Mądrość Brata Mniejszego

Mądrość Brata Mniejszego

Obraz Giotta Kazanie do ptaków widział chyba każdy. Utrzymany w idyllicznym nastroju ukazuje św. Franciszka pochylonego łagodnie nad słuchającym go ptactwem. Jednak Giotto i oficjalni biografowie w sielskiej interpretacji mogli rozminąć się z rzeczywistością. O czym mówił do ptaków zakonnik? To jedno z pytań, na które w swojej najnowszej książce Święty Franciszek z Asyżu odpowiada Jacques Le Goff, wybitny francuski mediewista, autor dzieł Inteligencja w wiekach średnich i Kultura średniowiecznej Europy.

Historycy, teologowie i literaci poświęcili już wiele stron niezmiernie popularnemu świętemu. Na tym tle praca Le Goffa zasługuje niewątpliwie na uwagę. „Jest to próba zbliżenia i ukazania prawdziwego świętego Franciszka czy też (…) mego świętego Franciszka”, czytamy w przedmowie autora. W istocie, mamy do czynienia z profesjonalną i obiektywną pracą historyczną połączoną z osobistym spojrzeniem na postać Biedaczyny z Asyżu.

Wróćmy na moment do obrazu Giotta. Le Goff wskazuje źródła, według których św. Franciszek mocno niezadowolony z wizyty w Rzymie zwołał kruki oraz ptaki drapieżne i — scena jako żywo z Apokalipsy — miast do pożałowania godnych Rzymian zwrócił się do nich ze swą mową.

W książce zawarto wnikliwą analizę stosunków Franciszka ze Stolicą Apostolską i trudnych, napiętych relacji z papieżem Innocentym III, który w 1210 roku udzielił słownej zgody na Pierwszą Regułę Braci Mniejszych. Przyczyn konfliktu (podczas pierwszego spotkania papież udawał, że bierze Franciszka za świniopasa) upatruje Le Goff w różnicach charakterologicznych obu mężów. Innocenty III — pesymista, autor dzieła O pogardzie świata — postrzegał Kościół jako oblężoną twierdzę, otoczoną przez katarów i albigensów. Inaczej widział świat św. Franciszek ze swoją miłością do każdego stworzenia i wrogim nastawieniem jedynie do grzechów.

Tak też w Kurii „bogatej, tłustej, aroganckiej” prędkie osiągnięcie porozumienia nie było możliwe. Święty Franciszek Jacquesa Le Goffa jest głosicielem sprzeczności trudnych do zrozumienia i zaakceptowania przez XIII–wieczną społeczność, w tym także przez jego własnych współbraci. Ze sprzecznościami borykał się w głębi duszy i on sam.

Na tle epoki

Omawiana praca składa się z czterech tekstów. W pierwszym i ostatnim autor skoncentrował się na wpisaniu świętego w czas historyczny i przedstawieniu go na tle różnorakich modelów kultury średniowiecznej.

Reforma gregoriańska, większy udział świeckich w życiu religijnym, ale też klęska kleru w obliczu ruchów heretyckich — te punkty wyznaczają ramy, w których przyszło żyć św. Franciszkowi. Le Goff akcentuje, że wywodził się on z kupieckiej rodziny i był dzieckiem miasta. Właśnie tam, w siedlisku bogacących się kupców, „chce ukazać sens ubóstwa” (24), a tym, „którzy osiedli, którzy się zagospodarowali, proponuje drogę, pielgrzymkę” (25).

Rozpięty pomiędzy dwoma biegunami: światem nakazów kanonicznych i mrocznych klasztorów a masami ludzi uciekających w złudne uciechy, ukazuje Franciszek Bożą radość — odbiegającą zarówno od ówczesnego modelu wiary, jak i od pustej wesołkowatości.

