentalne znaczenie ma również uprawnienie do zaskarżania decyzji o zakończeniu postępowania, gdy dochodzi do jego umorzenia – ta decyzja zazwyczaj nie satysfakcjonuje ofiary. Pokrzywdzony ma też prawo uczestniczyć w postępowaniu jurysdykcyjnym jako oskarżyciel posiłkowy. Wtedy ma wszystkie uprawnienia strony, łącznie z zaskarżaniem orzeczeń do sądów wyższych instancji. Istnieje także szereg gwarancji natury technicznej, np. możliwość zastrzeżenia danych adresowych do wyłącznej wiadomości prokuratora lub sądu. Są także uprawnienia natury finansowej, polegające na możliwości złożenia powództwa cywilnego, w którym ofiara może dochodzić zadośćuczynienia za krzywdę wyrządzona jej przestępstwem.

Bardzo istotnym uprawnieniem, chroniącym prywatność i intymną sferę życia ofiary, jest żądanie wyłączenia jawności rozprawy. Z reguły w sprawach dotyczących przemocy seksualnej sądy z urzędu podejmują taką decyzję. Warto jednak o tym uprawnieniu pamiętać i z niego korzystać.

Najważniejsze dla samopoczucia pokrzywdzonych jest zapewne zachowanie osób uczestniczących w postępowaniu, choćby przesłuchujących.

Oczywiście. Trzeba bowiem pamiętać, że osoba pokrzywdzona podlega także pewnym rygorom, które ofiary takich przestępstw mogą odbierać jako dolegliwości. I tak w tych postępowaniach często istotnym dowodem są oględziny i badania niepołączone z zabiegiem chirurgicznym czy nawet obserwacja w szpitalu. Ofiary przemocy seksualnej, zwłaszcza dzieci, są poddawane badaniom psychologicznym, sprawdzającym, czy wykazują skłonności do konfabulacji – zwłaszcza w przypadku zaistnienia wątpliwości co do stanu psychicznego pokrzywdzonego, jego rozwoju umysłowego, zdolności postrzegania lub odtwarzania przez niego spostrzeżeń.

Reasumując, generalna zasada jawi się w następujący sposób: chrońmy pokrzywdzonego, osłaniajmy jego psychikę, jednakże nie za cenę zamazywania prawdy. Pamiętajmy, że choć subiektywne poczucie krzywdy jest zawsze u ofiary ogromne, to fałszywe oskarżenie o tak haniebne czyny jest znacznie bardziej rujnujące dla pomówionej osoby.

Lojalność wobec faktów
Michał Kelm

jest adwokatem, a prywatnie szczęśliwym mężem swojej żony....

Lojalność wobec faktów
Ilona Migacz

urodzona w 1969 r. – absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa KUL.Mężatka, matka dwóch córek. Mieszka pod Wrocławiem....