Sancta novitas — święta nowość, tak mediewista określa franciszkanizm, przywołując określenie Tomasza z Celano (88), i wspomina najbardziej istotne punkty tej odnowy. Obok zakotwiczenia w Radości, najważniejsze, godne przypomnienia dzisiaj wydaje mi się nadanie przez Franciszka nowej rangi humanizmowi. Przydanie mu, jak nazywa to Le Goff, nieskończonego horyzontu poprzez wskazanie na samego Chrystusa jako wzór do naśladowania. W średniowieczu idea ta ściągała — w pozytywnym znaczeniu słowa! — chrześcijaństwo na ziemię: przybliżała Boga do człowieka i człowieka do Boga.

Pauperes, czyli ubodzy

Utarło się przeciwstawiać sobie świętych założycieli zakonów żebraczych — Dominika i Franciszka. W Raju Dantego, co prawda, spotkać można ich obu, lecz…

Jeden [czyli Franciszek] miał ogień seraficki w łonie,
A w drugim [tj. w Dominiku] taka mądrość się zebrała,
Że od niej blaskiem cherubina płonie.

Idąc tym tropem, niewiele potrzeba, by Brata Mniejszego uznać za ucywilizowaną odmianę jurodiwego, a Kaznodzieję określić mianem „patentowanego intelektualisty” (taka etykietka dla dominikanina, co zauważa w Szkicach z dziejów zakonu François–Dominique Boespflug OP, wciąż w świecie funkcjonuje).

Problem jest znacznie bardziej skomplikowany. Za najistotniejszą dla św. Franciszka Le Goff uważa kategorię pauperes (110). Przeklinając Jana ze Staccia, gdy ów założył w Bolonii dom studiów, Franciszek dał wyraz swojej wielkiej obawie, czy wiedza również nie jest bogactwem, które należy odrzucić. Trzeba pamiętać przy tym, że darzył on teologów szacunkiem, lecz studia uniwersyteckie wymagały posiadania drogich książek, a to, jego zdaniem, kłóciło się z praktykowaniem biedy.

Innym dylematem była kwestia posłuszeństwa, gdyż „ten wzgardziciel nierówności i hierarchii” (46) głosił zarazem vera et sancta obedientia (prawdziwe i święte posłuszeństwo). Jacques Le Goff pisze o dramacie Franciszka, gdy reguła zakonna została przez papieża Honoriusza III zatwierdzona w zniekształconej wersji. Co ciekawe, vera et sancta obedientia nakazywała nieposłuszeństwo wobec niegodnych generałów. Tenże artykuł został ku rozpaczy twórcy reguły usunięty.

Przywołane przez autora biografii pytania: ubóstwo czy wykształcenie, równość czy posłuszeństwo, na które jednoznacznych odpowiedzi Franciszkowi brakowało, budują sugestywny obraz człowieka przepełnionego w takim stopniu głębokim optymizmem, w jakim niemal tragicznym napięciem płynącym z przeżywanych rozterek. Le Goff wspomina okres w jego życiu zwany czasem „wielkiej pokusy” — myśli o porzuceniu zakonu, a nawet wypowiedzeniu posłuszeństwa Kościołowi.

Wobec naszych czasów

Jan Paweł II podczas styczniowego spotkania z przywódcami wielkich religii świata nazwał św. Franciszka „prorokiem pokoju”. Słowa te wypowiedziane w tamtym dniu — właśnie w Asyżu — są znamienne. Franciszek miał wszakże wizję społeczności ludzkiej nieskłóconej podziałami, w pełni scalonej w Chrystusie — w tym objawiała się jego mądrość niosąca, zdaniem autora książki, przesłanie uniwersalne. Święty Franciszek staje się przede wszystkim niezwykle ważnym znakiem dla nas, oddalonych w czasie o ponad siedem wieków, tworzących Kościół wciąż podzielony. Jako że — oddajmy na koniec głos Le Goffowi — „otworzyć się na świat i jednocześnie stawiać mu opór to model, program, na wczoraj, dziś, a z pewnością i na jutro”.

Jacques Le Goff, Święty Franciszek z Asyżu, Warszawa 2001, Wydawnictwo Czytelnik, s. 200.

Mądrość Brata Mniejszego
Katarzyna Wiśniewska

urodzona w 1979 r. – absolwentka filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, publikowała w „Azymucie”, „Znaku”, „Tygodniku Powszechnym” i „W drodze”. Mieszka w Warszawie....